Usiadłam popołudniu do kompa i znajomy zaczepił mnie na gg i prawie 2 godziny przeleciały

. Szybki obiad i do piaskownicy więc dzień zleciał jak błyskawica. Bartek po szczepieniu ok. Rano miał 37,2 i samo przeszło, nie marudzi, apetyt jest. Na nóżce tylko ślad jak po ukąszeniu komara. Będę obserwować, ale to chyba nawet dwa tygodnie może być. Chyba
Minisia o tym pisała

Wczoraj M dowiedział się, że jedzie na 5 dni na wycieczkę w góry. Niby taki niezadowolony, a wiem, że się cieszy jak dziecko

A mnie na ten czas mama zaprosiła co bym sama nie siedziała więc jest fajnie. Może jakichś znajomych odwiedzę. Właśnie dziś dowiedziałam się, że koleżanka ma termin na listopad, to może ją odwiedzę. Jakoś to zaplanuję. No i za miesiąc moje dziecko jedzie z dziadkami nad morze. Nie wiem dlaczego nie w lipcu, gdy większa szansa na kąpiel w morzu

ciekawe jak ją zatrzymają na plaży

No i jak mocno rozbestwione wróci moje dziecko

Nawet nie myślę

Ach i czekam na @. Nie mam powodów do niepokojów, tylko frustruje mnie to, że nie znam dnia ani godziny

Jakieś dwa tygodnie temu miałam chyba owulacje, bo brzuch bolał, ale nic z tego nie wynikło, to może lada dzień

A jak jutro będzie pogoda, to idziemy wieczorem na Hey :-)