reklama

Październikowe Mamy 2010

Oliwia na spacerze, ja pracuję i na bieżąco Was nadrabiam :-)

Rysia to studia podyplomowe? nie pytam czy zamierzasz tylko jest szansa na pracę po tym kierunku w Twoim mieście?
Happy nie wszyscy, którzy tam przyszli mieli parcie na szkło, po prostu przyszli spróbować swoich sił, a to że mają talent i udało im się dostać do finału, co lepsze wygrać to zasługa talentu wokalnego m.in. :-)
Roxannka czemu miałabyś się stresować? obawiasz się że Patryk może się nie dostać do tego żłobka? U Nas od września podobno otwierają dwa oddziały żłobkowe (dzieci już od 5 m-ca życia będą mogły iść) zastanawiam się czy nie dać jej już teraz i wrócić do firmy... Wasz Patryk też płacze jak się kaszlnie? heh o rany a myślałam że tylko u Nas takie jazdy są :-)
Ladygab zatem nie zazdroszczę takiej przepychanki w łóżku, kawki się napij, ja właśnie spożywam drugą... wiem, wiem wypłukuje magnez ale magnez dodatkowo spożywam więc jest równowaga :-)
Doris cieszę się, że udało Ci się podjąć tą decyzję, wczoraj Ci napisałam ze cokolwiek postanowisz My tu jesteśmy z Tobą :-) a Oliwka mam jakiegoś wirusa, poza tym ząbki idą górą więc kumulacja :-( a w ciągu dnia nie ma szans się przespać niestety. Wieczorem chętnie bym się poprzytulała do mężusia :-)a sił brak i padam jak mytka...
Dobranocka to rzeczywiście mąż na medal tym bardziej że w Twoim stanie musisz dużo też odpoczywać więc bardzo miło z jego strony, że w tak wielu rzeczach Cię wyręcza :-)
Makuc ale pomyśl tak, że właśnie w Twojej córce odkryjesz talent muzyczny co w przyszłości zaprocentuje :-)
Strip to nie głupota, to szaleństwo i namiętność :-)
 
Ostatnia edycja:
reklama
uffff. Z góry przepraszam ,za ten dłuuuugi post:

No to tak:


wczoraj rano byla jeszcze jedna niemila sytuacja .Mój J. Przewaznie odwozi Mikiego do szkoly. Tak więc wczoraj jak zwykle krzątali się po domu . Miki przyszedł jeszcze ze mna i Doriankiem się pożegnac. Wstałam idę do przedpokoju i patrzę ,ze J. Nie ma . W łazience się swiecilo swiatłowiec myslalam,ze jeszcze poszedł do wc. Po chwili jednak zorientowałam się ,ze w łazience nikogo nie i J. Tez nie ma. No i zadzwonila mi komórka. Odbieram , a J. Mówi ,ze gdzie jest Miki , bo czeka w aucie?! Ale mnie tym wkurzyl . Wyszddl i nawet nie powiedzial nikomu ze wychodzi. Mikolaj tez myslał ,ze on chyba w łazience jest. Po powrocie Mikeigo ze szkoly powiedzial ,ze J. Na niego nakrzyczal ,ze jak to nie widzial z,e wychodzi?! No i moje ciśnienie wzrosło do maximum. Po powroci J. Oczywiście bez słowa poszedł do kuchni robic sobie obiad i pretensje do mnie ,ze mu ziemniaków nie obralam. No i mialam już odsc. Poinformowalm go ,ze nie mam zamiaru mu więcej obiadu szykowac , bo w piątek zrobilam caly obiad , a on go nie zjadł i musialam wyrzucic do smieci. Potem jeszcze wręczylam mu dziecko a sama poszlam robic porzadki. A on znów pretensje , ze przyszdł z pracy i chce przeciez zjesc i mam zabrac malego. A ja mu na to ,ze jak ja przychodzę z pracy to mi nie ma kto wziąć malucha i ze sama muszę robic obiad , bawic się z Dorianem i jeszcze jakos ten obiad zjesc. Troche zgłupial. Powiedzialam mu jeszcze ,ze więcej obiadu robic nie będę , bo niby czemu? On nawet jak kawe sobi robi to mnie nie spyta. Na rozmowę o poranku poczekałam jednak az zje. Bawilam się z maluszkiem ,Miki gral w swoim pokoju i powiedzialam mu tak : proszę przeprosić Mikolaja za swoje poranne zachowanie. A on, ze nie ma zamiaru. Wygarnęłam mu wtedy wszystko: ze jest wredny , ze wychodzi i nawet nie dopilnuje ,zeby dziecko wyszło razem z nim. Ze na dzien dziecka nawet nie złozyl mu zyczen , ze tylko potrafi rozkazywac , nakazywac i zakazywac, ze my mamy tego dośc, ze lokatora w domu nie potrzebujemy, ze przez to wszystko zle się czujemy we wlasnym domu. Jeszcze wiele , wiele wiele innych rzeczy. On na spokojnie powiedzial ,ze jemu tak jest ok i nie zamierza nikogo przepraszac. O tych grach w sensie zblizenia się do Mikiemu poczywiscie tez mu wygarnelam. A on ,ze jak mi nie pasuje to mam go spakowac . No i nie wytrzymalam. Ja mu na to ; tak??? Myslisz ,ze tego nie zrobie? On cisza. A ja do szafy i zaczelam go pakowac. Spakowalam go chyba w 5 minut. I powiedzialam,ze ma się wynosic i wracac na garnuszek do mamusi , bo nie dorósł do stworzenia rodziny. A on ,ze jak to wszystko rozwiązemy? jak będzie widywal dziecko , co zrobimy z wspólnie kupionym autem itd. Cos tam jeszcze powiedzial ,ze zrobil w domu szafe i mam mu oddac. Hahah ubawil mnie tym. Powiedzialam,ze szafę traktuję jak zapłatę za wynajem :). Głupio mu się zrobilo. Zaczał krzątac siepo domu. Zapytal czy jestem pewna ,ze nie chce się dogadac?! Odpowiedz byla prosta: mamy Cię dość i tego co wprowadziles do naszego domu. Czujesz się tu jak pan i wladca , zamiast dostosowac się do naszego stylu zycia , tego ze to jest dom Mikolaja i ma prawo bawic się czy ogladac bajki tez w moim pokoju (na co on mu kategorycznie zabronił, bo przeciez ma swój pokój i swoj tv). Normalnie wszystko mu wygarnęłam. Nawet to ,ze już wiem dlaczego poprzednie jego dwie dziewczyny nie chcialy z nim stworzyc rodziny itd. Jak się tak krzątał po domu to spytal czy może jeszcze ostatni raz wykąpac malego. Zgodzilam się. Po kąpieli uspalam Doda i powiedzialam ,zeby zabral już swój smietnik z przedpokoju i zostawił klucze. Sama poszlam do Mikolaja i zaczęlismy grac w grę. Po jakiejs chwili przyszedł. Stanął przed Mikolajem i powiedział : przepraszam za to jak się zachowałem. Masz rację ,ze to wszystko co robie jest złe. Szczęka mi opadła. Ale twardo mówię: miło ,ze nas przeprosiles ,ale już kiedys obiecanki o zmianach słyszelismy i jakos Ci nie wyszło. A on ,ze chce porozmawiac: Noto poszlam do pokoju i mówię słucham: a on ,ze on chce ,zeby nam się udało. Ze wie już jaki był dla Mikolaja i jest mu wstyd , ze chce pokazac ,ze bardzo nas kocha i chce stworzyc takiprawdziwy dom. Dyskusja trwala dobrą godzinę. Na koncu powiedzial , ze jak teraz nawali to odejdzie. Przytulil mnie tak mocno i przeprosił. Ja z takim jeszcze troche fochem,ale powiedzialm ,ze zmiany chce widziec od teraz a nie za tydzien i ze ma ostatnią szansę. Po wszystkim poszlam do Mikiego , bo chcielismy zagrac jeszcze w karty. Zaraz przyszedł J. I zapytał czy mógłby zagrac z nami . No i reszta wieczoru byla bardzo mila i wesola. W nocy J. Mocno przytulił się do mnie i tak zasnęlismy :-). może niektóre z Was mnie potępia za to ze dalam mu szansę, no ale tak postanowilam. Być może sytuacja się powtórzy , ale tego bym się nie dowiedziala , gdybym teraz postąpiła inaczej.
 
Doris wow ale się spisałaś, gratuluję wygarnięcia, teraz powinnaś się trzymać tego co postanowiłaś, jak nawali to wiesz :-) a mam nadzieję, że tak nie będzie i że Twoja postawa dała mu w końcu do myślenia nie tylko o sobie, ale o Was jako całej rodzinie.
Czemu myślisz, że ktoś Cię będzie potępiał?
 
Ostatnia edycja:
kania wiesz jak jest. Wiem ,ze niektóre pewnie myslą: gdyby mój facet tak się zachował to bym go kopnęła w d. Sama tez bym tak kiedys powiedziala, ale to cholera nie jest takie proste.

W kazdym razie dziękuję Wam kochane za to ,ze jesteście!

musze teraz troche popracować , bo mi się tu nazbierało wszystkiego , ale i'll be back.

monimoni :-* , Aha i czekamy na termin parapetówki . No i nie odpisalas mi czy coś fajnego dostaliscie na ostatniej? No wiesz ,zebysmy sie nie powtórzyły z prezentami :-)
 
Ostatnia edycja:
dorisku, ja podobnie jak makuc, jeszcze tylko dla twojej relacji kompa nie wyłączyłam ;-)

czytałam z zapartym tchem bo bałam się co bedzie na końcu ale strasznie się ciesze że tak to się skończyło, że może ten twój J. nie jest taki do końca głupi i nierozumny. nikt cie nie bedzie potępiał, to jest twoje życie i najlepiej wiesz jak postąpić, co będzie najlepsze dla ciebie i dla twoich dzieci. Rozstanie to jest poważny krok i uważam że trzeba najpierw podjąć trud żeby spróbować coś naprawić jeśli jest taka możliwość, tak jak piszesz żeby potem nie żałować. Trzymam za was mocno kciuki, żeby wkońcu coś do niego dotarło że stracić was jest bardzo łatwo a odzyskać bedzie bardzo trudno jeśli wogóle bedzie możliwe. Będzie dobrze, musisz w to wierzyć :-) Przepraszam że tak nieskładnie ale pisze w emocjach :zawstydzona/y:

ladygab, widze że twój mąż to taki filozof z tym pytanie o dzieci :-D a co do żłobka to ja jednak bym chciała mieć taką możliwość żeby go tam nie posyłać, mimo wszystko, zostałabym z nim w domu :-(

kania, w wawie jest strasznie cieżko dostać się do żłobka, ja zapisywałam nas w styczniu a już było przed nami prawie pół tysiąca osób! :szok:

dobranocka,
to czekamy na wieści z usg :tak:

i musze zgodzić się z idą, że długich postów chyba nikt nie czyta :dry: wczoraj w przypływie mojej weny umkneło gdzieś że Patryk ma drugiego ząbka, lewą dolną jedynke :-):-)

a teraz już uciekam bo Patryk zjada koło od wózka :confused2: no i zbieramy się wkońcu do tego żłobka, sama nie wiem czy bardziej się denerwuje że się nie dostaniemy czy że się dostaniemy :baffled:
 
Dorisku ja Cie nie potepiam na pewno bo i za co?Najlatwiej sie rozstac,spakowac...bardzo sie ciesze,ze probujecie sie dogadac.Ze J.przeprosil,ze Ty dalas mu szanse i mam nadzieje,ze teraz bedzie juz duzo lepiej.:)
 
Doris nie przejmuj się tym co ludzie myślą, co gadają, to Twoje życie, Oni je za Ciebie nie przeżyją, a Ty masz dbać o dzieci i siebie przede wszystkim i robić wszystko co dla Was najlepsze :-)
Ty decydujesz o tym z kim jesteś i skoro taka była Twoja decyzja, my jesteśmy tu po to żeby Cię wspierać a nie oceniać cokolwiek postanowisz:-) miłej pracy.
Roxannka gratulujemy Patrykowi zębolka :-) u Nas też jest ciężko ze żłobkami tym bardziej ze są tylko dwa oddziały żłobkowe:-( dlatego chcą teraz otworzyć kolejne dwa. Te wcześniejsze przyjmują dzieci po ukończeniu 18 m - cy.
Kroma masz manię przestawiania mebli? ja niestety ale tak...:-)
 
Ostatnia edycja:
reklama
doris- ja tylko komodę przesunęłam, żeby młody miał swoje miejsce. A z tą nadzieją, może teraz jak mu dałaś po pić i po palić, to się chłop ogarnie, a jak nie to i tak wygrałaś, bo albo się poprawi i z wami zostanie, albo do widzenia. I ja bym podobnie zrobiła, jakby mi mój M też tak łobuzował, szybko bym go do pionu postawiła i jakby deklarował poprawę to pewnie bym mu wybaczyła, raz już wybaczyłam z jakieś 4 lata temu, na 2 mce się obraziłam, do teraz jest kochany, czasem się tylko sprzeczamy. Tobie też tego życzę.
roxana- gratuluję tej jedyneczki :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry