reklama

Październikowe Mamy 2010

Do karmienia to daliśmy radę ok 7m-cy i potem naturalnie koniec bo miałam już mało, a poza tym ząbki wyszył, więc miałam traumę, po kilku pierwszych ugryzieniach, ale małemu nigdy nie robiło czy dostaje moje, czy sztuczne, ważne że się najadał ;)
A z facetami faktycznie różnie bywa i rodziny niektórych powinny nam odszkodowania płacić, że ich w domu nie wychowali i nie nauczyli co trzeba. Ja z charakteru trafiłam na świetnego, ale do "szkolenia" bo w domu niewiele robił. Za to teraz poradzi sobie ze wszystkim, tylko po całym dniu sam na sam z małym pada już na twarz prosi, żebym go nie zostawiała :P
 
reklama
Hmm, odszkodowanie... Moi teściowie sporo by mi musieli zapłacić :-D Małż też sobie ze wszystkim poradzi. On wiele potrafi zrobić, ale bez mojego upominania nie zrobi NIC. Nie wiem jak on funkcjonował, gdy przez jakis czas mieszkał sam.

Kroma trzymam kciuki za wizytę.
 
ANIAWA z tym karmieniem to cos czuję, że i u nas tak będzie. Dzisiaj chciałam zrobic kasze manną na mm i jak tylko wyczaiła, że je "nie to mleko" [bo zazwyczaj ja jem kaszke manna robiona na mleku normalnym a Alutek mi podjada] to sie rozdarła i pół kuchnia zapluła :crazy: odnośnie facetów natomiast to u nas też ciągle upominanie [moje żeby nie bylo] jest w standardzie. A jak nie powiem to nic nie robi, bo jak twierdzi, on brudu nie widzi :eek: boszz ja to miliony odszkodowania chyba dostac powinnam. No ale "wiedziały gały co brały" ;-) tym bardziej, że przed ślubem przez pół roku razem mieszkaliśmy.
KROMA współczuje. Ale powiem Ci że smaka na młode ziemniaki z koperkiem i smietaną mi właśnie ochoty narobiłaś :-p
ROXI a kszz chorobo, a kszzz MAKUC zaklina twoje przybycie i nakazuje odejśc i naszą ROXI w spokoju zostawić. ammmmm. [ tu makuc klęczy przed obrazkiem choroby, wybalusza oczy i robi nieskoordynowane ruchy kończynami] pod koniec aktu 1034 choroba daje za wygrana i odchodzi z niesmakiem ;-)
EMIŚ kawa o tej porze :confused:;-):rofl2:
 
Hej Kochane, długo nie pisałam. No ale nawet nikt o mnie nie pytał.
Jak wiecie byliśmy u moich rodziców, fajnie było. Szkoda że tak krótko. W połowie lipca wyjadę do rodziców sama z Łukaszem i pobędę pewnie z 2 tygodnie u nich.
Łukasz skończył brać antybiotyk (brał przez 3 dni), we wtorek mamy iść na kontrolę. A mnie się wydaje,że on nadal charczy:-(. Tak więc boję się. Niestety przed wyjazdem do rodziców nasza prywatna pani doktor miała urlop i musieliśmy chodzić na NFZ, no i jeśli teraz się okaże że dalej będą chcieli dać antybiotyk to pójdę się poradzić tamtej pani doktor. Jak byłam mała to często chorowałam na oskrzela, już w 4 miesiącu życia zaczęłam,mam nadzieję że u Łukasza tak nie będzie:-(. Po tych trzech dawkach antybiotyku coś mi się z synkiem działo bo 3 razy zwymiotował mlekiem, nie chciał jeść itp. Potem przespał się ponad 3h i mu przeszło,uff ale martwiła się bardzo.
Poza tym u mnie humor taki sobie, może to przez to że wracać tutaj musiałam w sensie do dziczyzny . Na szczęście nie ma teścia ani teściowej tak więc trochę spokoju. Ciągle zastanawiam się nad życiem, myślę co będzie dalej itp. Milion pytań w głowie. Tak więc natolin rozumiem Cię i mam nadzieję że po powrocie z wakacji ktoś pomoże Ci dojść do dawnej stabilności.
Mnie się wydaje że jestem złą mamą. Kocham tego mojego szkraba ponad życie,ale w chwilach kiedy wiele rzeczy mam na głowie, dużo do tego zmartwień to moja cierpliwość jest mała i ciągle mi jej brakuje a to przecież moje małe, największe szczęście na świecie. Oj zła mama ze mnie:-(.
Do tego nawet nie mam cierpliwości na męża, zresztą w tej kwestii to nie moja wina tylko jego, bo jak go o coś proszę żeby zrobił to muszę prosić kilkanaście razy a i nie zawsze to zostanie zrobione. A on się potem dziwi dlaczego ja chodzę sfochowana. Nie rozumie że ja też chcę mieć czas żeby siąść na dupsku a nie ciągle coś musieć robić. Dziś np rozpakowywałam nas, potem w szafach posprzątałam, posprzątałam w pokoju, umyłam łazienkę i wiele innych a on siedział ciągle przy kompie. Dodam że oczywiście u rodziców kto wszystko pakował? JA!
No to się trochę wyżaliłam.

czarodziejkaM super że z mężem teraz już lepiej, oby tak dalej!
ida- cieszę się że sobie wszystko z mamą wyjaśniłyście.
doris- a Tobie bardzo współczuję tych ciągłych zmian w relacjach z mężem w sensie jego zachowaniem. Raz nawala na całej linii a potem próbuje się poprawić.
makuc- gratulacje suwaczkowe dla Alutka małego.
 
Ostatnia edycja:
MORIAM cudowny filmik, jeszcze raz wszytskiego najlepszego

CZARODZIEJKA pamietam Twoje posty odnośnie cycania, najważniejsze to zachowywać się w zgodzie ze sobą, super, że masz takie pozytywne nastawienie
DORIS oby się poukładało
NATOLINKU mam nadzieje, że urlop pomoże i trafisz w dobre ręcę po powrocie tak co by wszystkie doły poszły gdzie pieprz rośnie
RYSIA zazdraszczam chwili dla siebie,
KROMA kciukasy za wizyte
co do cycania, to nigdy nie mielismy z nim problemu, mały ładnie je, ja mam dużo pokarmu, żadnych zatorów, był tylko ból poranionych brodawek i traktowanie mnie jak smoczek (na szczęście jest to przeszłość), same pozytywy a co drugiego dzieciątka to chcę aby od początku dostawał co jakiś czas butle i sztuczne by nie mieć takich problemów z butlą/mm jak mamy teraz z Patrykiem,
i tak jak efa do roczku będzie cyc, a potem co ma być to będzie

kupiliśmy dziś taki wypasny chlebek eco cuś i maly dostał swoje pierwsze kanapeczki, zajadał, aż się uszy trzęsły i ryzyk fizyk wypił soczek ze świeżych pomarańczy
 
Własnie MARGERRITA Patryk daje sobie radę z butelką? Bo z tego co piszesz to on taki cycomaniak jak moja Alutkowa...
MAŁA_MI może po prostu przewrażliwiona jesteś i stąd wydaje Ci się, że Łukaszenko charczy jeszcze? a co do dziczyzny to najważniejsze, że jamochłona w domu nie ma i mimo iż musiałaś wrócic to nikt Ci zatruwać otoczenia przez czas najbliższy nie będzie.
 
Ostatnia edycja:
Margerrita to czy maluch będzie chciał mm czy nie, zależy tylko od jego upodobań. Córce od początku usiłowałam wciskać mm i nie przeszło. Zrezygnowałam, gdy podczas jednej z takich prób (na spaniu, bo wtedy niby jest łatwiej coś wcisnąć) młoda mało się nie zadławiła a po ataku histerii uspokajałam ją pół nocy. Nauczyłam ją picia z butli, ale tylko woda jej wchodziła.

Mała mi nikt o ciebie nie pytał, bo wiedziałyśmy, że jesteś u rodziców :tak:

Edit:
Właśnie zauważyłam, że nie wiadomo kiedy przekroczyłam 1000 :-)
 
Ostatnia edycja:
No dobra Ptysiek wykapany i już śpiulka :-) właściwie wszystko zrobił mąż bo ja to ledwo żywa i zaraz też się kłade :-(

natolin,
ja też cie rozumiem, u mnie co prawda nie myśli o przemijaniu przerażają ale raczej o przyszłości, co to będzie i czy sobie poradzimy :-( czasem mam takiego doła że najchętniej zakopałabym sie pod kołdrą z tabliczką czekolady, a innym razem wydaje mi się że nie ma rzeczy niemożliwych i tak wkółko :oo2:

kroma
, znam ten ból poparzonego podniebienia ... z łakomstwa :-p no i kciuki za jutrzejszego ginka, oby te plamienia to jakaś błach sprawa była i szybko sobie poszła :tak:

anka-spe, witaj :-) widze, że u nas bardzo podobnie z karmieniem, też do ok 7 m-ca i też bez różnicy czy butla czy cyc ;-)

ROXI a kszz chorobo, a kszzz MAKUC zaklina twoje przybycie i nakazuje odejśc i naszą ROXI w spokoju zostawić. ammmmm. [ tu makuc klęczy przed obrazkiem choroby, wybalusza oczy i robi nieskoordynowane ruchy kończynami] pod koniec aktu 1034 choroba daje za wygrana i odchodzi z niesmakiem ;-)
:-D:-D:-D wyobraziłam to sobie ... szczególnie te "nieskoordynowane ruchy kończynami" :laugh2: oj oby pomogło bo już głos prawie straciłam :ninja2:
 
reklama
NAT to ja Ci tłumacznę: otóż obecnie jestem lektorka w szkole językowej i prowadze lekcje przez www ale dostałam propozycje zostania koordynatorem kursów w tej szkole [czyt. przejmuje obowiązki szefa a ten będzie sie czyms innym teraz zajmowal] Więc trochę rozjasniła mi sie wizja przyszłości tym bardziej, że zarobki zaproponowano mi wieksze niż w banku no i Alutka do żłobka posylac nie musze, bo to praca w domu przez internet i ew. telefon;)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry