witajcie jetem po transferze i małej drzemce. czuję się świetnie jak z resztą cały czas od początku stymulacji. Kropka dostałam o 12.00 w południe. Podano mi zarodek 8B natomiast został 10B ( pan embriolog stwierdził że ładniej mu wygląda ten 8B niż ten 10B ). za trzy dni mam zadzwonić co z nim tzn czy został zamrożony. Natomiast za 14 dni test BetaHCG ;-)
A teraz coś dla dziewczyn co podczytują forum, ale się nie udzielają i dla tych co mają całą procedurę pierwszy raz przed sobą.
Chciałam tylko powiedzieć że cały okres czyli od początku do transferu znosiłam bardzo dobrze. Jestem pacjentka dr Mr i to on był przy mnie na każdej wizycie, punkcji, transferze. U mnie wszystko trwało najkrócej jak to tylko możliwe, więc i wizyt było mało. Oprócz niewielkiego bólu głowy po punkcji nie czułam żadnych objawów. Jedyny moment kiedy coś mnie bolało to był zastrzyk w tyłek na rozluźnienie mięśni przed transferem. Dziewczyny tak spięłam mięśnie pośladków podczas zastrzyku, że bolało jak choleraa. To było takie zaskoczenie dla mnie bo nie spodziewałam się zastrzyku w tyłek. Na samą myśl o tym mam gęsią skórkę. Pozostałe zastrzyki były oki. Usypianie podczas punkcji (a tego bałam się najbardziej) było błyskawiczne i wstałam dosłownie po kilku minutach i poszłam na rozmowę do dr. Gdyby nie stres to nie wiedziałabym że w ogóle coś ważnego dzieje się w moim życiu. :-)