Ja trochę nie rozumiem oburzenia

w sensie wiem, że zaraz po porodzie te pierwsze dni to taki mega szok, ale prawda jest taka, że potem trzeba się jakoś ogarniac. To często wymaga dużej logistyki, nie każda kobieta ma potem w domu pomoc ojca dziecka. A nawet jeśli, to i tak się zdarzy, że będziesz z dzieckiem sama.
Ja z rocznym synem wylądowałam w szpitalu to toaleta i kuchnia były na drugim końcu korytarza, a dziecka nie mogłam wynosić z sali. W sumie nie mogłam też zostawić go w sali samego bez opieki i też trzeba było kombinować.
Jak byłam z nim w szpitalu i miałam toaletę z wejściem od sali, to po prostu zostawiałam otwarte drzwi (bo sami byliśmy na sali).