Oliwia już śpi, oj ciężki dziś dzień mieliśmy razem we trójkę, teraz leżę sobie na łóżeczku (z lapkiem) po kolacji (którą mąż naszykował) popijam tonik i wcinam ciastka owsiane. Z mężem tak sobie, nadal rozmawiamy dyplomatycznie, widzę że się stara, żeby było dobrze, a u mnie pozostał jakiś żal, staram się teraz za dużo o tym nie myśleć ale i tak to wraca do mnie...mam nadzieję, że mnie żadna deprecha nie dopadnie, smutno mi i tak jakoś samotnie się z tym wszystkim czuję :-(
Rysia super, że masaż pomógł na obolałe plecy, że spotkanko z kumpelą udane.
Co do kolejnych spotkań to jeśli będą odbywać się we wschodnio-południowej lub centralnej Polsce (gdzie mam w miarę blisko) to dawać znać bo już kolejnego takiego nie popuszczę (nawet jakbyśta nie chciały zobaczyć mordki Rysi)to ja i tak się zjawię
Ja też !!!
Kroma to dobrze, że gin nic nie namierzył, oby po lekach się unormowało.
Makuc mnie też możesz zapodać, może moja apatia przejdzie w zapomnienie...fajnie, że spotkanie się udało, jakoś trudno uwierzyć w to, że Alutek zawstydzony :-) trzymam kciuki za odstawianie :-) apropo siwiejących to też dołączę do Was:-)
Sheneey mam nadzieję że się uda, trzymam kciukasy mocno !!!
E-lona współczuję nocki, dobrze że syrop zadziałał, a co do buntu organizmu to życzę, zeby się wszystko unormowało, trzymam kciuki za wizytę czwartkową.
Mamaagusi to dobrze, że Aga się już lepiej czuje, że nie musiała brać antybiotyku, fajnie że już paszport będzie miała, wybieracie się gdzieś na wakacje za granicę?
Aniawa opuszczasz się opuszczasz ;-)