Nat ja Cię rozumiem i wiem o co Ci chodzi, że dla własnego dziecka człowiek rano wstaje, bo chce, bo inaczej się nie da. I właśnie jak patrzysz sobie na takie maleństwo to chcesz jeszcze i jeszcze i mimo własnie Twojego porodu już mówisz o kolejnym i to jest właśnie TA miłość matki :-)
Makuc a ja chyba najbardziej identyfikuje się z tym przeżywaniem jeszcze raz tego samego i mam nadzieje, że tak samo będę przeżywać. Bo całe moje poświęcenie i oddanie to dla mnie normlane i nie wyborażam sobie inaczej postępować.......bo skoro dałam dziecku życie to chce mu stworzyć póki mam na to wpływ jak najlepsze życie :-)...............
dziękuję za te posty :-*
i jeszcze raz podkreślę że każde dziecko jest inne, i każda matka jest inne: wg mnie Nat i jej Piotruś to normalnie strzał w 10tkę!!! bardziej dopasowanej pary chyba nie mamy
to sformułowanie wywołało największy uśmiech na mojej twarzy :-)
a wyjaśnisz?
Nie dam rady nadrobić wszystkiego w sposób w jaki bym chciała, więc głównie odniosę się do tematu, który sama zaczęłam i który mnie dotknął i przez który musiałam chwilę odpocząć od głównego.
IDA faktycznie może masz rację, że moje dziecko jest takie niedające w kość, więc może dlatego ja tak napisałam. Bo tak naprawdę tę refleksję właśnie napisałam zastanawiając się sama jak to jest. Bo to nie pasuje do mojej natury, że lubię coś co jest trudne, ja raczej jestem wygodnicka bardzo.
Ale spać to Ty dłużej śpisz niż ja ;-) U mnie dzień się zaczyna w okolicach 6
I teraz ja Ciebie naprawdę BARDZO podziwiam, bo ja nie jestem taka dobra i nie zawsze mam humor dla mojego dziecka. Niestety :-(
I jeszcze raz dziękuję Ci, że tak się odniosłaś do moich postów :-*
i SARISCE, MAKUC,WIOLI, SHEENEY, DORIS też dziękuję bardzo za zainteresowanie tematem :-) To dla mnie ważne :-*
a wiecie co? ja też miałam zawsze 5 i 6 z wypracowań i wygrywałam konkursy, gdzie pisało się wypracowania, a teraz jakoś tego nie widać, moje posty to zupełnie nie ta liga co IDUSI
jeżdżenie autobusem z wózkiem mam opanowane, bo nie mamy samochodu. bardziej od niepomagających osób denerwują mnie kierowcy, którzy zatrzymują się daleko od krawężnika. no po prostu trafia mnie wtedy ze złości :-/
co do klapsów nie mówię, że uda mi się wychować bez nich, ale jestem im całkowicie przeciwna, uważam, że to nie metoda i że niczego to nie uczy. jest wyrazem naszej słabości.
OLENA witaj! a będziesz mogła zdradzić jaki miałaś wtedy nick?
aaa,doczytałam, że z nami nie pisałaś
historia z dżemem HAPPYBETI i dywan MAKUC mnie rozbroiły
CZARODZIEJKA ja myślę o Tobie i bym zareagowała gdybym była na bieżąco
RYSIA najlepszego dla męża!
ojej, przeczytałam o bratanku

straszne
IDA Ty znowu na allegro

niedoczytując odpowiedzi na pytanie KANi a znając Ciebie myślę, że idziesz do kina z mężem ;-)
RENATA o której Twój synek chodzi spać???
DAWIDOWE ja nie wiem jak to mieć słodycz zakonspirowaną ;-) ja wszystko zjadam na raz
a naleśników nigdy nie robiłam. w domu rodzinnym robił tata, teraz robi mąż