Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij


latalam i szukałam żeby jakieś dostac u nas w mieście,oczywiście nie ma ale "pomyslę o tym jutro".poźniej spotkalam się z kuzynką G co z włoch przyjechała na m-c do pl,ma synka o 3 m-ce starszego,poszlyśmy na kawkę,chłopaki demolowali kawiarnię,poźniej pranie sprzatanie prasowanie itd nie bede o tym pisać bo nudne,borysek ładnie usnął o 20 a juz się bałam że wczorajszy basen znowu nam tydz rozreguluje,wreszcie prysznic i czytam,czytam,czytam może z rana mi się uda więcej odpisać a teraz zmykam paco do zrycia czachy to chodził mi właśnie o tą konsekwencję, a raczej o jej brak... jak będę miała natchnienie to sie odniosęIda co do spacerów,to psy spotykałysmy na swojej drodze,ale NAWET TO nie skłoniło jej do pójścia w tamtym kierunku,a piesie uwielbia
A co do "zrycia czachy",to nie rozumiem.Dlaczego mówisz,że za często odpuszczasz?Ja też odpuszczam i co z tego???Nie rozumiem...
(wylogowało mnie,ale ,o dziwo,udało się przywrócic posta:-)
.HURRA!!!!
Niech żyje nowy edytor!!!!
a nowy edytor lublju i ja
:-)
praktycznie same entuzjastyczne posty na temat niej czytałam
dużo zdrówka!!!!!!!


najbardziej mi się ostatnio to playstation move w oczy rzuciło
a nie kojarzę: ty pracujesz czy z Alkiem w domu?
)ja cię proszę ty uważaj na te lustro!!!
) i pysiotka wychodzi:-)ps. niekoniecznie wg mojej córy
jej strata, o!



wieeeeeeeem, denne to było, ale nie mogłam sie oprzeć
a ja korzeni nie mam ani w ZG ani w Poznaniu ani w Wawie a znam to określenie bardzo dobrze! ale to przez ksiażki pewnie;-)
ps. naprawdę twój by chciał mieć osę????? eeeeeeeeeee........ co z niego za facet

mój ma czym uklepywać, ale chyba za rzadko trenujemy żeby zadziałało

:-)
ważne że cię nie głodzi siłą
) i wcale mu się nie dziwie ;-)
no i mąż dzisiaj wyjątkowo z kanapy już do łoża małżeńskiego sie przeniósł :-)
więc DOBREJ NOCY i to wsio na co mnie dzisiaj stać by napisać a by nie było to głupie i pozbawione sensu
- wstaję nad ranem i dalej ni chuchu,...o co kaman????

;-).Choć nie po kolei;-)
.Zacznę od sprawy,która ,jak to ładnie Ida ujęła,"ryje mi czachę" od wczoraj.Pewnie,że najłatwiej byłoby machnąć ręką i już się zamknąć.Ale dla spokoju własnego sumienia jeszcze swoje 3 grosze dorzucę.Pewnie wiecie,czego to dotyczy.Tak wczoraj cały dzień nad tym myślałam i tyle różnych myśli mi przez głowę przelatywało,że dziś aż ciężko to sklecić w sensowną całość.Chodzi o Dziulkę,która "zagroziła "nam,ze skoro nie przyklaskujemy jej "metodom wychowawczym",to już więcej nie będzie o tym pisać.Hm...Dziulka...Twoja sprawa,o czym chcesz pisać,nikt tu nikomu nic nie narzuca.chcesz pisac o pogodzie i o tym,co zrobiłas na obiad- prosze bardzo.Ale jeśli piszesz o jakichs swoich problemach z Leane,to chyba znasz nas już na tyle,że wiesz,jakie mamy podejście.Chyba mogłaś się spodziewać,jak odpowiemy- pisze w liczbie mnogiej,bo jednak spora liczba nas tu na ten temat pisała i raczej wszystkie miałyśmy podobne zdanie.Twój wybór,kochana.chcesz,to pisz o tym,nie chcesz,nie pisz.Ale nie spodziewaj się,ze Ci w tym temacie przytakniemy,bo zwyczajnie mamy inny pogląd na sprawę zmusznia dzieci do jedzenia.Jakkolwiek byś tego nie nazwała i nie tłumaczyła.

.Pewnie,gdybym np. widziała,że idzie do rozgrzanego pieca,którego np. z własnej głupoty nie "zastawiłam",jak to zwykle robię,to bym odruchowo krzyknęła,aby uchronić ją przed zrobieniem sobi krzywdy.ale na jej "złości" jakoś nie reaguję emocjonalnie.
-WOW!!!
;-),a oprócz tego...jeszcze jedną parę,bo...tez mu się podobała....ech,ci tatusiowie i ich Księzniczki...mogłam się tego spodziewać
;-)
.I ciesze się,że piszesz,że z J. jest dobrze.Oby tak dalej,a nawet lepiej:***
;-)- ledwo człowiek się wyrabia z pisaniem i odpisywaniem,z reguły nawet nie uda się wszystkim odpisac jak należy (choc sa wśród nas chlubne wyjątki,które zadaja sobie ten trud:***).Ja jakbym jeszcze miała poprawiac swoje posty,to kolejną godzinę bym na tym spędziła
;-).Raczej jest tak,jak pisze Roxi - każda z nas ma inny styl i nie sądze ,by to sprawiało,że jesteśmy nieszczere w tym,co mówimy.
.Otóż jak mieszkaliśmy na wsi pod Lublinem,na jakiejs "imprezce " wspólnej ,my,dziewczyny zaczęłyśmy właśnie sobie rozmawiac o antykoncepcji-cóż,niektóre "w akcie desperacji",po dwójce albo trójce dzieci zdecydowały się na spirale.No i jedna z naszych koleżanek,chyba mająca jedno dziecko,powiedziała "No,ale przecież są naturalne metody,Billingsa itp...".Na co inna,pokazując gromadkę naszych raczkujących,chodzących i leżących w wózkach dzieci ,odpowiedziała:"Spójrz- to same "billingsy "tu są"
;-).Byc może dziś,w dobie np. testów i mikroskopów owulacyjnych to jest łatwiejsze,ale sama obserwacja siebie niestety,potrafi zawieść.A poza tym jeszcze jedna z moich "historyjek"
.Otóż właśnie jedna z tych koleżanek,która po urodzeniu "dzięki" metodzie Billingsów dwójki dzieci rok po roku,zdecydowała się na spiralę,i tak zaszła w ciążę

.W dodatku miała niedrożny jeden jajowód,więc szanse automatycznie o 50% mniejsze były.I co?
Więc jednak jest tak,że jak dziecko ma być,to będzie ,choćby nie wiem jak się człowiek zabezpieczał
.Dodam tylko,że ten trzeci synek,co im się wtedy urodził,był tak kochany przez nich i braciszków,że niejedno "planowe" dziecko tak nie było
.I nie pisze tego w związku z dyskusją na temat postawy KK w sprawie antykoncepcji,tylko zwyczajnie mi się skojarzyło.
)- nie ma miejsca na spontaniczność
- no,niestety- nieraz jest nastrój,chęć "poprzytulać się " i co?I kicha,bo "dni płodne"...
.
.

.No,ale przecież nie odstawię leku



- sama wiesz,jak to jest,jak człowiek na szybko pisze,by zdążyc cokolwiek ,zanim mali terroryści zaczną domagać się uwagi
.Powodzenia w "dukaniu"- super,że oboje z mężem będziecie,to o wiele łatwiej.Kciuki,of korz,zaciągnięte

.Hm...dziwne to,bo jak człowiek głodny,to wszystko powinno się atrakcyjne do jedzenia wydawać,nie?;-)
.
:-(- tylko,że ja zwyczajnie nie zasnę głodna...
.A znając Twojego synka,to jak to czytasz,to pewnie już ją zna na pamięć!!!
.

:***) na swoje pójdziecie,to on spokojniejszy będzie?Wiesz,mój M. też jest straszny raptus i nerwus,jak np. cos mu nie wychodzi,to krzyczy,wkurza się,rzuca narzedziami

.Na szczęście przywykłam już do tego i się tym nie przejmuję,bo wiem,że ta jego złość na konkretną sytuację jest skierowana ,a nie na mnie.Niestety,z eksem miałam tak,że jak on się wkurzał,to wszysko sie na mnie odbijało,bo ja "byłam wszystkiemu winna"
,nawet,jesli sprawa absolutnie związku ze mną nie miała
.I trochę potrwało,zanim się przyzwyczaiłam do tego,że M. jak się złości,to nie na mnie...




;-)
.Przypomniał mi sie mój friend,co to kupił sobie ostatnio mieszkanie,a potem nagle w środku remontu "stracił wenę" na urządzanie.I teraz w kuchni ma pusto,bo stare rzeczy wywalone,a nowych nie chce mu się zamawiać.I "mieszka" w salonie na dmuchanym materacu obok lodówki


.
.A co do sprzątania i moich własnych zajęć,to u nas identycznie było.Strasznie mu przeszkadzało,ze np. czytam książki
.Oczywiście obiad był,dzieci zadbane,super się uczyły itp.w domu no,może nie błysk,bo ja pedantką nie jestem,ale syfu tez nie było.A on był straszny brudas i bałaganiarz,ale oczekiwał,ze to ja będe po nim sprzątać itp.
.Eeech,duuużo by gadac...Powiem Ci tylko jeszcze- Nie daj się stłamsić.Ja po tym pożal się Boże małżeństwie to długo dochodzilam do siebie,odbudowywała swoje poczucie wartości itp.I jeszcze M. czasem mi musi łopata do łepetyny ładowac,że nie jestem taka cłakiem beznadziejna i do niczego...:-(Wciąż z tym walcze...
- gdzie tu teraz w zimie sandałki dostać????


- a tak je lubię....
Co ze mna nie tak????


.Zasnęła ładnie po kąpieli,my z m. szczęśliwi,że spokój z dzieckiem,no,niestety
- potraktowała to jako drzemkę
.O 20.00 wstała i dalej - cały swój repertuar nam prezentować

- dosłownie wszystko,co umie mówić i pokazywac,sama z własnej i nieprzymuszonej woli nam odstawiała,w antraktach podskakując jak spręzynka.A zaciesz miała

!Wszelkie próby położenia jej nic nie dawały,bo z powrotem na równe nogi i śpiewy,tańce i inne popisy.no,dobrze,że nie płakała
.No,to właczyliśmy tv,skoro i tak spania nie był



