Witam! No i jest w koncu!

Witamy Cie na swiecie, Wojtusiu :-)
Wielkie gratulacje,
Dobranocka! Duzo snu i duzo wytrwalosci zycze. Faktycznie, porod mialas blyskawiczny. Znowu kciuki forumowych bbabek zdzialaly cuda ;-)
A ja tak sobie ambitnie planowalam poczytac Was dzisiaj systematycznie, na spokojnie. Zgodnie z podpowiedziami, chcialam otworzyc dwa okna, w jednym czytac, w drugim pisac, zeby nikogo nie zaniedbac. Ale oczywiscie nie tak wyszlo. Zaczelam juz Was podczytywac, jak mi sie marchewka dusila ale nie chcialam nic pisac, zeby mi nie zjadlo, jak wczoraj

Teraz bede co chwila CTRL+C zeby sie zachowalo w pamieci, jakby co.
Natus, ja to sie martwie o te Twoja traume. I zdecydowanie Cie namawiam do wizyty u psychologa. Znajdz jakiego dobrego, w stolicy to nie powinno byc takie trudne. Ja sama wiem jak to moze pomoc. A Ty to masz chyba PTSD. Do tego tez zdaje mi sie, ze jakby Cie psycholog zdiagnozowal, to moglabys to uzyc potem, zeby zalatwic cesarke przy nastepnej ciazy.
I
Efe tez zachecam do wizyty u psychologa, z depresja zartow nie ma. Moze ona tak bardzo obnizyc jakosc zycia a szkoda tracic te chwile kiedy Olus sie rozwija w takim tempie...
Doris, dziekuje za entuzjastyczne powitanie

I wiesz co, obejrzalam sobie ten filmik z Doriankiem spacerujacym tak pewnie i sie zachwycilam. Fantastycznie! Alez sie ten slodziak rozwija. Tak sobie juz chodzi jakby to robil cale zycie
Sarisko, Tobie tez gratuluje brawa dla Zuzi. I
Margerricie takze

I podziwiam te konsekwencje w uczeniu mycia raczek. Ja wlasnie tez ostatnio o tym myslalam, ale jeszcze sie nie zajelam tym konsekwentnie. Narazie wprowadzilismy mycie zabkow wieczorem - smiesznie to wyglada, buzie otwiera do szczoteczki, a potem zamyka. A potem znowu otwiera. I probuje sam trzymac szczoteczke...komedia.
A najbardziej nas zaskoczyl Adasko dzisiaj wieczorem. Lezy sobie na przewijaku, poczyniamy "ablucje" wieczorne, a on nagle zaczyna znienacka klaskac w raczki! Oboje z mezem zamarlismy z zaskoczenia, nigdy wczesniej nie widzielismy nic nawet bliskiego klaskaniu. A jaki byl przy tym z siebie zadowolony
Ciekawe czy juz jestes,
Happybeti 
Dziekuje Ci za zainteresowanie. Z tym nauczaniem tutaj to troche wlasnie moze byc problem, bo jak tu uczyc "native'ow" angielskiego? Ale mysle wlasnie, ze najwieksze szanse moglabym miec w nauczaniu ESL (English as a Second Language), bo tyle tu imigrantow. A jeszcze sie musze przyznac, ze jakas slabosc mam do Latynosow (i nie mam tylko na mysli facetow Latynosow)

Tylko ze tutaj trzeba miec licencje nauczycielska, a zeby ta zdobyc to trzeba zdac egzamin

A ja ciagle nie mam czasu, zeby sie w ogole do tego zabrac. Moze jak bedziecie ladnie kciuki trzymaly to mi sie wreszcie uda. A narazie potrzebuje jakiejkolwiek zmiany, bo jestem tak wypalona, ze szok...
Ale mam nadzieje, ze to nie przesilenie,
Kroma. Ja zazwyczaj gorzej przechodze przedwiosnie a teraz to potrzebuje miec energie.
I jeszcze jesli chodzi o zazdrosc starszego rodzenstwa: mnie sie wydaje, ze to najzupelniej normalne. I chyba najwazniejsze, zeby podejsc do tego na luzie i zapewniac to starsze o milosci bezustannie.
Wiecie co ja zrobilam mojej mlodszej siostrze, kiedy ja przywiezli ze szpitala? Natychmiast jej przylozylam w twarz... cale zycie mi to mama wypomina. Chyba nigdy mi nie wybaczono tego...:-( A mialam 15 miesiecy wtedy...
Wiec tymczasem zegnam i zycze milego dnia. U was juz po 6-tej rano
