Nie mogę Was zawieść,więc piszę,choc wena taka se- chyba z a długi odwyk miałam i cięzko mi się wbić;-)- nie dałam rady nadrobic wszystkiego,za dużo tego.No,ale postaram sie napisać ,co pamiętam...

Dzięki wszystkim za pamięć,za smski i miłe powitanie po powrocie

- kochane jesteście.
Widze,że
Ida wreszcie częściej zaczęła sie pojawiać:-)

- czyzby zasługa zakończonego wreszcie remontu?Co do układów z rodzicielką,to ja mysle,że gdybym mieszkała ze swoja,to tez by ciągle zgrzyty były-jak jestesmy na odległośc i widujemy sie od czasu do czasu,to jest super.Ale chyba bym nie wytrzymała tak dzień w dzień...Współczuję wiecznych problemów i niemożności dogadania sie w podstawowych sprawach,jak np. ogrzewanie...toż to masakra jakaś...Jesli Wy ten węgiel kupujecie i "godzicie się" z jego zużyciem,to o co kaman???Wiem,wiem,nie przetłumaczysz...proste rozwiązanie- jak jej za gorąco,to niech sobie przykręci kaloryfery albo okno otworzy,ale przeciez trzeba wszystko skomplikowac...ech...ciężkie te relacje matka- córka...ciekawe,jak to z nami będzie...jednak chyba łatwiej mieć chłopaków...z moimi w miarę ok było,z Tomirem bardziej,z Maksem troche gorzej,no ,ale z nim to inna historia,ale trochę się obawiam,co będzie,jak Amelka przestanie byc dzieckiem...
Sheeney- no,nie obrażam się;-),ale bardzo żałuję,że jednak nie udało się nam spotkać.Rozumiem

.Ale na drugi raz,jak jeszcze kiedyś tu przyjedziecie,to już nie odpuszczę

Rozmawiałyście o przyjaźni damsko-męskiej.Wg mnie jest to możliwe...aczkolwiek zgadzam się,że ZAWSZE w takiej prawdziwej przyjaźni,nie kumpelstwie,musi być element...nie wiem,jak to ująć...uczuciowy?Romantyczny?Jeśli jest się z kimś tak bardzo blisko,to w którymś momencie pojawia się ...pokusa?Żeby pójść jeszcze ten jeden krok dalej?I wtedy trzeba przemyśleć sprawę...czy warto?Czy warto dla kilku pocałunków np. stracić "to coś"...?Przynajmniej ja tak miałam z tym moim friendem...nie wiem,co by było,gdybyśmy kiedyś tam dali się "ponieść chwili"- przecież różnie bywało- jakieś imprezki,alkohol,spanie razem,przytulanie się itp.- może przyjaźń mimo wszystko by przetrwała,a może nie...wolelismy nie ryzykowac i oboje świadomie sobie powiedzieliśmy kiedyś,że "nie wchodzimy w to"- była raz taka rozmowa...I myślę,że dobrze się stało,że to "przegadaliśmy" wtedy,rozpatrując wszystkie możliwe skutki...akurat wtedy oboje bylismy dośc nieszczęśliwi i w skomplikowanej sytuacji i tak łatwo byłoby "pocieszyć się" w ten sposób...ale na szczęście chyba oboje mielismy jakiś przebłysk intuicji czy cóś;-)-bo chyba nie rozumu wtedy

.Dziś,z perspektywy czasu widzę,że to było dobre.Że wtedy tak jasno postawiliśmy sprawę.Że potrafiliśmy przyznać się przed sobą do tych mieszanych uczuć( bo już zaczynaliśmy sie w nich gubić,ciężko było już stwierdzić,co naprawdę nas wtedy łączyło),porozmawiać o nich i zdecydować,że jednak wybieramy przyjaźń.
Nie chce mi sie opisywac całej akcji z netem i codziennych wypraw do Vectry




.W skrócie poszło o...niezapłacone faktury za lipiec i sierpień...których jeszcze nawet nie wysłali



.A w biurze obsługi dowiedziałam się,że to mój obowiązek się dopominać o nie,a nie czekac,aż przyślą...noż,masakra...Dopiero mi wydrukowali na szybko takie "zastępcze",musiałam iść zapłacic gdzie indziej,bo oni kasy nie mają

,przyniesć zapłacone i czekać,aż łaskawie dział w Gdyni aakceptuje i włączy z powrotem


.A co się nałaziłam na drugi koniec miasta,to moje...No,ale za bardzo wyboru nie mam,w Multimedii jest jeszcze gorzej,a UPC u nas niet.Chociaż ostatnio u sis jak byłam i maila do M. pisałam,to poszedł się szczekać,bo tez akurat chwilowo miała przerwę w dostawie...mówi,że dość często tak bywa...a niby taka super firma...ech...
Suwaczkowe gratki dla
Karolka,Darii i Boryska
i oczywiście Ich Mam-Cambrii,Daa i Renatki
wszystkiego naj.
No,to na razie tyle,pewnie z czasem się "rozkręcę" i znów będę pisac "normalnie długie" posty;-):-).A tymczasem miłego dnia wszystkim

:-).