reklama

Październikowe Mamy 2010

anka-spe witam Cię serdecznie :-)
Mała_Mi ja tez wiedziałam,że masz zamiar wyjechać ;-) Mam nadzieję,że Łukaszek jednak zdrowy,a to charczenie to tylko końcówka choroby.Mój jak teraz bral antybiotyk tez raz mi porządnie zwymiotował,miał biegunkę taką,że prawie za każdym razem czyste body trzeba było nakładać,już nawet nie prasowałam(chociaż zawsze ma uprasowane) bo nie wyrabiałam.Wybrałam kilka sztuk na straty-prałam w ręku,wieszałam i zakładałam.Nawet się nie zniszczyły w sumie,bo za każdym razem ładnie dopierałam.Ale do tematu: co do męża,to niestety skąd ja to znam - jemu nic nie przeszkadza,to ze śmieci kwitną,że drzwi skrzypią,że kran się leje itp itd.Ja musze wszystko mówić po kilka razy i prosić się,a w końcu domagać aby coś zostalo w końcu zrobione.Ten typ tak ma:confused2: aha i jeszcze jedno moja droga - Nie jesteś złą mamą.Co Ty wygadujesz! Każda z nas ma momenty,że jest zmęczona albo mniej cierpliwa.
Ida fajnie,że zabawa no konikach się udała.Hmm...sama bym chętnie pojeździła ;-)
Emiliab super,że z Franiem juz lepiej.O i widzę że na kawkę nigdy nie za późno,to tak jak u mnie:tak:
Roxonka ale Cię morduje to choróbsko! życzę,abyś jutro obudziła się jak nowo narodzona :-):tak:
Kroma to daj znac jak będziesz po wizycie co tam,jak tam?
Aniawa wiem,że nie każdy ma takie podejście do dzieci z poprzednich związków.U nas jest inaczej,bo po prostu nie wyobrażam sobie żeby syn męża czul się gorszy,odepchnięty.Nie dajemy może zbyt wiele prezentów,ale zawsze jest u nas mile widziany i wiem tez że bardzo dobrze się u nas czuje.Zależało mi tez na dobrych,a przynajmniej poprawnych stosunkach z jego mamą,czyli ex mojego męza.Kiedyś do niej zadzwoniłam i powiedzialam - "słuchaj musimy porozmawiać,umówić się,bo Twoje dziecko przychodzi do mojego domu i chcę wiedzieć co lubi czego nie,czego sobie nie życzysz.Uważam że powinnyśmy miec jakiś kontakt." No i poszłam do niej do domu,usiadłyśmy,porozmawiałyśmy.Nie bylo mi łatwo,bo wiem że ona mnie nie lubi i poniekąd wini za rozpad ich związku,ale to nie jest prawda.Bo my owszem znaliśmy się,bo razem sudiowaliśmy ale para zostaliśmy dopiero rok po ich rozstaniu.To zresztą tez jej wtedy powiedziałam.Od tej pory nie ma problemu,żebym ja do niej albo ona do mnie się odezwała telefonicznie.Nie robimy tego często,ale jednak.Uważam,że tak trzeba i jesli dziecko widzi że rodzice i ich nowi partnerzy w jakiś sposób się szanują to jest mu może łatwiej.
Margerrita bardzo mi milo,że pamiętasz moje posty:-)dla mnie to taki temat rzeka to karmienie hehe
 
reklama
MALA MI jak ja hajtalam sie w PL z ex to nauki zaliczylismy idac na nie tylko raz, po prostu dalismy kopertke po cichu i podpisali. powiedzielisym ksiedzu ze mamy prace w godzinach kiedy nauki i takie tam. a smiac mi sie chcialo jak na naukach byla sexuolog i mowil o metodach antykoncepcji a polowa lasek na sali w ciazy z brzuchami pod nos z czego 70% wpadki:))))))
 
mala mi- ja robilam weekendowe nauki , ale niestety zajelo nam to 4 soboty. Moze Krk cos znajdziesz, we Wro nie bylo szansy. A jakby cos, to ja chetnie sluze rada, bo przeciez na swiezo w temacie jestem:)) A wy na kiedy slub planujecie? Przyszly ro, o ile dobrze pamietam, tak?
 
malami a ten ślub to w Cieszynie będziecie mieć? bo myśmy tam mieli i na naukach byliśmy tylko jeden raz w sobotę,3 tyg przed ślubem,domyślam się jakiego fotografa macie M.D?i o dziwo wszystkie formalności załatwiliśmy w 2 miesiące,w lutym dowiedziałam się o ciąży, a w kwietniu już był ślub :-)
życzę zdrówka dla Łukaszka
anka-spe witaj i nasza Niuńka też jst z 11pażdziernika
 
Ostatnia edycja:
Mała mi na pewno jakoś załatwisz te nauki :tak:

Dziulka podeślij nam odrobinę pogody, bo u nas jest niezbyt ciekawie.

Makuc może jednak Alutka zaśnie na dobre i wstanie dopiero rano :tak:

Czarodziejka naprawdę jestem pełna podziwu. Jesteś wspaniałą kobietą. Prawda jest taka, że układy z dzieckiem w dużej mierze zależą od kolejnej partnerki ojca. Mężczyźni sami nie zastanawiają się nad pewnymi sprawami. W tym wszystkim nie chodzi o prezenty, ale o podejście do dziecka, wspólnie spędzany czas. Na pewno dziecku jest łatwiej, gdy rodzice i ich kolejni partnerzy szanują się wzajemnie. Szkoda, że u nas to nierealne, bo mój ex jest zapatrzonym w siebie egoistą :-(


Młoda na konikach oszalała z radosci:) obudziła sie jak już byłyśmy na miejscu i jak usiadła ciotce na kolanach tak nawet kręcić się nie chciała bo zapatrzona była w konie!!! a było na co popatrzeć - piekne były!!! i tylko "e" krzyczała i paluszkiem pokazywała:))) niestety nie udało się zrobić żadnego zdj z konikiem... ale skoro taka miłość ku nim przejawia to juz zaczynamy odkładać na lekcje jazdy konnej;)))

W takim razie my musimy odkładać na... krowę :-D W czwartek Wojtek poszedł z tatusiem na spacer po polach. Natknęli się na krówki, które młody z wielką radością karmił buraczkami z pola. Krowy były szczęśliwe a mój synuś nie chciał się z nimi rozstać. Konie i inne zwierzaki też są super. Trafił mi się miłośnik zwierząt :tak:


MALA MI jak ja hajtalam sie w PL z ex to nauki zaliczylismy idac na nie tylko raz, po prostu dalismy kopertke po cichu i podpisali. powiedzielisym ksiedzu ze mamy prace w godzinach kiedy nauki i takie tam. a smiac mi sie chcialo jak na naukach byla sexuolog i mowil o metodach antykoncepcji a polowa lasek na sali w ciazy z brzuchami pod nos z czego 70% wpadki:))))))

U nas było podobnie :tak:
 
Ostatnia edycja:
ANIAWA śmiem twierdzić, że o układach z dziećmi męża z byłego związku chciałaś napisać do CZARODZIEJKI a nie DOBRANOCKI :-)
hihi to samo chciałam napisać;-)

no nic uciekam spać bo niestety kręgosłup nie pozwala mi już dłużej siedzieć przed kompem....DOBRANOC:-)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
ANIAWA na bank nasza pogode bedziecie miec za 2 dni bo zawsze tak jest. wiec luzik. najlepsze ze wsrode mamy miec burze przy upale 33 w cieniu.... normalnie sie trzese:///

MAKUC kurde zapomnialam ci pogratulowac pracki!!! ale powiem ci uczciwie-ja wiem ze MUSZE wyjsc do ludzi do pracy a nie w domu bo tu byl kobla dostala. nie umialabym sie skupic chyba.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry