czarodziejkaM
Fanka BB :)
anka-spe witam Cię serdecznie :-)
Mała_Mi ja tez wiedziałam,że masz zamiar wyjechać ;-) Mam nadzieję,że Łukaszek jednak zdrowy,a to charczenie to tylko końcówka choroby.Mój jak teraz bral antybiotyk tez raz mi porządnie zwymiotował,miał biegunkę taką,że prawie za każdym razem czyste body trzeba było nakładać,już nawet nie prasowałam(chociaż zawsze ma uprasowane) bo nie wyrabiałam.Wybrałam kilka sztuk na straty-prałam w ręku,wieszałam i zakładałam.Nawet się nie zniszczyły w sumie,bo za każdym razem ładnie dopierałam.Ale do tematu: co do męża,to niestety skąd ja to znam - jemu nic nie przeszkadza,to ze śmieci kwitną,że drzwi skrzypią,że kran się leje itp itd.Ja musze wszystko mówić po kilka razy i prosić się,a w końcu domagać aby coś zostalo w końcu zrobione.Ten typ tak ma
aha i jeszcze jedno moja droga - Nie jesteś złą mamą.Co Ty wygadujesz! Każda z nas ma momenty,że jest zmęczona albo mniej cierpliwa.
Ida fajnie,że zabawa no konikach się udała.Hmm...sama bym chętnie pojeździła ;-)
Emiliab super,że z Franiem juz lepiej.O i widzę że na kawkę nigdy nie za późno,to tak jak u mnie
Roxonka ale Cię morduje to choróbsko! życzę,abyś jutro obudziła się jak nowo narodzona :-)
Kroma to daj znac jak będziesz po wizycie co tam,jak tam?
Aniawa wiem,że nie każdy ma takie podejście do dzieci z poprzednich związków.U nas jest inaczej,bo po prostu nie wyobrażam sobie żeby syn męża czul się gorszy,odepchnięty.Nie dajemy może zbyt wiele prezentów,ale zawsze jest u nas mile widziany i wiem tez że bardzo dobrze się u nas czuje.Zależało mi tez na dobrych,a przynajmniej poprawnych stosunkach z jego mamą,czyli ex mojego męza.Kiedyś do niej zadzwoniłam i powiedzialam - "słuchaj musimy porozmawiać,umówić się,bo Twoje dziecko przychodzi do mojego domu i chcę wiedzieć co lubi czego nie,czego sobie nie życzysz.Uważam że powinnyśmy miec jakiś kontakt." No i poszłam do niej do domu,usiadłyśmy,porozmawiałyśmy.Nie bylo mi łatwo,bo wiem że ona mnie nie lubi i poniekąd wini za rozpad ich związku,ale to nie jest prawda.Bo my owszem znaliśmy się,bo razem sudiowaliśmy ale para zostaliśmy dopiero rok po ich rozstaniu.To zresztą tez jej wtedy powiedziałam.Od tej pory nie ma problemu,żebym ja do niej albo ona do mnie się odezwała telefonicznie.Nie robimy tego często,ale jednak.Uważam,że tak trzeba i jesli dziecko widzi że rodzice i ich nowi partnerzy w jakiś sposób się szanują to jest mu może łatwiej.
Margerrita bardzo mi milo,że pamiętasz moje posty:-)dla mnie to taki temat rzeka to karmienie hehe
Mała_Mi ja tez wiedziałam,że masz zamiar wyjechać ;-) Mam nadzieję,że Łukaszek jednak zdrowy,a to charczenie to tylko końcówka choroby.Mój jak teraz bral antybiotyk tez raz mi porządnie zwymiotował,miał biegunkę taką,że prawie za każdym razem czyste body trzeba było nakładać,już nawet nie prasowałam(chociaż zawsze ma uprasowane) bo nie wyrabiałam.Wybrałam kilka sztuk na straty-prałam w ręku,wieszałam i zakładałam.Nawet się nie zniszczyły w sumie,bo za każdym razem ładnie dopierałam.Ale do tematu: co do męża,to niestety skąd ja to znam - jemu nic nie przeszkadza,to ze śmieci kwitną,że drzwi skrzypią,że kran się leje itp itd.Ja musze wszystko mówić po kilka razy i prosić się,a w końcu domagać aby coś zostalo w końcu zrobione.Ten typ tak ma
aha i jeszcze jedno moja droga - Nie jesteś złą mamą.Co Ty wygadujesz! Każda z nas ma momenty,że jest zmęczona albo mniej cierpliwa.Ida fajnie,że zabawa no konikach się udała.Hmm...sama bym chętnie pojeździła ;-)
Emiliab super,że z Franiem juz lepiej.O i widzę że na kawkę nigdy nie za późno,to tak jak u mnie

Roxonka ale Cię morduje to choróbsko! życzę,abyś jutro obudziła się jak nowo narodzona :-)

Kroma to daj znac jak będziesz po wizycie co tam,jak tam?
Aniawa wiem,że nie każdy ma takie podejście do dzieci z poprzednich związków.U nas jest inaczej,bo po prostu nie wyobrażam sobie żeby syn męża czul się gorszy,odepchnięty.Nie dajemy może zbyt wiele prezentów,ale zawsze jest u nas mile widziany i wiem tez że bardzo dobrze się u nas czuje.Zależało mi tez na dobrych,a przynajmniej poprawnych stosunkach z jego mamą,czyli ex mojego męza.Kiedyś do niej zadzwoniłam i powiedzialam - "słuchaj musimy porozmawiać,umówić się,bo Twoje dziecko przychodzi do mojego domu i chcę wiedzieć co lubi czego nie,czego sobie nie życzysz.Uważam że powinnyśmy miec jakiś kontakt." No i poszłam do niej do domu,usiadłyśmy,porozmawiałyśmy.Nie bylo mi łatwo,bo wiem że ona mnie nie lubi i poniekąd wini za rozpad ich związku,ale to nie jest prawda.Bo my owszem znaliśmy się,bo razem sudiowaliśmy ale para zostaliśmy dopiero rok po ich rozstaniu.To zresztą tez jej wtedy powiedziałam.Od tej pory nie ma problemu,żebym ja do niej albo ona do mnie się odezwała telefonicznie.Nie robimy tego często,ale jednak.Uważam,że tak trzeba i jesli dziecko widzi że rodzice i ich nowi partnerzy w jakiś sposób się szanują to jest mu może łatwiej.
Margerrita bardzo mi milo,że pamiętasz moje posty:-)dla mnie to taki temat rzeka to karmienie hehe
W czwartek Wojtek poszedł z tatusiem na spacer po polach. Natknęli się na krówki, które młody z wielką radością karmił buraczkami z pola. Krowy były szczęśliwe a mój synuś nie chciał się z nimi rozstać. Konie i inne zwierzaki też są super. Trafił mi się miłośnik zwierząt