czarodziejkaM
Fanka BB :)
Rysia,Makuc współczuję dolegliwości:-(
A ja jeszcze chciałam o karmieniu piersią,bo poruszałyście ten temat.Większość zna moją historię karmienia,że było ciężko na początku,a ja bardzo chciałam karmić.W końcu się udało,ale tylko jedną piersią,z czasem mały zaczął jeść z dwóch...aż w końcu kiedyś sie pogniewał na cysie i nie chciał wcale.Płacz,przy każdej próbie przystawienia i tym sposobem karmiłam zaledwie 3,5 miesiąca,później do końca 4 miesiąca ściągałam i dałam spokój.Dla mnie karmienie bylo trudne przez cały okres jaki karmiłam,było pare fajnych momentów,ale ogólnie nie wspominam go dobrze.Mały często się denerwował przy piersi,wyginał,płakał,nie najadał się itd...itd...Przez cały okres gdy jadł z jednej piersi,z drugiej ściągałam i tak naprawdę to wszystko kręciło się według cycania,jak nie niuniek przy cysiu ( a potrafił jeść 14 razy na dobę) to znowu ja na laktatorze jechałam i tak w kółko...Bardzo mi zależało na karmieniu,chciałam karmić do końca 6 miesiąca,jak mały postanowił że już nie chce piersi,bardzo to przeżywałam.Dziś z perspektywy czasu stwierdzam,że karmienie było dla mnie ciężkie,zajmowało bardzo dużo czasu,było dla mnie wstydliwe i frustrujące bo nie szło tak jak trzeba.Gdybym miala drugie dziecko podjęłabym karmienie ponownie,ale gdybym napotkała znów takie problemy zrezygnowałabym sama...i tym razem bez wyrzucania sobie jaka ze mnie matka,przeszłabym nad tym do porządku dziennego.Kurde czemu nie byłam taka mądra jak kończyłam karmienie i ryczałam wam tu na forum..
A ja jeszcze chciałam o karmieniu piersią,bo poruszałyście ten temat.Większość zna moją historię karmienia,że było ciężko na początku,a ja bardzo chciałam karmić.W końcu się udało,ale tylko jedną piersią,z czasem mały zaczął jeść z dwóch...aż w końcu kiedyś sie pogniewał na cysie i nie chciał wcale.Płacz,przy każdej próbie przystawienia i tym sposobem karmiłam zaledwie 3,5 miesiąca,później do końca 4 miesiąca ściągałam i dałam spokój.Dla mnie karmienie bylo trudne przez cały okres jaki karmiłam,było pare fajnych momentów,ale ogólnie nie wspominam go dobrze.Mały często się denerwował przy piersi,wyginał,płakał,nie najadał się itd...itd...Przez cały okres gdy jadł z jednej piersi,z drugiej ściągałam i tak naprawdę to wszystko kręciło się według cycania,jak nie niuniek przy cysiu ( a potrafił jeść 14 razy na dobę) to znowu ja na laktatorze jechałam i tak w kółko...Bardzo mi zależało na karmieniu,chciałam karmić do końca 6 miesiąca,jak mały postanowił że już nie chce piersi,bardzo to przeżywałam.Dziś z perspektywy czasu stwierdzam,że karmienie było dla mnie ciężkie,zajmowało bardzo dużo czasu,było dla mnie wstydliwe i frustrujące bo nie szło tak jak trzeba.Gdybym miala drugie dziecko podjęłabym karmienie ponownie,ale gdybym napotkała znów takie problemy zrezygnowałabym sama...i tym razem bez wyrzucania sobie jaka ze mnie matka,przeszłabym nad tym do porządku dziennego.Kurde czemu nie byłam taka mądra jak kończyłam karmienie i ryczałam wam tu na forum..
Ostatnia edycja:


. Oby jeszcze Krzyś lepiej spał

.
(no to Ci streściłam co nieco)

ale ciesze się, że chociaż ma przebłyski normalności, najważniejsze żebyś była szczęśliwa bo wtedy i dzieci będą szczęśliwe
zależy czy chcecie
czasem takie niezaplanowanie jest lepsze bo potem trudniej się zdecydować ;-)
W związku z tym ani nie chciał jeść, ani nie dało się go ponownie uspać. Padł dopiero gdy wyszliśmy na przymusowy spacer (w domu nie można było z nim wytrzymać). Nie wiem co mi jest, ale od obiadu jest mi niedobrze. Niedawno byłam już pozbyć się zawartości żołądka, bo nie dawałam rady. Trochę mi po tym lepiej, choć całkiem nie przeszło :-( Idę zrobić sobie mięty…