A ja od niedzieli chodzę do tyłu. Byłam na nocce, a Martyna od zeszłego tygodnia bujała sięz kaszlem. W niedzielę rano M dzwoni do mnie, że ma gorączkę. Nie chciało mi się czekać do poniedziałku, bo nie pamiętałam jak jej dawać eurespal i czy antybiotyk nie będzie potrzebny więc pojechaliśmy na pogotowie. Niby ok. 5 syropów dostała. W domu mierzę temp - 39,2, po nurofenie za godzinę 39,6 więc pyralgina i groprinosin w ruch. Kaszel, że płuca wypluwa, ale w końcu gorączka zaczęła ustępować. W poniedziałek niby też osłuchowo czysta, M wziął opiekę na ten tydzień. Ale temp cały czas 38-39,5

Poszłam we wtorek, a tu zapalenie oskrzeli i antybiotyk. Jeszcze wczoraj dała nam popalić z gorączką, ale dziś jest już dużo lepiej i wracam z materaca do swojego łóżka. Tak więc nie wiem w co ręce włożyć, bo syropy i inhalacje 4 razy dziennie, a jeszcze w pracy zaległości sobie narobiłam

Bynajmniej na przyszły tydzień ja biorę opiekę, bo jeszcze musi zostać w domu, a i Bartek zaczyna pokasływać. Trudno się dziwić jak dokończył bułkę po Martynie i wkłada do buzi zabawki, którymi ona się bawi i też do buzi pcha

Taki los rodzeństwa.
Przepraszam, że tu, ale chciałam dać znać, że nie zapomniałam, tylko nie wyrabiam z czasem.