reklama

Październik 2008

U mojego M tam tez jest dzis straszna pogoda wiec nie rolbili dlugo i on juz na hotelu a wiecie kto tam jest :wściekła/y:
M obiecal mi ze jak bedzie z nia rozmawial to zadzwoni do mnie i wogole ze bedzie dzis caly dzien rozmawial ze mna.Poryczalam sie praktycznie przez cala z M rozmowe ja nic dzis nie robie jak tylko placze.Tak bardzo bym chciala go miec teraz w domu :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:
 
reklama
dorota123456789 przykra sytuacja. Mój M ma taką pracę że często dzwonią do niego jacyś ludzie których ja nie znam i też jakieś babki i ja tez jestem bardzo zazdrosna no ale M ma tel służbowy więc tam dzwonią i nie tak późno tylko w normalnych godz pracy. Na prywatny tel nie dzwonią. Ale wyobrażam sobie co możesz czuć.
Mogę Ci tylko napisać żebyś się trzymała mocno. ;-)

Kaka82 współczuję remontu. Ja też teraz przez to przechodzę. Przedwczoraj wróciliśmy o 3 nad ranem :szok: bo M malował i składał dużą szafę i chciała skończyć ale ja padłam o 24 i przespałam się a on biedny pracował. A wczoraj wróciliśmy o 23. M składał resztę mebli w sypialni. A dziś jedziemy po jego pracy składać meble w salonie.Chcemy zrobić dziś jjak najwięcej bo jutro przenosimy wszystkie rzeczy z tego mieszkania gdzie teraz mieszkamy i już tam zostaniemy.
Nie ma tam narazie netu i nie wiem kiedy nam podłączą ale mam nadzieje że szybko bo beż netu jek bez ręki:-)
 
kaka82 nie przemeczaj sie w czasie tych porządków;-)
dorotka123456789 spróbuj nie myśleć o tej Ewie tylko pomyśl o czymś miłym. JA zawsze jak jestem zła na swojego M to o nim nie myśle, tylko wyobrażam sobie aszego synka, jak wygląda, czy ma włoski itp. rzeczy.
Ja byłam na zakupach i w aptece.Mój M czymś sie chyba wczoraj zatruł, i ma biegunke i wymiotuje:szok: Zaaplikowałam mu kilka tabletek wegla i smecte, ciekawe czy mu to coś pomoże. Bo ten uparciuch do lekarza nie pójdzie:wściekła/y: Mam nadzieje że mu przejdzie, teraz śpi...
Zamiesciłam kilka fotek ostatnich zakupów na odpowiednim wątku, nie bijcie za ilość zdjęć...
 
Witam sie po krotkiej nieobecnosci, czasami udawalo mi sie was podczytywac ale niestety zawsze bylo brak czasu na napisanie. Ale przynajmniej nie musze teraz nadrabiac zaleglosci bo troszke tego jest;-) Ja w koncu mam chwile spokoju, ale za to duuuuuuuuzo pracy w domu ale to teraz sama przyjemnosc.

Dorota 1-9 kazda z nas chyba jest zazdrosna o swojego mezczyzne, mnie do szalu doprowadza jak moj m. patrzy na inne kobiety, ale ufam mu i puki co samo patrzenie jeszcze nikomu nie zaszkodzilo. Moj m. tez kiedys mial kolezanke o ktora bylam szalenczo zazdrosna, co oczywiscie sprawialo ze ciagle sie klucilismy, potem sobie odpuscilam i stosunki miedzy nami sie poprawily.
Uwierz mi ze nie tylko ty masz watpliwosci, problemy, mnie zawsze pomaga jak pomysle ze inni ludzie nie maja tak wiele jak ja i moja rodzina.
Mam dom (nie chodzi mi o budynek) meza, corke i kolejne malenstwo w drodze, jestesmy zdrowi, mamy co do garnka wlozyc, to baaaaaaardzo wiele. I wiele juz przeszlismy ale nie bede sie o tym rozpisywala, ale wlasnie te przejscia zawsze zblizaly nas do siebie i tylko umacnialy mnie w przekonaniu ze dobrze wybralam.
Moze nie powinnam tego pisac ale najbardziej utwilo mi w pamieci jak napisalas ze nie jestes szczesliwa mezatka, to smutne, ale kochasz swojego meza wiec tym bardziej nie rozumiem dlaczego jestes nieszczesliwa, skoro tyle razy dawalas mu szanse na poprawe?? Mam nadzieje ze teraz wam sie uda i w koncu poczujesz chociaz raz radosc z tego ze jestes kochana i sama kochasz. I coz nikt przeciez nam nie mowil ze w zyciu zawsze bedzie latwo i z gorki:tak: Ale jak usiadziesz i pomyslisz to znajdziej mnustwo chwil radosci ktore spedzilas ze swoim m., no i pomysl ile ich jeszcze przed wami...
 
Cześć dziewczyny !
Ale fajnie się Was czyta :-) tylko ciągle jestem do tyłu !! Cieszę się, że brzuszki wszystkim rosną, a z nimi nasze maleństwa :-)
Dorotka - myślę, że ta Ewa zrobiła to bardzo perfidnie. Zadzwoniła specjalnie o takiej porze kiedy wiedziała, że najprawdopodobniej jesteście razem z M w łóżku! to już źle o niej świadczy, dlatego myślę, że nie powinnaś się nią przejmować !! Owszem, wiadomo, że M trzeba pilnować, żeby nie uległ pokusie, ja o swojego też jestem nie raz zazdrosna i wyobrażam sobie jaka byłabym zła gdyby jakaś dziewczyna zadzwoniła tak późno w nocy. Może Dorotka poproś męża, żeby Cię z nią zapoznał!! wtedy będzie łatwiej kontrolować sytuację.

