chwile mnie nie było, a tu takie posty, ech...
przede wszystkim dziękuję
Happybeti i
Mamieagusi za wypowiedzenie się słusznie w moim imieniu podczas mojej nieobecności ;-) Bo to oznacza, że naprawdę już trochę się znamy
zaraz odniosę się do tematu, ale po kolei
(a w ogóle to gdzie jest
Ida?bo
Malami to może szkołę ma?)
dlaczego to co najsmaczniejsze jest najbardziej tuczące ???
też sobie zadaję nieustannie to pytanie
jestem i wyobraźcie sobie, że moje dziecko nie chce iść spać. dzisiaj serio ma jakiś zły dzień
czemu zły dzień? no oprócz tego spania oczywiście.
u nas dzisiaj też wszystko się poprzesuwało, ale bardziej przeze mnie i nic złego w tym nie było :-)
Wioli faktycznie się nie zrozumiałyśmy. Ja Twojego posta nie połączyłam z kwestią chrzczenia dzieci i chciałam wyjaśnić jak jest odnośnie ślubu kościelnego, ponieważ nie lubię takiego rozmywania jasnych praw kościelnych. Dlatego za niezrozumienie i się wypowiadanie przepraszam. I nikogo nie chcę atakować, ja po prostu już tak mam, że lubię oddawać wszystko sprawiedliwie i niestety muszę przyznać, że nie do końca jest tak jak piszesz. To, że każdy grzeszy to jest oczywiste. Jednak z każdego grzechu w kościele katolickim można się wyspowiadać i jakby na nowo wrócić do wspólnoty, natomiast życie bez ślubu wyłącza bardziej ze wspólnoty, bo tutaj nie powinno się dostać rozgrzeszenia, bo nie ma postanowienia poprawy.
Ale też nie zrozum mnie źle, to nie jest kwestia tego, że uważam się za lepszą czy Ciebie za gorszą. Jak słusznie zauważyła
Happybeti ja stwierdzam fakty jak jest w Kościele Katolickim.
I jasne, że masz prawo do swojego zdania tylko raz jeszcze podkreślam - ja tutaj nie mówię o swoich poglądach tylko o zasadach panujących w Kościele Katolickim.
I nie chodzi o to, że człowiek nie mający ślubu kościelnego, a mogący go mieć wyłączony zostaje ze wspólnoty, tylko o to, że w zasadzie sam się wyłącza nie przyjmując sakramentów, które są podstawą życia wiarą w Kościele Katolickim.
Happybeti właśnie chciałam też zapytać czy nie masz okularów.
A wiecie, że ja nigdy soczewek nie zakładałam i bałabym się jakoś ;-)
nat zebys zle nie zrozumiala moich postow kazdy ma prawo do swojego zdania ja ty
raz jeszcze powtarzam, że ja jeszcze ani razu w tej dyskusji nie mówiłam o swoim zdaniu. Powiedziałam obiektywnie o zasadach panujących w Kościele Katolickim. Nikt nikogo nie zmusza do należenia do tej wspólnoty w której te prawa obowiązują.
A teraz trochę prywaty -
Emiliab przyznam szczerze, że miło mi się zrobiło na serduszku jak przeczytałam co napisałaś. I nie chodzi o Pawła. Trzymam kciuki, żeby mężowi udało się uzyskać stwierdzenie nieważności poprzedniego małżeństwa (bo rozumiem, że się staracie?) :-*
A co do imienia to jasne, że myślałam o innym
