reklama

Październikowe Mamy 2010

Hej:-)
nosz kur.wa od rana do tej pory nie miałam prądu=brak internetu i już umierałam z tęsknoty za Wami...non stoper myślałm co ciekawego dzieje się na bb. No i widzę że wena w Was wstąpiła bo mam tyle stron do nadrobienia,że nie wiem czy sobie poradzę z tym do jutra;-)
co jeszcze...hmmm choć internetu pół dnia nie miałam to wciąż o Natolinkowym Piotrusiu myślałam,aby złożyć mu życzenia w dniu jego miesięcznicy urodzenia. A więc teraz że się net pojawił wykorzystują tą szansę i przesyłam najlepsze życzonka dla Piotrusia Pana-Natolinkowego słonka:-)

Dorisku ja mogę być Twoją rodzinką by Cię wspierać bo zasługujesz na to:-)

a resztę nadrobię potem bo chwilowo jestem "czasowo niedostępna":tak:
Miłego dnia:-):-)
 
reklama
KANIA mój mleko je w upały tak samo, ale obiadki gorzej. za to deserki stały się jego przysmakiem, ale my dopiero zaczynamy z owockami, więc może dlatego. aha i ja obiadki daje 190g
MAMAAGUSI coś poważnego??
MAKUC no ja to Ci zazdroszczę tej nudy, ja zapomniałam co to za uczucie...
CZARODZIEJKA moja "kruszynka" ma wypukłego naczyniaka
też się zastanawiam co kupić mojemu na Dzień Ojca
ANIAWA u nas właśnie też ostatnio więcej kup, nie wiem o co chodzi. i mój też nie śpi za wiele w dzień.
RYSIA dziękuję kochana, buziak :-*
DORIS współczuję Ci, że nie masz wsparcia

my też dzisiaj podeszliśmy do przychodni 10100g i 76cm.
 
a moze jakiś kubek z napisem : najlepszy tata czy cos wten deseń? Albo kupcie waszym dzieciaczkom jakąs koszulkę czy body z napisem syneczek/córeczka tatusia i im w to święto ubierzcie (nie pokazując wcześniej).

oooo cos takiego znalazłam http://allegro.pl/body-z-wlasnym-napisem-dzien-ojca-super-tata-i1647154801.html

rysia , czarodziejka kochane moje :-*

natolin no to Piotruś jak nic zasługuje na miano Pudzianka :-) pieknie!
 
Ostatnia edycja:
sheeney- jak ma być to będzie :) Nasz też nas zaskoczył, ale jak mi się spóźniał parę dni to już się domyślałam, tylko czekałam na upewnienie się.
stripmymind- mój je już kanapki i parówki, bo nie xz bardzo lubi jeść papki. Woli do łapy dostać.
Rysia- Mój Pizze też jadł, mojej roboty. Więc była łagodna, bez dodatków, sam sosik.
dziulka- to zależy jakie frytki, własnej roboty z własnego ziemniaka, dziecku nie zaszkodzi, a tak poza tym to nasze pokolenie też jadło i bez wytycznych, nie było słoiczków, moja mama mówi, że się dawało dzieciom słoninę do cyckania, żeby do tłuszczu się przyzwyczaiło, a parówek nie było dziecięcych. Nie było mleka na wiek dziecka, jeden rodzaj i jak się nie miało to krowie się dawało. Jak dzieci chcą niech jedzą, wiadomo z głową. Mój bardziej cycka, nie je dużych kawałków, nie ma zębów, a parówę to skrobał, większe wypluwa kawałki, bułkę jak je z masłem, to jak się mu klei do podniebienia to zaraz odruch wymiotny. Ale to jedyny sposób żeby zjadł, nie chce papek, woli większe kawałki, ziemniaki je z łyżki i ryż, a miksowane zupy nie chce, a kluski z rosołem je.
sheeney- mój nie chce ze słoiczka jeść owoców, je banana w ręce i jabłko cycka, czasem mu wcisnę na siłę, żeby miał witaminy, a ostatnio to dałam mu do picia rozrobione z wodą, bo bym musiała wywalić, czasem olka zje jak młody nie chce.

monimoni- ja tak jak aniawa też się napisałam i już myślałam, że moja edukacja na mgr się zakończy, ale wymagania się zmieniają i trzeba nadrabiać. Sama dasz radę, ja też na ostani gwizdek pisałam.

Natolin- gratki dla was z okazji 8ki

emilia
- ja też mam wykształcanie podobne, dokładnie kończyłam Bankowość i Finanse, specjalizacja Rachunkowość, ale do banku nigdy mnie nie ciągło, chyba, ze w księgowości. A co byś chciała robić?

Alicja- no co ty, pocieszycielka strapionych dusz, wiecznie żary jakieś wklejasz,a ty nagle tak nas opuszczasz, nie smuć się, będzie dobrze, zawsze możesz szukać pocieszenia u nas.

Makuc-
w sumie dobrze, że mąż ma pewną pracę i własny interes. Teraz ciężko coś samemu rozkręcić. Ja jestem z Gw, znam Niemiecki i Angielski i jakoś pracy nie mam.
Zależy jaką firmę ma mąż, jak da się przenieść to czemu nie wyjechać.

doris-
rozumiem ciebie, ja jak studiowałam to z kasą było krucho i miałam staż na mgr i to co zarobiłam to płaciłam na studiach, ale u mamy na garnuszku byłam, o tyle dobrze miałam, teraz już nie studiuję, tylko się dokształcam, kursy robię, chciałam jeszcze jedne robić od listopada ale całe kosztują 4000 zł, dopóki nie pójdę do pracy to na razie odpuszczam, bo żal mi takiej kasy, M by mi opłacił, ale sama chcę sobie zarobić. A tak to mi mgr się nie przydała, bo muszę teraz chodzić na kursy i do nich potrzeba było tylko mieć licencjat. Poza tym, żeby zarobić kasę nie trzeba mieć mgr, przykładem jest mój M.

Emilia- gratuluję drugiego zębola

Efa- ja bym się wystraszyła teraz, przy tej bakterii coli.

mała mi i mamaagusi-
to dużo wam zjadają, mój zje dwie łyżki ze słoika.

doris-
przykro mi że mama twoja nie żyje, ja nie wyobrażam sobie, żeby mojej mi brakło, a na ojca też nie mam co liczyć, odkąd z matką się rozszedł, to nie pamięta o nas, a wnuczkę widział z parę razy,a wnuka to nawet nie pamięta. Masz nas jeszcze, chociaż daleko, ale zawsze możesz wszystko ty wylać.
czarodziejkaM- mój ma 75 cm i waży z 8,5 kg, może ma teraz koło 9 bo nie ważyłam go z mc. i jakoś nikt mi nie mówi że ma mało.

Ale się naczytałam z 20 srton, aż mi oczy spuchły.
 
doris- a mi się Pudzianek kojarzy z silnym, a nie długim, sam Pudzian to taki wysoki nie jest, za to silny i wielki :) W sumie to 76 cm to długi jest Piotruś, może to będzie jakiś koszykarz :)
 
Ostatnia edycja:
I jaka ładna liczna postów mi wyskoczyła :-) to tyle pisania na dziś heh

Doris szef dalej zagranicą? nudzisz się w pracy? a co w ogóle robisz? jaka branża?
Monimoni mam nadzieję, że uda Ci się znaleźć wolną chwilę na naukę :-)
Efa odnośnie zatrucia, to jakiś wirus teraz panuje, wszędzie słyszę że ktoś ma problemy z żołądkiem, jak nie dzieci to dorosły...

żartuję :-)
Kania,a ja swoje 2000 przegapiłam:-D

makuc no przeciez Wyszesław ! No nie znasz??????:oo::rolleyes2: A co do pozbycia się odoru . Trzeba 'wyrwać chwasta' czyli wynieść z łóżeczkiem na balkon :p
To sam,o chciałam powiedziec- na balkon ,niech po okolicy śmierdzi.A swoją droga,to u nas nie do pomyslenia- jak tylko kupa jest,to najpierw delikatnie daje mi do zrozumienia,a jak ja nie czaję,bo np. nie śmierdzi pod niebiosa,to wrzask- nie ma mowy,żeby z kupą leżała:)
Mamaagusi,współczuję sytuacji...faktycznie,mąż powinien nie tylko "zlewac",ale i Ciebie wesprzeć i zwrócic nadgorliwej teściowej uwagę.
Efa,dzieki za linka:).A u Ciebie to wreszcie mogłyby już się skończyc te "atrakcje",jak nie urok,to...hmhm...A przede wszystkim naprawy Olusia:).
Oczywiście pisałam tego posta ponad godzinę,bo terrorystka nie daje NIC zrobić!
 
reklama
Kroma dzieki za pocieszenie,tylko że mój jest z tych wczesnych październikowych dzieciaczków,urodził się 21 września z wagą 2840.Teraz ma 8,5 miesiąca...myślę jednak że wkrótce,jak juz zaczniemy przeliczać na lata,a nie miesiące- te różnice w wadze nie będą widoczne.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry