reklama

Październikowe Mamy 2010

W poprzedniej ciąży chodziłam do szkoły rodzenia. Rzeczywiście, dużo można się dowiedzieć. Przede wszystkim jednak można nauczyć się odpowiednio oddychać podczas porodu. Ale i tak mi się nic nie przydało, bo miałam cesarkę. Lekarka moja spytała się mnie, czy będę chodzić, ale powiedzałam jej,że chyba nie...
 
reklama
Właśnie z oddychaniem przeponą nie mam problemów bo śpiewałam całe życie i po prostu musiałam tak oddychać. Ale takie zajęcia to dla mnie odskocznia, tyle ciężarnych naraz to nigdy nie widziałam :)
 
Dziewczyny, rozpisujecie się, że macie wzmożony apetyt i smaki, a u mnie zupełnie odwrotnie.
Nie mam już mdłości, ale jem ledwo, ledwo. Wczoraj zachciało mi się batoników i pomidorów w śmietanie. Poleciałam do sklepu i kupiłam. Gorzej już było ze zjedzeniem. Batoniki nietknięte, a pomidory ledwo, ledwo wcisnęłam, bo szkoda mi było żeby się popsuły.:zawstydzona/y: Pichcę coś, a potem gapię się w talerz i niespecjalnie jestem głodna. Jedyne na co mam smak rano i zawsze zjadam do owsianka nesVita ;-)
 
Dziewczyny, rozpisujecie się, że macie wzmożony apetyt i smaki, a u mnie zupełnie odwrotnie.
Nie mam już mdłości, ale jem ledwo, ledwo. Wczoraj zachciało mi się batoników i pomidorów w śmietanie. Poleciałam do sklepu i kupiłam. Gorzej już było ze zjedzeniem. Batoniki nietknięte, a pomidory ledwo, ledwo wcisnęłam, bo szkoda mi było żeby się popsuły.:zawstydzona/y: Pichcę coś, a potem gapię się w talerz i niespecjalnie jestem głodna. Jedyne na co mam smak rano i zawsze zjadam do owsianka nesVita ;-)

ja tez tak mam..na poczatku ciazy jadlam doslownie wszystko!!! a teraz jak jestem glodna to zjem sniadanko oiad i kolacje..a jesli chodzi o jakies zachcianki to ja uwielbiam jesc truskawki!!! codziennie je jem heheheh
 
Z tymi zachciankami to ja jużmam dosyć były żelki, lizaki,mizeria, pomidory w śmietanie a teraz są wafle ryżowe z jedną stroną czekolady. Kupuje w biedronce za około2 zł paczka, są tam cztery wafle okrągłe i z jednej strony oblane czekoladą:) Najlepsze są te z mleczną.
A zakupy z mężem wyglądają tak:
Mąż- A może chcesz żelki?
Ja- nie:)
Mąż- A może lizaka?Czekoladę? No przecież jadłaś a teraz nie chcesz?
Ja- nie bo już nie mam apetytu na to:)


Na zakupy jechać to istna masakra bo jakiś kochany facet na siłę kupuje słodycze, żeby mnie kusiło:(

A u nas dzisiaj słoneczko wyszło i jest ładna pogoda:) Jupik jupik
 
U mnie do południa też była pogoda ale teraz zaczoł znowu lać deszcz i na dodatek burza. Niestety na spacerek nie zdąrzyłam iść bo rano od 9 do 11 siedziałam w labolatorium(badania krwi i krzywa cukrowa po godznie i po dwóch). Co prawda strzykawki i igły mnie nie przerażają jednak wypicie kubka gluzkozy to już było wyzwanie. Szkoda tylko że Pani która mnie zapisywała na badanie nie powiedziała mi że mogę wziąść cytrynę ze sobą, pewnie smak byłby trochę inny- mniej słodki. Mdliło mnie niesmawicie i chyba na słodkie długo nie spojrze. A odnośnie smaków i zachcianek to ja (do dziś) strasznie lubiłam słodkie, chociaż etap ogórków małosolnych i młodej kapusty kiszonej też przechodziłam. Nie mówiąc o truskawkach. :)
 
A u mnie taki ładny dzień się zapowiadał i się popsuł i teraz chwila słonka, potem chmury , deszcz i burza i tak wkoło. No i znowu muszę komputer wyłączyć.
Co do zachcianek to ja dziś wreszcie zrobiłam frytki :)
 
u mnie pogoda się schrzaniła jakieś pół godziny temu- burza, deszcz. ale wcześniej było pięknie. z godzinę z psem chodziłam.bardzo przyjemnie.

Zachcianki: ja do wczoraj mogłabym być na polu truskawkoowym i nie zjadłabym ani jednej..za to jagody.......rany czemu tak długo trzeba czekać na jagody!!!!!!!!!!!!:dry:
z tej całej rozpaczy kupiłam wczoraj truskawki i zjadłam od razu pół kilo. i wiecie co...humor tak mi się polepszył, że dzisiaj też sobie kupię. tylko mogłyby już stanieć...
Najbardziej mnie irytuje że na rynku nie ma nic oprócz jabłek/ pomarańczy/bananów i winogron, które jem od stycznia....i trochę mi się przejadły. kupiłam raz nektarynki w Tesco .. i całe pudełko wyrzuciłam bo smakowały jak stare ziemniaki.

a co do innych zachcianek... Mamba!!!!!!!!!!!!! zajadam się nią już z miesiąc. najlepsza o smaku koli i pomarańczowa- kwaśna.

Maga 76 mnie też już powoli ten wilczy apetyt mija. teraz jem mniej i częsciej podjadam. a obiad jem właściwie na raty. oprócz rzeczy na które mam wyjątkową ochotę.
fasolkaania- u mnie na zakupach jet odwrotnie. mój m wie że jem "oczami" i na dużo mam ochotę a potem leży. i kiedy np.banany są już czarne to m się zlituje i je zje. więc jak idziemy na zakupy to w dziale owoców on jest tzw.sumieniem. "po co Ci tyle tego, weź mniej, najwyżej dokupimy." "Na pewno będziesz to jadła?- Bo ja tego nie zjem za Ciebie", "po co bierzesz tego grejpruta, ostatnio kupiłaś i leżał miesiąc aż go wyrzuciłem." itd.
hihi tak już mam :)
 
witam sie i ja :)
u mnie zachcianek brak, podobnie jak w pierwszej ciąży...;) mąż czasami podpytuje a wrecz mam wrazenie chcialby zebym cos wymysliła ale jakos nie moge ;))
pogoda mnie denerwuje na maxa bo nie moge nic zaplanowac z prac w ogrodzie, wszystko stoi i gnije, trawe zasialismy i nic nie wschodzi :/ boje sie ze przez te deszcze to przed porodem nic nie zdaze zrobic ;)) a mialam taaaaakie plany ;)
nawet sie wziełam za łopate i zaczełam przekopywac grzadki to i ówdzie, w sumie wychodzi pare godzin dziennie, nie wiem czy taka fizyczna praca moze zaszkodzic maleństwu ??
 
reklama
Maga, mam to samo:cool: niby coś by wypadało zjeść, więc skoro już muszę to idę do kuchni... staję przed lodówką i ... nic! na nic ochoty:sorry: a wszyscy pytają, czy mam zachcianki - ja mam odechcianki:-p

dżizas, a u nas rano było tak fajnie cieplutko, fakt, że to było "ciepełko" z rodzaju takiej duchoty przed burzą, ale w końcu nie zmarzłam przynajmniej raz w tym maju! co więcej, stwierdziłam, że za ciepło się ubrałam:eek::-D

pytanko z innej beczki: czy któraś była może ostatnio w kinie? na co warto pójść? planuję w najbliższym czasie wyciągnąć małża:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry