happybeti
show must go on...
hehe...strip,witaj w klubie...a może to Ty powinnaś mnie powitac...:-(.Moja mała cholercia nie dość,że obudziła się godzine po uśpieniu,to potem co 2 godziny.a teraz o 3 i ani mysli o spaniu.Już nawet wyszłam z pokoju,żeby jej łatwiej było zasnąć i ni chuchu...Leży teraz i wierzga,wydaje radosne okrzyki i w ogóle cała happy...ech,chyba taki juz mój los- co bym nie kombinowała z godzinami zaśnięcia,to ona i tak wstanie o nieludzkiej porze i w nosie ma zegary.A Tobie zazdraszczam "produkcji"
)))- mi to najwyżej 100 ml udaje sie ściągnąć po wielkich trudach .To nic dziwnego,że taka chuda jesteś
!
Idulku...tulam...:****.Mnie tez wczoraj po południu jakis blues dopadł...połaziłam z Amelka po parkach,posmuciłam się "w okolicznościach przyrody" ,trochę pomogło...sama nie wiem,co to było...mam nadzieję,że minęło i że Tobie tez minie...
Co do palenia papierochów,to ja znając siebie,złamie się i wróce,jak tylko zakończe karmienie
:-(.Bo teraz tylko to mnie powstrzymuje...silna wola nie jest moją najmocniejszą stroną...no i bez fajek to strrrrasznie dużo jem...a jak nie będe już karmic,to kilogramy przybęda w zastraszającym tempie...ja wiem,że to nie jest metoda na odchudzanie,ale...Fakt,rytuał kawka + fajeczka juz chyba nie wróci,bo zastąpił go kawka +BB
- w pokoju przeciez palic nie będę.Ale nieraz tak tęsknię za papierosem,że jak kiedyś pomyślałam sobie,że rzucam na dobre ,bo to dobra okazja- taki okres juz wytrzymałam- to się rozryczałam
.Eeech,nałóg to nałóg...:-(
Kasia,co do rozmiaru,to już pisałam,że Pudzianek to inna liga
))- Amelka tez raczej pupke ma malutką i my wciąż na 2 lecimy- jak kupiłam ostatnio 3,bo juz wagowo wypadałoby ,to wydawało mi się,że ta pielucha po pachy jej sięga,a rzepy się spotykały,nie mówiąc o "ucieczce" kupy
- no i nastąpił comeback do 2.Pewnie niedługo juz z nich wyrośnie,ale póki co wystarczają- przynajmniej Babydream i Pampers,bo Dada mi nie podeszły...aaaa,jeszcze próbowałam Gaga z Tesco ,ale tak czy inaczej ,wolę Babydream
.
Idulku...tulam...:****.Mnie tez wczoraj po południu jakis blues dopadł...połaziłam z Amelka po parkach,posmuciłam się "w okolicznościach przyrody" ,trochę pomogło...sama nie wiem,co to było...mam nadzieję,że minęło i że Tobie tez minie...
Co do palenia papierochów,to ja znając siebie,złamie się i wróce,jak tylko zakończe karmienie
:-(.Bo teraz tylko to mnie powstrzymuje...silna wola nie jest moją najmocniejszą stroną...no i bez fajek to strrrrasznie dużo jem...a jak nie będe już karmic,to kilogramy przybęda w zastraszającym tempie...ja wiem,że to nie jest metoda na odchudzanie,ale...Fakt,rytuał kawka + fajeczka juz chyba nie wróci,bo zastąpił go kawka +BB
.Eeech,nałóg to nałóg...:-(Kasia,co do rozmiaru,to już pisałam,że Pudzianek to inna liga
Ostatnia edycja:
) pampków więc nie jest źle ;-)





.