Witajcie po przerwie. Dzisiaj pierwszy dzień szkoły a ja już od kilku dni siedziałam z nosem w komputerze w poszukiwaniu „natchnienia”, kursów i innych rzeczy, które musiałam mieć na wczoraj (konferencja) lub na najbliższe dni

Ehh, zaczęło się średnio przyjemnie, bo dostałam niewiele godzin. Mi dali najmniej ze wszystkich, więc finansowo bardzo odczuję bycie mamą (choć reszta też nie ma kokosów). Poza tym zaszło sporo zmian, które średnio mi się podobają, żeby nie powiedzieć wcale. Szkoda gadać. Początek roku mogę zaliczyć do mało udanych :-(
Efa gratulacje dla Olusia z okazji jego dzisiejszego święta!
Dobranocka dbaj o siebie. Życzę, żeby Wojtuś nie spieszył się zbytnio na ten świat. Lepiej niech jeszcze posiedzi w brzusiu :-)
Roxannka głosik oddany
Joli ty budziłaś dzieci o 7:00 a ja kilka minut później już byłam w drodze. Dwa razy w tygodniu muszę dojechać na 8:00, co mnie przeraża. Ciekawe kiedy się przyzwyczaję i czy wtedy mi nie zmienią planu (żeby nie było za łatwo)
Baśka gratuluję samodzielnego chodzenia Kamilka
Dawidowe macie świetną organizację w żłobku

U nas raczej nie praktykują czegoś podobnego. Gdy oddawałam córcię kilka lat temu, już pierwszego dnia pani zabrała ją ode mnie nie patyczkując się zbytnio. Nikt nie pomyślał o oswojeniu dziecka z nowym otoczeniem :-(
Mała mi gratuluję i zazdroszczę umiejętności picia z niekapka. Mój zdecydowanie odmawia picia z niekapków, więc mleko chyba długo będzie podawane z butli.
Alicja fajnie, że klasa ci się udała. Jak nie masz agresywnych dzieciaczków, to spory plus. Oby tak dalej.
Więcej nie dałam rady doczytać a jak znam wasze tempo, nie nadrobię was za żadne skarby. Młody, odkąd nauczył się chodzić, jest bardzo absorbujący

Dodatkowo, chyba od dwóch tygodni, ciągle na mnie wisi, nie mogę się na krok ruszyć bez jego asysty. Nie byłoby tak źle, gdyby nie fakt, że wiszenie oznacza chodzenie tam gdzie Wojtuś pragnie

Jeśli chcę go zaciągnąć gdzie indziej- bunt. Na szczęście wczoraj moje dziecię w końcu się przemogło i puściło mamusię. Teraz z uśmiechem na twarzy wędruje po mieszkaniu łapiąc równowagę, zakręcając, robiąc zwroty, itp. Jest przeszczęśliwy a ja mam odrobinę luzu

Dla odmiany znowu się boję, że rozwali sobie głowę. Wcześniej wędrował sam, ale tylko czasami i na małych dystansach a dzisiaj mieszkanie zwiedzał wzdłuż i wszerz i nawet na podwórku nie pozwalał sobie pomóc. Tak mi źle, tak niedobrze. Pocieszam się, że może dzięki temu w końcu uda mi się posprzątać. Póki co mam stertę prasowania, brudne okna, podłogi i tonę rzeczy, których nie ma komu schować. Dzisiaj idę poprasować, bo nic więcej mi się nie chce. Potem jeszcze do was zaglądnę. Buziaki dla wszystkich!!!