Witam sie po krotkiej nieobecnosci, czasami udawalo mi sie was podczytywac ale niestety zawsze bylo brak czasu na napisanie. Ale przynajmniej nie musze teraz nadrabiac zaleglosci bo troszke tego jest;-) Ja w koncu mam chwile spokoju, ale za to duuuuuuuuzo pracy w domu ale to teraz sama przyjemnosc.
Dorota 1-9 kazda z nas chyba jest zazdrosna o swojego mezczyzne, mnie do szalu doprowadza jak moj m. patrzy na inne kobiety, ale ufam mu i puki co samo patrzenie jeszcze nikomu nie zaszkodzilo. Moj m. tez kiedys mial kolezanke o ktora bylam szalenczo zazdrosna, co oczywiscie sprawialo ze ciagle sie klucilismy, potem sobie odpuscilam i stosunki miedzy nami sie poprawily.
Uwierz mi ze nie tylko ty masz watpliwosci, problemy, mnie zawsze pomaga jak pomysle ze inni ludzie nie maja tak wiele jak ja i moja rodzina.
Mam dom (nie chodzi mi o budynek) meza, corke i kolejne malenstwo w drodze, jestesmy zdrowi, mamy co do garnka wlozyc, to baaaaaaardzo wiele. I wiele juz przeszlismy ale nie bede sie o tym rozpisywala, ale wlasnie te przejscia zawsze zblizaly nas do siebie i tylko umacnialy mnie w przekonaniu ze dobrze wybralam.
Moze nie powinnam tego pisac ale najbardziej utwilo mi w pamieci jak napisalas ze nie jestes szczesliwa mezatka, to smutne, ale kochasz swojego meza wiec tym bardziej nie rozumiem dlaczego jestes nieszczesliwa, skoro tyle razy dawalas mu szanse na poprawe?? Mam nadzieje ze teraz wam sie uda i w koncu poczujesz chociaz raz radosc z tego ze jestes kochana i sama kochasz. I coz nikt przeciez nam nie mowil ze w zyciu zawsze bedzie latwo i z gorki

Ale jak usiadziesz i pomyslisz to znajdziej mnustwo chwil radosci ktore spedzilas ze swoim m., no i pomysl ile ich jeszcze przed wami...