Witam po porannym maratonie po wątkach pobocznych. To się juz moim nawykiem staje. Włączam BB i na początku wszystko inne "obczajam" a dopiero później główny. Tyle, że jest jedno "ale" na etap ostatni zazwyczaj najmniej czasu zostaje


czas zmienić przyzwyczajenia

;-)
nocka do duszy 

[i w sumie do duszy to za mało powiedziane]

Alicja nie zaliczyła popołudniowego lulu pa i o 18 już nam tak się słaniała na nogach, że postanowiliśmy ja wcześniej spać położyć. Wczesniej zaliczyła jeszcze kolacje z której zjadła 2 łyżeczki dosłownie [ledwo na oczy widząc] i koniec końców 18.30 spała.... i to był błąd. Najpierw do 22 buziła się co godzinę a potem zgotowała nam 3h ryk z przytupem.
nie chciała jeść
nie chciała spać
nie chciala nawet cicho siedzieć
i to nie była wina zębów bo paracetamol w ruch w akcie desperacji poszedł i nic a nic nie zdzialał
Finalnie o 2 w nocy D. jakimś cudem dał rade ja obłaskawić ale i tak nie na długo, gdyż po 5 już
helloł dzień dobry świecie było

żyć nie umierac.
Poza tym muszę się przyznać, że wczoraj miałam jej już serdecznie dość i co by panowania nad sobą nie stracić poszłam do innego pokoju i tam chyba z godzine przesiedziałam a D. w tym czase akcje bojowe odpierał. I teraz mam sobie za złe, że mi cierpliwości do własnego dziecka brakuje :-( i gdyby nie D. to chyba bym tam posiwiała i nie wiem co jeszcze...

:-

szok: W związku z powyższym musze tez
mojemu ślubnemu MEGAWYPASIONY PODWÓJNY MEDAL przyznać. Za to, że wczoraj nad wszystkim panował, pomagał i nawet "po" na mnie zły nie był tylko stwierdził, że rozumie i przytulił....
ROXI gdyby sąsiedzi byli inni [w sensie zachowania] to pewnie bym i dołączyła do baletów ale to wyglądało tak, że trzech chłopa zebrało się na balkonie i chlali wódę [inaczej tego nazwac się nie da] a w tle krzyczała 3 letnia dziewczynka coś w stylu "tatooo czemu jeszcze nie śpisz" plus słychać było krzyki kobiety "xy idź spać. raz, dwa. Zostaw tatę". I tak do 23


Mi to patologia trochę pachnie, tym bardziej, że na co dzień typ odwalony na maxa chodzi [taki lans-bans-złote ćwieki] i typka zresztą też a wieczorami chlanie sie odbywa i to biedne dziecko na dodatek... nie mówiąc już o codziennych awanturach

a brrrr [ooo
KANIA też pomysł dolączenia do patolki zapodała ;-) nie, nie podziękuje jednak

] doczytalam o Ptysiu. WOW

cała nocka? zamienisz się?
KANIA dzień bez D. jakotako minął chociaz nie ukrywam, że przyzwyczailam sie do tego, ze jest w dzien w domu i jakoś trudno mi się samej z Alutkiem zorganizować ze wszysktim było. No ale to kwestia przyzwyczajenia, więc pewnie do pn. wszystko sie unormuje i git będzie. a kompa nie wyłączam. Po moim wykładzie na temat "wyższości rzeczy martwych nade mną" D. chyba wsio przemyślał, bo na wszystko czas znajduje. Mgrka "się" pisze i mam nadzieję, że do końca wrzesnia już obroniona będzie. Ale ciii co by nie zapeszać
MAŁA_MI teoretycznie obowiązuje ale no rispekt odnośnie tego. Straż miejska ew. interwencje tylko w przypadku mega hałasu i przytupu uskutecznia a takie "zwykłe" imprezy mają w poważaniu... z tym, że ostatnio [znaczy 2 dni temu] miałam już tak serdecznie odsyć, że sąsiadom się opier przez balkon dostał [ode mnie] więc samowolki nie ma zbytniej co by nie było ;-)

ooo
KROMA święta racja odnośnie "mieszkania z kimś i odrobina spokoju". podpisuje sie rękami i nogami pod tym co napisałaś do
MAŁEJ_MI i w sumie to część z tych rad sobie przygarnęłam i zastosowac spróbuje [przede wszystkim o te wspólne 'żale" mi w chodzi]
IDA jezdeś :*
DZIULKA gratki dla Leanie [umiejętnościowe i zębowe]. Poza tym podbijam pytanie
MAMYAGUSI "jak sie robi malpki?"

;-)

w trakcie czytania zauwazyłam, że jednak wyjasnienie małpiszonowe zapodałaś
ALICJA ech ten romantyzm. U nas tez go jakoś brak ostatnimi czasy
HAPPY dzien doberek:* usypianie Amelki niedopozazdroszczenia widze... ech moge napisać "witaj w klubie ucisnionych" ale wolałabym, zeby taki klub nie zaistnial jednak

skąd te szkraby tyle sił biorą? oto jest pytanie dnia dzisiejszego.
SARISKA zdjęca Zuzka i na mnie kojąco działaja. Aż sie buzia mimowolnie cieszy jak Twojego Skarba widzi
nie wiem ile pisałam tego posta ale w między czasie Alicja zdążyła równowagę stracić [stała przytrzymując się kanapy] i walnęła głową w kant i sobie śliwę nabiła :-( I znowu mam do siebie żal, że jej upilnować nie potrafię i że zamiast na niej to się na BB skupilam i gdyby nie to to może by tego fioletowego czegoś nad jej okiem nie było. Buuuu. idę sobie w nastroju megafatalnym. dodatkowo dzisiaj na 15.15 szczepienie mamy [znaczy Mloda ma]


:-

szok:

:-(
i na koniec:
HAPPY, CASS, ANIAWA, KRUSZYNKA suwaczkowe gratki dla Was i Waszych Pociech ślę!