reklama

Październikowe Mamy 2010

ja do dietki wracam po wyjezdzie moich do PL:ppp a jutro sie nazlopie polskiego piwka debowego!!! kocham ten smak:ppppppp nie wspomne ze nazre sie ogorkow kiszonych na tony (jak bylam w ciazy to przyjaciolka przywiozla mi 12 kilo!!!!!!!!!) tak kocham ogorce:ppp no i do tego polska wedlina!!!!!:)) a dzisiaj zaszalalam i kupilam sobie wisnie w likierze w czekoladzie gorzkiej:D

jutro mam sporo do roboty zanim oni sie zjada:p ale tak doczekac sie nei moge szczegolnie mojej psiapsiolki:))))
 
reklama
Ja też modna nie jestem, a sushi uwielbiam. Mąż zawsze bardzo lubił, ja się najpierw brzydziłam, potem zaczełam próbować, aż wreszcie zasmakowałam :-)
Jem rzadko, raz w miesiącu. Więcej nie mam ochoty.
Ruszam tylko łososia, tuńczyka i krewetki. M to już jedzie po całości bo on to ośmiornice wpieprza np. i cały czas się zastanawiam jak on to robi, że żyje ;-)
 
Co do sushi to ja jestem ich anty smakoszką...za to mój M uwielbia:-)
Sugar,Mała_mi pasuje mi dietka od 10 maja (jak do tego czasu nie pękne) więc czekam na Was pełna werwy i zapału na zrzucenie zbędnego cielska:-):-)
Malutka kciuki za jutrzejsze szczepienie będą zaciśnięte...oby było bezboleśnie:-)
Dziulka nie stresuj się chrzcinami...wszystko na pewno uda się fantastycznie:-)
No nic uciekam...a Wam chciałabym życzyć dobrej nocy:-) a ja dalej uciekam "romansować" z żelazkiem i toną ciuchów do prasowania:wściekła/y:
 
ja jadlam tzw terrine z lososia surowego i bylo pyszne a tak jak widze owoce morza to rzygam na sam widok i smrod. mi to smierdzi!!! maz jadl ostrygi kiedys przy mnie to mi gesia skorka stala nawet na.... pipie:)))) kurde caly czas leje z tego jego tekstu o tym myciu pipy:))))))))
 
Oooo, ja ostrygi bym chętnie spróbowała. Ale to musi być jakieś sprawdzone miejsce coby nie mieć sensacji przez tydzień ;-)
Raz spróbowałam też ślimaka. Jak dla mnie za gumowy, aż przełknąć nie mogłam. Dziulka, ślimaki to takie Twoje klimaty nie ? I mule jadłam, ale były w mocnym sosie czosnkowo-pomidorowym i właściwie nic nie czułam.

Sugar, surowe :-) Ale takie odpowiednio oprawione. Czyli obrane ze skorupki, umyte itd. Ale jest też sushi w wersji pieczonej i to już jest mega kosmos dla mnie.
 
Ostatnia edycja:
reklama
RZUTKA slimaki podobno sa wspaniale w sosie czosnkowo pietruszkowym....ale tak szczerze to wole je ogladac jak se pelzaja niz na talerzu..... i inne stworzonka tez wole zywe niz do zezarcia:ppp moja mama na krewetki mowi: "k...y z wylupiastymi oczami":)))))))))))))))))))))

nic spadam chyba bo mam dosc dzisiaj tej gonitwy sprzatania i innych cudow....a ze prasowanei robilam o tej porze to juz w ogole zboczenie.


IDA ty cholero i tak mam twoj telefon wiec jak cie napastuje to sie nie zdziw:ppppppppppppppppppppppppppp
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry