Dzień doberek:-)
Ja dzisiaj pospałam tylko do 8 (a poszłam spać 4.30) więc do wyspanych nie należe.Miłosz jeszcze nie udał się na drzemkę więc chodzę niczym zoombie chociaż nieukrywam że już żem przyzwyczaiła się że krótko śpie
Wioli,Makuc zmartwie Was,ale nie dogorywam;-)nie wypiłam tego wszystkiego bo czekałam na Was (a że się nie doczekałam to zbastowałam z %):-)bo co to za przyjemność pić samemu

a tak poważnie to mimo szczerych chęci ubzdryngolenia się na maksa nie mogłam tego zrobić bo musiałam czuwać nad moim "domowym szpitalem".I teraz w skrócie jak się zaczął nowy rok??!!a więc Miłosz czuje się jeszcze gorzej niż wczoraj,cały czas gorączkuje,kompletnie nic nie je...suma sumarum przez ostatnie 3 dni zjadł w sumie 3 danonki,z pięć kęsów bułki i pół jabłka

co jeszcze???nie obyło się bez antybiotyku...od dzisiaj go nim szprycuje i w ogóle jest do du.py bo jesteśmy zmuszeni do siedzenia w domu (a że infekcja za infekcją łapie go od listopada,to prawie w ogóle nie wiem jak wygląda świat,bo zamknięci jesteśmyw chałpie

).No to się pożaliłam....
Kahaaa jakbym czytała opis mojej kurewny...jak ona do mnie przyjeżdza to aż się we mnie gotuje jak zakłada mu jakiś wełniany seraczek,ciapochy (ogrzewacze,jak na największe mrozy)a w domu jest z 22 stopnie

i ciężko przetlumaczyć babsku że jest ciepło (bo ona i tak trajkota po swojemu).Hihi w takim razie pewnie cieszysz się że okres świąteczny już za Wami
Eliza jak tam teściowa??!!
no i więcej nie napiszu narazie bo mój czas się skończył (muszę uciekać do mojej bidulki)...
Edit: Miłosz w końcu usnął jakieś 0,5 godz.temu...ufff!!!!a tu widzę cisza jak makiem zasiał...pewnie świętujeta NOWY ROK
