reklama

Październikowe Mamy 2010

reklama
Witam się- nie wiem,czy mam "Dzień dobry",czy 'dobry wieczór "pisać.Dziś obudziła mnie nie Amelka,a namolna koleżanka:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: telefonem!!!!Musiałam zrywać się z łóżka i lecieć diabelstwo wyłączyć,bo nie tylko Amelkę,ale i Miniu by mi obudziła,idiotka jedna:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:!!!Co za dziewucha:no::no::no::eek::eek::eek:_że ona sobie baluje gdzieś w środku nocy ,to nie powód,żeby wydzwaniać o tej porze !!!!Połączenie oczywiście,odrzuciłam,a ta drugi raz dzwoni...noż,k....!!!!:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:
My zalatane cały dzień,bo załatwiałyśmy sprawy z autkiem Miniu i dopiero po odstawieniu do blacharza(na wies,11km od Stargardu ,bo w całym mieście nie było nikogo,kto by się podjął zrobienia go "na wczoraj"),miałyśmy chwilę czasu dla siebie.Wybrałyśmy się na spacerek ,zahaczając ,oczywiście ,o Włocha i jego lody;-).
Powiem tylko tyle,że było pysznie i nie dałyśmy rady skończyć,tak się obżarłyśmy.oczywiście,zakręcone obie,nie wzięłyśmy aparatu:dry:,coby wspólną fotkę ze spacerku wrzucić...:zawstydzona/y:Miło się siedziało na tarasie kawiarni,ale Amelka zaczęła czadować i szybko trzeba było się ewakuować do domku.W międzyczasie sobie uświadomiłam,że moje dziecko ostatni posiłek jadło o 13- obiadek,a była 18:szok::szok::szok::zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y:.Tak zasuwałyśmy z powrotem do domu,że nawet nie zauważyłam,jak moje dziecko zgubiło zabawkę- taka fajną krowę z pozytywką-buuu:-(.Wkurzam się na odmianę "spacerówkową " wózka i chyba wróce do gondolowej,bo jakos mam wrażenie,że i Amelce wtedy wygodniej było,a to nie pierwsza taka zguba z wózka.
W domku pośpieszna kąpiel Amelki ,tankowanie- a tu zonk- wypiła z wielkim trudem 100 ml i do zabawy- dwie godziny ,jak na złość,zasnąć nie chciała,tylko śmiała się,gadała po swojemu i w ogóle czadowała.W końcu puściła 2 porządne pawiki,że piżamka do wymiany(obstawiam bitą śmietanę,którą dostała do polizania:zawstydzona/y:)i dała się uśpić ale u mnie w łożku.A my otworzyłysmy sobie winko(WREEEESZCIE:tak::-D) i po spróbowaniu i stwierdzeniu,że jest pyszne,padłyśmy jak zwłoki.Tak więc...cienkie z nas imprezowiczki,no,ale obie miałyśmy nocke do tyłu i cały dzień " w biegu",więc to chyba tym można tłumaczyć.
Strasznie żałuję tylko,że Casperka z nami nie ma:-(,no,ale mały dżentelmen jeszcze nie ma paszportu zrobionego...
Nie wiem,jak to napisac,żeby nie przeczytała;-),ale Miniu jest super :tak::tak::tak::-).A zdjęcia,które widziałyśmy w ogóle nie oddają jej sprawiedliwości:-).
Tak więc opisu szalonej imprezki się nie doczekałyście,ale jeszcze nic straconego,jeszcze kilka wieczorków przed nami.Zresztą widzę,że tu tez jakiś Klub Abstynenta...
odpisuję z pamięci,więc z góry prosze o wyrozumiałość,ale nie chcę już kombinować,żeby znów mi posta nie zeżarło,jak wczoraj.
Ale tak:
Tak czytam o tym nadchodzącym skoku i lęku separacyjnym i jestem przerażona:szok::no:- dodać to do terroryzmu,to juz w ogóle ocipieję:shocked2::no::-(
Natuś- tulaski od nas- nie wiesz,jak żałujemy,że tak daleko mieszkasz i nie możesz być z nami....od razu bysmy Ci humorek poprawiły:tak::tak::tak:
No i w ogóle,szkoda,że tak spotykamy się "na wyrywki",a nie wszystkie razem.Nie ma przeproś- musimy się jakims cudem skrzyknąć kiedyś,bo naprawdę jest super:tak::-).Tak to juz jest w życiu- stare "przyjaźnie " nieraz zawodzą,ale na ich miejsce pojawiaja się nowe,chocby zawiązane wirtualnie,jak tu:tak:.Chyba Wam juz kiedys dziękowałam,że jesteście?;-):-):***
Iduś- mam nadzieję,że burza była dłuuuga,z licznymi wyładowaniami:tak:;-):-D.I że w pełni zrekompensowała Ci brak doznań na platformie;-):-D.
Dobranocka- jejku,jak to miło było czuc dzidziusia w brzuszku...ech,rozczuliłam się:tak:.Super,że rzygaczka mija:tak:
Alicja,no,gratuluję odwagi:tak: i trzymam kciuki,żeby sie wszystko po Waszej myśli poukładało
Dawidowe-wszystkiego najnajnaj z okazji urodzinek,szybkiego powrotu męża:-) i pociechy z Laurity.
Sheeney,to pewnie aklimatyzacja,jet lag,niedługo wszystko wróci do normy.A włosy ,no,cóż,odrosną...ale może właśnie pozwól nam ocenic,czy rzeczywiście jest tak tragicznie?A mój m. nic nie mówi,ale jak Amelka płacze 5 sekund,to albo patrzy na mnie jak na wyrodną matkę,albo sam leci do niej...rozpuscił mi ją masakrycznie:no:.

A do wszystkich co z małżami maja akcje,to powiem tylko,że faceci to taki typ,że oni po prostu funkcjonuja w innym rytmie- 12godzinnym.Jak np. w dzień było jakieś spięcie,nieporozumienia,to my chciałybysmy to drążyć,wyjaśniac...a oni - mija dzień i wieczorem juz dla nich "nie było sprawy".I to nie jest mój wymysł,juz kilka razy gdzieś czytałam i słyszałam o tym.Dlatego czasem ciężko nam się dogadać,bo oni zachowują się tak,jakby nie wiedzieli,o co nam chodzi.
Doris,no,jakaś porażka z tymi dzwonami:szok::no:.O co kaman?!!!Oby jednorazowa:tak:.Moja siostra w Szczecinie mieszka naprzeciwko takiego kościoła,co to co 2-3 godziny melodyjki kościelne na dzwonach wygrywa- ostatnia jest o 22 albo 23,juz nie pamiętam...przyznam się,że kiedys zdewastowałam jej kuchnię,jak planowalismy wspólnego Sylwestra u niej i jej chłopak rzucił"Ciekawe,jaka muzę DJ nam na Sylwka zapoda",wskazując ruchem głowy na ten kościół właśnie.No,dosłownie jej kawą ścianę oplułam,tak parsknęłam śmiechem:zawstydzona/y::-D:-D:-D
Dziulka,fiu fiu,nie pogadasz...niania z rezydencji...toż to małą hrabinie z Leane Ci zrobi;-):-D:-D:-D
Co do raczkowania,to hm...z jednej strony bym chciała,żeby Amelka raczkowała,bo to ponoć korzystne dla dziecka,a z drugiej wcale mi nie śpieszno do wszędobylskiej wiercipiętki.Może niech zacznie za jakiś czas,jeszcze nie teraz?Co prawda moje dziecko jest dziwne,bo na brzuchu nienawidzi być i zaraz jest ryk,ale non stop się na ten brzuch przekręca.czy siedzi,czy leży na wznak- sekunda i juz jest na brzuchu.No i wściekłość.I wtedy robi zmutowanego cocker spaniela,bo klęczy i prostuje nóżki- czyli nogi wyprostowane,"stoi" ,a łepetyna w dole:-D-pupa tylko chodzi w górę i w dół-przekomicznie to wygląda:-D.
dziś ósemeczke na suwaczku ma
Krzyś
Czarodziejka M- wszystkiego najlepszego dla Was:tak::-):-):-)
I,wiecie,co?Może ja jeszcze zajrze na inne wątki i się jeszcze zdrzemne?Choc,jak znam życie,to jak wreszcie przysne,jak w ogóle uda mi się ta sztuka,to Amelka wstanie...ech,życie...;-).
My z Miniu dzis od rana znów będziemy w biegu,między warsztatami samochodowymi,ale jak sie ogarniemy,to zajrzymy:tak::tak::tak:
 
witam
to straszne że jestem już na forum (przecież to jak dla mnie środek nocy) i to ogarnięta (po śniadanku,po sobotnich porządkach i w pełni gotowości na reszte dnia). Miłosz bawi się w kojcu a ja wykorzystując tą chwilę chciałabym życzyć Czarodziejce gratulejszyn suwaczkowe a Krzysiowi wszystkiego NAJLEPSZEGO w dniu jego ósemkowego święta:happy2::happy2:
Beti wiem że się powtarzam ale super że się spotkałyście i naprawdę zazdraszczam takiego spotkania i sama bym tak chciała się pospotykać z forumowymi mamusiami:tak::-)aaa i też fajowsko że jesteś i wszystkie że jesteście bo ja też czuje się wśród Was (wirtualnych koleżanek) naprawdę fajnie:-)
Iduś ja też mam nadzieje że "burza" ciał była zjawiskkowo piorunująca;-)

No nic uciekam bo terrorysta wzywa...
miłego sobotniego dzionka:-)
 
weszłam na forum i się przeraziłam... najpierw godziną posta HAPPYBETTI, potem głupotą jej koleżanki, a potem tym, że RYSIA a godzinie która jest dla mnie środkiem nocy jest już ogarnięta :szok::szok::szok:
no ja oczywiście nie jestem i leżę sobie, a Pudzian majstruje przy moim netbooku.
ja też się powtórzę, ale super HAPPYBETTI, że się spotkałyście,chociaż myślałam, że synek MINIU też jest z Wami.
gratki dla CZARODZIEJKI i jej synka Krzysia :-):-):-)
 
No pięknie, gratki dla Doriana!!!!! Teraz będzie kasował wszystko w około ;-)
Czarodziejko, wszystkiego najlepszego suwaczkowego dla ósemkowego Krzysia!

A nam się dziecko naprawiło. Wróciło na stare tryby spania, jedzenia i takie tam. Aż się boję pisać, żeby znowu jej się nie poprzestawiało...
Ida, mój najwygodniejszy i najlepszy z najlepszych stanik, pochodzi nie z Triumpha ale chyba z Anglii, a dodam, że nigdy w Anglii nie byłam... :zawstydzona/y:
 
Witam sie kochane moje z pracy, dzis siedzę do 21 zobaczymy czy bedzie ruch czy nie:)
A my znowu wracamy do domu do taty, wkurzyła nas baba co od niej wynajmujemy ,a po drugie a raczej przede wszystkim tacie będzie weselej nie będzie musiał siedzieć sam w pustym mieszkaniu. Zobaczymy musimy sie jakoś dogadać, i znowu przeprowadzka masakra.
Czrodziejka wszystkiego naj dla syneczka:)
Doris super,ze jest już trzeci zabek
Efa bądź dzielna dasz rade.
 
Ostatnia edycja:
reklama
witam laski, ja dostałam dzisiaj @, już nie pamiętam jak to jest mieć ja bo jak Olkę karmiłam to nie miałam i zaraz z Arkiem zaszłam, jedna mi się przytrafiła po drodze, mam nadzieję, że teraz zawita na dłużnej i to na bardzo długo. Wszystko mnie bolało, wzięłam jakieś dopalacze i na razie mi przeszło.

Czarodziejka- wszystkiego co najlepsze dla twojego synka.
Doris- to już trzeci, tylko pogratulować :)
Efa- mój też ryczy ja już przywykłam, budzi się ni stąd ni zowąd i ryczy jakby go se skóry obdzierali, muszę z nim tańczyć i śpiewać i nagle cisza, ma tak czasem dwa razy w nocy, czasem w ogóle. Może ty po prostu za bardzo się jego płaczem przejmujesz, czasem dziecko musi się wyryczeć, może mu się coś śni, ząbki bolą, albo zjadł coś i mu żołądek żle pracuje. Dziecko nie powie, ja też myślę sobie co mojemu jest, czy to wymuszanie, czy coś mu jest, a może taki jest wrażliwy, w nocy jak jestem senna jakoś się nie bardzo przejmuje że płacze, oczywiście, że go biorę, ale nie stresuję się, zawsze jakoś go udobrucham, a wiem, że taki ryk, bardziej jakiś krzyk przeraźliwy może człowieka zdołować. Efa musisz sobie dac czasu i małemu, jeszcze będziesz wspominać to przy koleżankach, młody zaraz zacznie chodzić, mówić i będzie mniej marudny, bardziej się zajmie psoceniem. zkoda tylko, że jesteście osobo i z kasą źle to też stresuje. Zawsze miałyby ci kto w nocy pomóc jak ty już jesteś przemęczona> Jeszcze nadejdą dla was złote czasy. Życzę ci to z całego serca, żeby kasa była.

Kasis- jak wam będzie tam dobrze z tatą to czemu nie, wiadomo, trzeba te rupiecie znowu przenosić, ja już do mamy nie wrócę, nawet nie ma warunków i bym się z nią nie dogadała, jak jesteśmy osobno to jest super, ale razem mieszkać to już z nią koty drę, ale z facetami jest troszkę inaczej.
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry