Ach, nie wiem ile zdążę przeczytać i napisać, bo Olek obok o coś mnie znowu zaczepia.
Roxi, współczuję kłopotów ze snem Ptyśka. U nas to samo było dopiero co. Niby się skończyło, ale jeszcze wczoraj była pobudka na picie o 2.30, a w ogole to Olek zaczął wstawać razem z tatusiem, o 6-tej, więc jestem ostatnio permanentnie nieprzytomna. Dziecko budzi się rano na każdy szelest i koniec spania. Kiedyś dosypiał do 7.30, teraz to marzenie. Ja chodze spać zamiast o 22 to o 24, bo do tej pory mąż robi hałas w domu i nie zasnę, gdy on łazi, coś podjada, smaży sobie jajka, klepie w klawiaturę... I tak przesypiam ostatnio po 5-6 godzin. Makabra.
Poza tym Olek też wymusza piskiem różne rzeczy i nie mogę go oduczyć.

I też na niego nie działa "nie wolno", "nie ruszaj". Najgorsze, że odrywa nam listwy przypodłogowe, wyłącza TV w najlepszych momentach filmu i programuje kuchenkę gazową.
makuc, mało wymagająca jestes co do pogody. Dla mnie może być zawsze najlepiej tak, jak było przedwczoraj. Słonko, jeziorko (pierwszy raz w tym roku!), milusio.
A co do karniszy i firanek, to u nas na szczęście ich nie ma. Tylko rolety, i to nie wszędzie. Za to mieszkanie nadal nie do końca pozabezpieczane - jeden pokój jest w 95% bezpieczny i właśnie w nim z Olkiem siedzę.
Renata, nie smuć się rozstaniem z siostrą, zobacz jak roczek szybko mija - nasze szkraby juz prawie tyle mają, a "wczoraj" byłyśmy w ciąży.
Kroma, no Tobie to już w ogóle współczuję dwóch "wymuszaczy" w domu.
Dziulka, u mnie ostatnio też zima seksowa. To znaczy jakbym męża zachęciła, to on od razu, ale odkąd powiedział, że nie chce drugiej dzidzi, to mi się nawet tego odechciało. Raz na tydzień może mnie przekonuje, ale ja głupia nawet raz się rozpłakałam, jak zobaczyłam zużytą gumkę. Wariatka.
Niby wiem, że nie możemy mieć teraz drugiego dziecka, że nas nie stać, ale boję się, że potem to już w ogóle się nie zdecydujemy. i w ogóle hormony mną targają.
jejka, jak jak chaotycznie skaczę po tematach.
Elwirka, a fenistil żel nie pomaga na ukąszenia? Spróbuj, kochana. I wapno, jak pisze Kasis. Ewentualnie jakiś zyrtec, alerzina itp.
Acha, zapomniałam się pochwalić, że Oli tez sam stoi i próbuje pierwszych kroczków bez trzymanki. Na razie po 2-3 upada, ale jest super. Umie też sam schodzić z mojego łóżka (o ile przedtem w zabawie nie zleci przypadkiem, bo mu się rączka lub nóżka powinie).