Pozatym Mały kopie i kopie ! choć wczoraj byłam nieźle wystraszona, ponieważ do ok 13 nie miałam żadnego kopniaczka.... ale na szczescie nadrobil pozniej:-)

Milego dnia !!
 
Aaa..właśnie !! zapomniałabym!! w piątek mieliśmy z M pierwsze spotkanie w Szkole Rodzenia. Oj... no powiem Wam, że pomimo, że położna nie powiedziała (na razie!) nic czego bym nie wiedziała, to jakoś wystraszona wyszłam stamtąd ... :-(:-(:-(Jedno jest pewne - w naszym szpitalu nie ma znieczulenia... co prawda raczej i tak planuję bez znieczulenia, ale gdybym w trakcie jednak zapragneła wziąć to nie będzie i tak takiej możliwości, chyba, że zdecyduję się na inny szpital. Najgorsze, że skurczy jako tako nie boję się, natomiast samo nacięcie czy jeszcze gorzej pęknięcie urosło u mnie do rozmiarów niewyobrażalnych. Nie wiem czemu akurat tego boję się zdecydowanie najbardziej i źle mi się robi jak o tym myślę... ehhh... Dziewczyny które już rodziłyście, jak to faktycznie jest ??
 
Hej dziewczyny:-)
Kaka wspóczuje remontu:-(
Dorotko ta Ewa to jakaś ździra niby na rekolekcjach taka święta a dzwoni do zonatego faceta o 22, to było perfidne
Ja ide robić obiadek dziś kurczak zapiekany z ziemiaczkami w winie:-pcos tam wynalazłam hihih to przynajmiej niebede sie nudzic.
Jutro mam jechac do babci z bratem bo ma zebrac wiśnie, pomódz babci, babcia mnie niewidziała kilka misięcy i do nas niechce przyjezdzac raczej z mojego powodu boje sie tego spotkania bo wiem ze jest zła na mnie, powiem jej ze jestem szczesliwa i ze niezałuje i ze mi przykro ze niechce sie cieszyc moim szczesciem, chociaz ona i tak wie swoje i zdania niezmieni:-(
 
Aaa..właśnie !! zapomniałabym!! w piątek mieliśmy z M pierwsze spotkanie w Szkole Rodzenia. Oj... no powiem Wam, że pomimo, że położna nie powiedziała (na razie!) nic czego bym nie wiedziała, to jakoś wystraszona wyszłam stamtąd ... :-(:-(:-(Jedno jest pewne - w naszym szpitalu nie ma znieczulenia... co prawda raczej i tak planuję bez znieczulenia, ale gdybym w trakcie jednak zapragneła wziąć to nie będzie i tak takiej możliwości, chyba, że zdecyduję się na inny szpital. Najgorsze, że skurczy jako tako nie boję się, natomiast samo nacięcie czy jeszcze gorzej pęknięcie urosło u mnie do rozmiarów niewyobrażalnych. Nie wiem czemu akurat tego boję się zdecydowanie najbardziej i źle mi się robi jak o tym myślę... ehhh... Dziewczyny które już rodziłyście, jak to faktycznie jest ??
Aniu tak naprawde nie rozumiem jak nie moze byc znieczulenia w szpitalu, zawsze musi byc, wejdz sobie na strone rodzic po luidzku tam jest wszystko napisane, czasami trzeba poprostu zaplacic za takowe znieczulenie. Ja ze swojej strony moge ci powiedziec ze nie czulam kiedy mnie polozna nacinala, po porodzie kiedy juz mnie szyto tez mnie nie bolalo tylko czulam takie dziwne uczucie. Rozumiem cie ze sie boisz bo wszystko co nieznane jest przerazajace, ja chociaz juz to przezylam to te sie boje bo wiadomo kazdy porod jest inny. Na poczatku chcialam cesarke,ale po porodZie cieszylam sie ze urodzilam normalnie, pocieszajace jest to ze nie mamy innego wyjscia tylko urodzic, a bol przejdzie jak reka odjal jak poloza ci kruszynke na piersiach, to jest chwila ktorej nigdy nie zapomnisz. Ja pamietam jakby to bylo dzis, a bol...oczywiscie bolalo ale jaka nagrode za to dostalam:-) Powiem ci jeszcze ze myslalam ze bede krzyczec w nieboglosy, kopac, pluc i przeklinac;-)a nie wydobylam z siebie ani jednego dzwieku i sama siebie zaskoczylam;-)Slucalam dokladnie to co mowi mi polozna i robilam co kaze to naprawde pomaga, mam nadzieje ze traficie na takie fajne lekarki i polozne jak ja
 
Magda f1 - dzięki za pocieszenie...może nie będzie tak źle, a tego nacięcia to głównie dlatego się boję, że mdleję na widok krwi i słabo mi się robi jak sobie tylko wyobrażam krew i nacinaną skórę :-( ale z drugiej strony słyszałam, że podczas porodu jest inaczej, że te odruchy mdlenia nie przychodzą, a samo nacięcie jest tak późno, że dziewczyny i tak czują ulgę...ale mimo wszystko mnie to przeraża trochę. Szczególnie obawiam się, żebym swoją słabą odpornością na krew nie zrobiła krzywdy Małemu...
A co do szpitala to okazało się, że nie ma znieczulenia, gdyż nie ma pieniędzy, że mieć dodatkowe stanowisko Anestezjologa...
 
reklama
Ewela24 - kurczak zapiekany z ziemniakami w winie?? Brzmi super!! tym bardziej, że bardzo lubimy oboje kurczaki. A mogłabyś zdradzić tajniki przepisu?? Może też zrobię w najbliższe dni :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry