reklama

Październikowe Mamy 2010

Rysia,Makuc współczuję dolegliwości:-(

A ja jeszcze chciałam o karmieniu piersią,bo poruszałyście ten temat.Większość zna moją historię karmienia,że było ciężko na początku,a ja bardzo chciałam karmić.W końcu się udało,ale tylko jedną piersią,z czasem mały zaczął jeść z dwóch...aż w końcu kiedyś sie pogniewał na cysie i nie chciał wcale.Płacz,przy każdej próbie przystawienia i tym sposobem karmiłam zaledwie 3,5 miesiąca,później do końca 4 miesiąca ściągałam i dałam spokój.Dla mnie karmienie bylo trudne przez cały okres jaki karmiłam,było pare fajnych momentów,ale ogólnie nie wspominam go dobrze.Mały często się denerwował przy piersi,wyginał,płakał,nie najadał się itd...itd...Przez cały okres gdy jadł z jednej piersi,z drugiej ściągałam i tak naprawdę to wszystko kręciło się według cycania,jak nie niuniek przy cysiu ( a potrafił jeść 14 razy na dobę) to znowu ja na laktatorze jechałam i tak w kółko...Bardzo mi zależało na karmieniu,chciałam karmić do końca 6 miesiąca,jak mały postanowił że już nie chce piersi,bardzo to przeżywałam.Dziś z perspektywy czasu stwierdzam,że karmienie było dla mnie ciężkie,zajmowało bardzo dużo czasu,było dla mnie wstydliwe i frustrujące bo nie szło tak jak trzeba.Gdybym miala drugie dziecko podjęłabym karmienie ponownie,ale gdybym napotkała znów takie problemy zrezygnowałabym sama...i tym razem bez wyrzucania sobie jaka ze mnie matka,przeszłabym nad tym do porządku dziennego.Kurde czemu nie byłam taka mądra jak kończyłam karmienie i ryczałam wam tu na forum..
 
Ostatnia edycja:
reklama
Makuc, Dagisu wielkie suwaczkowe gratulacje!
Natolinku, kochanie, ja też jestem za tym, żebyś poszukała pomocy psychologa. To, co piszesz, jest niepokojące i strasznie mi smutno, że nie możesz teraz czerpać z życia pełnymi garściami. Dlatego kochana szybciutko działaj :-*

A moje cycanie jakoś nadal na topie u Olka. Znowu miewam problemy z prawym sutkiem i co parę dni wygrzebuję z niego zastoje, ale dajemy radę. Plan jest taki, że do roczku pokarmię.

Byliśmy dzisiaj na spacerzew bydgoskim Lesie Gdańskim (Myślęcinku) i Oliemu baaardzo się podobały atrakcje, tłumy itp., bo była impreza na powitanie lata. Tylko synek scenę jakoś olał. Może nie lubi country, a właśnie było tapecie. Ciekawe, czy by chętniej popatrzył na Stachurskiego. Niestety, nie czekaliśmy ;P
 
Witajcie:-)
Na początek gratulacje suwaczkowe:
* wczorajsze:
Renata, Frogg, Cambria, Daa
... i dzisiejsze
Makuc
Wszystkiego najlepszego dla was i waszych dzieciaczków:-):-D

natolin przytulam cię baaardzo mocno i trzymam kciuki za"lepsze jutro":*
makuc gratuluję spraw biznesowych :tak:
kroma tobie też gratuluję tytułu i wierzę,że znajdziesz pracę:-)
czarodziejka cieszę się razem z tobą,że "stosunki" z mężem się poprawiły:laugh2:. Oby jeszcze Krzyś lepiej spał
Ida super,że z mamą lepiej:rofl2:
Elwirka oby gorączka przeszła
moriam widziałam film(już zresztą po raz drugi) i... Cudny!!!!
Dziulka i co? Przyszła@?

dawidowe,dobranocka,natolin obyście dobrze wypoczęły
ika wszystkiego urodzinowo-wczorajszego najlepszego:happy:

U mnie @ ani widu ani słychu...Też zdawałam się na męża... Przed Frankiem prawie 5 lat małż dawał sobie radę,ale teraz... okazało się,że sam nie jest siebie pewien(lata nie te...). Test wyszedł negatywnie,więc czekam...
Franek już dużo lepiej. Pimafukort pomógł. Już po pierwszym użyciu widać było poprawę. Teraz we wtorek jedziemy zawieźć mocz do badania. Mieliśmy to zrobić jutro,ale nie mam pojemniczka:crazy:.
Teraz siedzę,skończyłam pić kawę,moczę nogi,zaraz pomaluję sobie paznokcie i... nie wiem co dalej...
 
Cześć dziewczyny. Jestem mamą Szymka urodzonego 11.10.2010r. dopiero trafiłam na to forum, wcześniej zaglądałam jedynie na bydgoskie. Ale chyba przyjemniej pisać z mamami maluchów w podobnym wieku, bo mamy podobne problemy, wątpliwości i radości z postępów w rozwoju szkrabów, więc mam nadzieję że zagoszczę tu na dłużej ;)
 
ANKA witaj i rozgość się ;-)
dziewczyny naprawdę Wam dziękuję, jest ciężko, ale może to pokonam, jak nie sama to z psychologiem, psychiatrą, lekami, nie wiem sama, zobaczymy.

wpadam jak przeciąg, bo jakoś tak zebrało mi się ostatnio spotkań towarzyskich, sprzątania w domu i jeszcze innych zajęć. Do tego różne zakupy do wyjazdu.
nie dałam rady Was nadrobić i tak się zastanawiam - gdzie DOBRANOCKA? HAPPYBETTI?
DZIULKA nie ma okresu? ;-)

rozmawiacie o karmieniu z tego co widzę to powiem Wam, że mnie zawsze rozczulało i lubię widok mamy karmiącej dziecko, jednak to nie dla mnie i nie smucę się, że nam nie wyszło.
 
anka-spe witaj:-)
Natolinko Dobranocka wyjechała a beti hmmm pisałam do niej i zjawi się jak będzie mogła (to tak w skrócie):-)
a co do okresu to nie ma Dziulka, Emiliab i zastanawiam się jeszcze czy ja dostanę:szok:(no to Ci streściłam co nieco)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Jestem, ale moje samopoczucie powoduje że czuje się tak jakbym się nie czuła
confused8gj.gif
Wczoraj myślałam, że już jest troszke lepiej a dzisiaj choroba zaatakowała z podwójna mocą :-( wszystko mnie boli i ledwo co mówie, jutro to chyba będę się porozumiewać na migi :baffled:


ooo jej ROXI a Ty znowu antybiotyki? jakie choróbsko się do Ciebie przyplątało, że aż tyle tego brac musisz? ZDROWIEJ TRYMIGIEM! o!
oj przyplątało się :-(szczerze mówiąc mam opory przed braniem kolejnego antybiotyku, ja nigdy tyle nie chorowałam a antybiotyk to była ostateczność a teraz ci lekarze przepisują jakby to była witamina C :crazy:
a tobie jeszcze raz gratuluje sukcesu zawodowego, brawo dla naszej bizneswomen :-)

Roxannka zdrówka. Może kup sobie dicoflor, bo przy antybiotyku dobrze coś takiego wziąć, a poza tym teoretycznie odporność podnosi.
dzięki, kupiłam trilac właśnie osłonowo :tak: a jak u was zdrówko ?

ida, dzięki za nawoływanie ;-) super, że z mamą już wsio ok, wiedziałam że to musi być chwilowy kryzys, dobrze że się wyjaśniło :-)

czarodziejka,
dzięki za pamięć :* no i super, że w związku taki przypływ uczuć, uwielbiam ten moment kiedy miłość na nowo przychodzi i to ze zdwojoną siłą :-D

nice, fajnie, że zajrzałaś na główny :-) ucałowania dla Przemusia, oraz dla małego bąbelka w brzuszku ;-)

doris, oj ten twój J. to taka chorągiewka :eek: ale ciesze się, że chociaż ma przebłyski normalności, najważniejsze żebyś była szczęśliwa bo wtedy i dzieci będą szczęśliwe :tak: ściskam :*

dawidowe, dobranocka, natolin, udanych wyjazdów, duuuużo wypoczynku i bezpiecznych podróży :tak:

dziulka, emiliab, a wam życze aby @ przyszła albo nie przyszła :-p zależy czy chcecie :rolleyes2: czasem takie niezaplanowanie jest lepsze bo potem trudniej się zdecydować ;-)

frogg, daaa, renata, cambria, spóźnione ale szczere suwaczkowe gratulacje dla waszych dzieciaczków :-):-):-):-)
no i
makuc, dagisu dla waszych słodkich milusińskich również wszystkiego najlepszego z okazji kolejnej miesięcznicy :-):-)


W temacie drugiego dziecia, to ja jestem nadal za :tak: przede wszystkim dla tego aby mój synek nie był jedynakiem, niby nasza rodzina jest duża ale nigdy nie wiadomo jak się losy potoczą a moim zdaniem rodzeństwo to podstawa, najbliższa rodzina. Ciąże wspominam całkiem dobrze, ale głównie dlatego że sporo leniuchowałam :-p Teraz póki Patryś jest mały już by tak dobrze nie było ;-) Poród hmm no nie jest to jakaś frajda, ale przeżyłam więc myśle że i drugi jakoś dam rade :-) troche się boje tego jak ciało bedzie wyglądało bo u mnie już teraz jest lekka masakra a po drugim wole nie myśleć :eek:
a co do karmienia piersią to właściwie moge zgodzić się tutaj ze wszystkimi, bo rozumiem i te co nadal karmią i te co wcale albo krótko karmiły :tak: Ja karmiłam prawie 7 miesięcy więc uważam że długo, chociaż po drodze było kilka kryzysów, głównie moich nie synka. Cycanie z jednej strony to fajna sprawa bo bliskość z dzieckiem, w moim przypadku utrata zbednych kilogramów, szybkość i wygoda, ale z drugiej strony męka i ból, prawidłowe przystawianie, zatory i przepełnienia albo zupełnie odwrotnie za mała laktacja, często dyskomfort karmienia przy innych, brak miarki (;-)), zmęczenie psychiczne ... i pewnie każda mogłaby coś dodać, dlatego robimy to co najlepsze dla nas i dla naszych maluszków, naszczęście mamy alternatywe ;-)


A teraz uciekam kąpać mojego Ptysia :-) nie przesyłam buziaków coby nie zarażać ale myśle o was ciepło :tak:
 
Witajcie. My dzisiaj zabiegani. Rano zawieźliśmy córcię na autobus- pojechała na dwa tygodnie na kolonie. Potem zakupy słoiczkowe i nie tylko. Po powrocie obiadek w asyście płaczącego Wojtka. Coś nam go obudziło i nie dospał :wściekła/y: W związku z tym ani nie chciał jeść, ani nie dało się go ponownie uspać. Padł dopiero gdy wyszliśmy na przymusowy spacer (w domu nie można było z nim wytrzymać). Nie wiem co mi jest, ale od obiadu jest mi niedobrze. Niedawno byłam już pozbyć się zawartości żołądka, bo nie dawałam rady. Trochę mi po tym lepiej, choć całkiem nie przeszło :-( Idę zrobić sobie mięty…

Anka-spe witaj wśród nas.

Dawidowe kiedy planujesz zawitać u teściów? Z wyjazdem musisz czekać na męża (z powodu paszportu dla córci) czy można to jakoś załatwić?

Iduś doskonale cię rozumiem w kwestii posiadania potomstwa, chociaż ja ani na ciążę, ani na moje dzieci nie mogę narzekać. Zwłaszcza obie ciąże wspominam bardzo miło. Cieszę się, że mamą już lepiej.

Natuś może wyjazd na wakacje trochę ci pomoże. Jeżeli nie, lepiej wybierz się gdzieś pogadać o swoim stanie. Teraz, gdy ciągle jesteśmy z dziećmi, nie wychodzimy zbytnio do ludzi, mogą się z nami dziać różne dziwne rzeczy. Co do depresji, to „normalna” choroba, więc się ją dość skutecznie leczy.

Ika gratuluję bezbolesnego odstawienia Werci. Spóźnione wszystkiego najlepszego!

Czarodziejka super, że układa ci się z mężem. Oby tak zostało! Szczerze mówiąc bardzo miło mnie zaskoczyłaś pisząc o waszym podejściu do syna twojego męża :tak: Jestem wyczulona na tym punkcie, bo tatuś mojej Zuzi olewa temat. Wychodzi z założenia, że skoro płaci alimenty, nic więcej go nie interesuje (kiedyś nawet wprost mi o tym powiedział). Ewentualnie raz na dwa miesiące idzie z małą do kina. Niestety mało znam osób, które do dzieci z poprzednich związków podchodziłyby tak jak wy. Co do karmienia, to ja wychodziłam z założenia, że oleję temat jak młody nie będzie chciał, albo nie będę mogła karmić. No i co… było mi diabelnie żal, gdy się odstawił :-( Dlatego też kolejnym razem może podejście będziesz miała inne, ale i tak swoje przeżyjesz.

Dziulka zazdroszczę dzisiejszego wypadu nad jezioro.

Doris za facetami nie nadążysz. Dziwne, że twój J. ma takie zmiany zachowania.

Elwirka byłaś u lekarza? Coś jeszcze ci dolega oprócz temperatury?


IDA mój hero i tak w miarę naprostowany już jest [chociaz proces uczłowieczniania ciągle w toku, żeby nie było :laugh2:] Wiesz, w dużej mierze to jak ktoś się zachowuje jest związane z wychowaniem w domu rodzinnym. A że D. miał zawsze wszystko pod nos podstawiane, nigdy na dobrą sprawę nic nie musiał [nie mówiąc o sprzątaniu czy robieniu zakupów np.] i nawet jedzenie do pokoju miał przynoszone a potem puste talerze zabierane spowrotem do kuchni - to tak to teraz niestety wygląda. Ja go "uczyłam" ze po sobie się sprząta, że zakupy robi sie patrząc na ceny, że naczynia nie mają nóg i same do kuchni sie nie zaniosą [nie mówiąc juz o tym, że same się nie umyją] że i owszem spanie do 15 jest dobre ale wtedy kiedy NIC a NIC nie ma do zrobienia ipt. itd. no ale niektóre kwestie jednak dalej w nim tkwią i mimo, iż staram się z tym walczyć to niestety nie zawsze mi wychodzi :crazy: Teściowa kiedyś przepraszała mnie, że go nie wychowała tak jak powinna no ale co mi po przeprosinach :confused:
ANIAWA w jakim wieku Twoja córka zaniechała opcji cycek? Bo u nas podobnie - mm najwieksze zło i w sumie tylko dla tego jeszcze karmie...

Widzę, że nasi mężowie otrzymali podobne wychowanie. Moja teściowa też mnie przepraszała, ale co mi po tym. Ona dopiero teraz zauważyła, że synuś nic koło siebie nie potrafi zrobić a w zasadzie potrafi, ale trzeba mu ciągle przypominać :-( Nie powiedziałabym, że u niej to kwestia nadopiekuńczości, bo przy trójce dzieci nie miała na nią czasu. Raczej to jej dziwny charakter :wściekła/y:
Młoda skończyła przygodę z cycem, gdy miała prawie 1,5 roku. Do roku piła na zawołanie a potem jej ograniczyłam do dwóch karmień (po jednym rano i wieczorem). Pewnego dnia jakoś nie wypiła i tak zostało. Potem przez kilka lat nie piła mleka ani mm, ani zwykłego.
 
reklama
jeszcze raz dzięki za gratulacje.

a spaliłam sobie podniebienie młodymi ziemniakami ;-) za szybko jadłam i za późno wyplułam.

Jutro idę do Gin zobaczymy co mi powie.

Mój Arek ostatnio jadliwy się zrobił, domaga się jedzenia, ziemniaki, rosołek, warzywka, jak nigdy.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry