Eliza a Ty kaj dziołcha się podziewosz? ;-):-)
Hehe, do pracy pojszlam

Dzieki za pamiec. Oczywiscie podczytywalam Was na telefonie, ale odpisywanie z niego mnie tez niestety przerasta.
Wczoraj co prawda wolne bylo, ale jako ze zrobilam mezowi grande o ciagle ogladanie telewizji zamiast skupiania sie na dziecku to postanowilam sama dac dobry przyklad i wymyslilam wizyte w takim specjalnym muzeum dla dzieciow. I mimo ze muzeum jest super i warto tam pojsc to akurat wyprawa wczoraj byla wielkim bledem...


Akurat byl specjalny dzien wejsciowki za darmo wiec normalnie pol miasta sie tam zwalilo...i do przewidzenia bylo, ze wkolo przepychanki, chamstwo i brak manier panowal

Dzieci normalnie tabuny, niektore moim zdaniem o wiele za malutkie (noworodki i kilkumiesieczne bobasy), wiele z nich ryczalo albo wydzieralo sie wnieboglosy, czemu sie zreszta w ogole nie dziwilam, bo sama mialam ochote sie wydrzec na co niektorych

Tylko Adasiek luzik, spokojnie sie rozgladal, bardzo zaciekawiony co to sie dzieje wokolo ;-) To mu wytlumaczylam, zeby sie przyzwyczajal do okropnych ludzi
Dzisiaj nad ranem znowu obudzila mnie...potworna burza, z ulewa nie z tej ziemi, a jak grzmotnelo to myslalam, ze sie nam dom rozpadnie na pol

A teraz juz snieg pada...

W pracy super, luzik byl taki, ze nie tylko Was nadrabialam na biezaco (i cale szczescie bo produkowalyscie jak szalone) i w sumie na spokojnie troszke dokumentow zrobilam a potem sie wzielam wreszcie za odgruzowywanie mojego biurka...szok, po kilku miesiacach wreszcie znowu zobaczylam blat biurka


Ale super, tak to moglabym pracowac...
No, a tu widze, ze przegapilam tyle fot...
Kahaaa, Ciebie tez nie udalo mi sie zobaczyc, a tak dzisiaj pilnowalam, na wypadek gdybys moze jeszcze raz zapodala fotke...a potem wyszlam z pracy, do domku, gotowanie i takie tam...zanim zajrzalam znowu to oczywiscie juz usuniete...no nic, moze jeszcze kiedys mi sie poszczesci ;-) A jak juz bede miala mega farta to moze i
Dobranocki oblicze ujrze wreszcie...

Bo
Sariske to juz widzialam :-)
Zawstydzacie mnie tymi dyskusjami o depilatorach...bo ja sie tak zapuscilam, ze przemilcze...

Posiadalam kiedys taki Brauna, ale ja tez raczej z tych co to dla nich zbyt bolesne... Chociaz nie powiem, bo za to wosku przez lata uzywalam, a to tez boli, ale wole, bo po pierwsze, krotki bol a zrywam cala powierzchnie a nie caly wlosek; a po drugie to uwielbiam efekt (i gladkosc i na ile czasu wystarcza).
Ragna, wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! I powodzenia z remontem.
Nie narzekaj juz na ta trzydziestke, nie jest taka zla

Ja pamietam jak, jako dziewczynka (moze ze 12-letnia) z wielka powaga oznajmilam mojej mamie, ze wyjde za maz w wieku lat 21

I pamietam zdziwienie mamy wtedy, przeciez to wczesnie, tym bardziej, ze ona zawsze miala nadzieje, ze studia skonczymy. A mnie sie to wtedy taki rozsadny, optymalny wiek wydawal


A tu bum, za maz wyszlam dopiero w wieku 26 lat. Nigdy tez nie myslalam, ze pierwsze dziecko dopiero urodze na "trzydziestke". Ale co tam, tak wyszlo, tak mi sie zycie ulozylo, widocznie tak mialo byc :-)
Makuc, jak to Twoje posty sa pomijane?? Ja tam je zawsze czytam z wielka uwaga i zainteresowaniem :-) I zycze powodzenia w podjeciu wlasciwych decyzji "karierowych". Mnie sie tez marza zmiany.
Aha, Alutka Twoja przeurocza jest! Przynajmniej na te fotki sie zalapalam
Nat, ja nie wiem czy to znowu taka ignorancja. To swieto wcale az takie popularne nie jest.
Martin Luther King Holiday wczoraj bylo :-)
Sie rozpisalyscie o imionach tez, widze.
Sarisko, Ty to sie lepiej skup na dziewczynskich imionach
Moriam, fajne meskie imiona Ci sie podobaja

zwlaszcza jedno bliskie memu sercu jest ;-)
U mnie bylby wlasnie problem z kolejnym synkiem. Jesli dziewczynka to tez chyba bedzie Julia. W naszej sytuacji jednak glowny i najwazniejszy czynnik to uniwersalnosci. Dlatego jest Adam, bo i brzmi i pisane jest tak samo w obu jezykach, w ogole w prawie wszystkich :-) Z takiego samego powodu myslelismy o Julce. Podoba mi sie tez Lena. Oliwia fajna, ale wlasnie sie bardzo popularna zrobila (Julia w sumie tez). Z tego samego powodu nie nazwalabym dziecka Antek. Moja przyjaciolka miala nazwac coreczke Pola, a potem w ostatniej chwili jej sie odmyslilo i zostala Tosia
Roxi, zdrowka dla calej rodzinki zycze!
Wlasnie rozgotowalam przez Was marchewke

Robie z groszkiem na jutro. Dzisiaj upichcilam zupe-krem z cukini, z moich Chochelek. Troche sceptycznie podeszlam, ale niepotrzebnie, okazuje sie. Malz chcial zjesc porcje Adasia na jutro, potem wylizal garnek i chochelke (sic!) i jeszcze warknal, jak powiedzialam, ze chcialam rozmieszac w garnku resztki z karma dla psa


Potem powaznym tonem mi oznajmil, ze on nie wie co ja zrobie, chyba bede musiala wziac urlop i nagotowac wielki gar tej zupy raz jeszcze


Jednym slowem: HICIOR!
W ogole to rozbawilyscie mnie tez ostatnimi dniami: teksty
Wioli miazdza, zwlaszcza ten o oku
Idy 
, opis wedrowek nocnych Tomcia
Kahyyy,
Dawidowe to juz standard... i w ogole zabawne jestescie

Aha, oczywiscie historia
Happybeti z kawa tez mnie rozbroila...
A mialam sie juz wlasnie pytac, czy Amelka zaczela dluzej spac, bo tez pory wpisow takie bardziej optymistyczne byly... no coz, ale moze kiedys...
U Adaska zreszta tez zmiany, wyglada ze sie nam "terrible two's" zaczelo z wyprzedzeniem, normalnie szok - takie napady gniewu z rzucaniem sie na podloge i dzikim wrzaskiem....nie myslalam, ze moje grzeczne dziecko w ogole do tego zdolne...

No ale nic, o tym to moze na odpowiednim watku sie rozpisze w wolnej chwili...
Naprawde juz lece, jeszcze joga nie zrobiona, bo szef malza przyszedl dwie i pol godziny temu i jeszcze tu jest...wrrr!

Ten to w ogole nawrotka nie ma...
Milej srody, dziolchy! (
E-lona, hehe ;-))