wioli - pobyt jak pobyt. teściowa mnie wykończyła. "załóż mu rajtuzy, "wy mu za mało dajecie jeść", "zimno jest, nie wychodz z nim", "zamknij okno, bo go przewieje", "powinnas mu puszczać bajke jak je, to by zjadł więcej". generalnie celem mojego zycia powinno być wyhodowanie opasłego wieprza a celem krótkoterminowym wcisniecie mu jeszcze jedenej łyżeczki jedzenia. a no i "wy go tak lekko ubieracie i on przez to jest ciągle chory". na pytanie kiedy był chory odpowiedziała "no zawsze jest chory, teraz tez tak niezdrowo wyglada" (jak dotąd dwa razy miał katar i raz trzydniówke). cud,ze obie przezylysmy te swieta.