reklama

Październikowe Mamy 2010

RYSIA ja pisalam ze zaczynam diete juz z tydzien temu!!! oj glizdo nei czytasz mmnie nooo, ale nic straconego, wskakuj od jutra i juz:)) to tylko dwa dni roznicy.
wlasnei udalo mi sie przezyc gotowane mieso (wzielam lyzeczke msuztardy bo myslalam ze rzygne od samego miesa, i do salaty dodalam troszke octu winnego i zyje).

WIOLI dzisiaj malz juz nie proponuje piwa:)))))))

RAGNA wspolczuje halasow... u nas w sobote niedaleko przejezdzalo wesele i tak gnoje trabili ze az sie balam ze mldoa obudzi sie z rykiem a tyle co poszla na sieste poobiednia. u nas jak remonty byly to za dnia sie troche tlukli ale bez przesady a wieczorami to tzw ciche prace czyli kladli tapety, malowali np sufit.u nas ludzie bardzo szanuja cisze i np w umowie meiszkania jest ze miedzy 12.30-14h nie mozna pralki wlaczac i odkurzac, bo to czas na jedzenie i ewentualna sieste -uwazam ze to neiglupie bo nieraz jak w PL mieszkalam i ktos robil remont to jak sie jadlo obiad w neidziele a ktos w tym czasie se robil gladzie gipsowe i gladzil sciany to uuuuuuuuu.....

NATOLIN raclette to jest typowo francuskie zarcie, jest specjalny aparat do topienia sera specjalnego do tego dania na takich malutkich patelniach (wklep w gogle "appareil pour la raclette" to zobaczysz), gotuje sie duze ziemniaki w calosci w lupinach, i wedline sie kupuje jaka chcesz, np salami, szynka, wedzonka, bekon a najlepiej surowa wedzona szynka z Auvergne, i polewasz sobie obranego wlasnorecznie ziemniaka tym stopionym serem. moj maz np ziemniaki osobno i wedline osobno sobie na talerzu uklada i polewa, a ja kroje wedline w strzepki na rzogneicione ziemniaki , mieszam i dopiero to polewam, i do tego wino biale zimne. jakie to zajebiste....

RAGNA a co do sytuacji w kelpie to ja nieraz boki zrywam jak ktos sie "slimaczy" przy kasie i wolno placi i wolno zbiera artykuly, i neiraz wyzywiska ida ale tu jest inaczej bo to od razu idzie po rasie. czarni z arabami, araby z francuzami itp. wesolo jak cholera:)))

SARISA mnei mojego chlopa tez nie zal, charujemy oboje i np dzisiaj ja mialam Leane dokad nei wrocil , bawilam sie itp, a jak on przyszedl to powiedzialam ze spadam pod prysznic i wali mnie to ze wrocil dopiero 10 min temu, dziecko do neigo leci biegiem jak otwiera drzwi. kiedys sie patyczkowalam zeby poprosic zeby sie zajal nai przez chwile,a od jakiegos czasu zrozumialam ze nie jestem robotem, ze owszem jestem matka ale dziecko am tez ojca. poza tym on chcial dziecko tak samo jak ja wiec ku chwale ojczyzny od paru ladnych miesiecy bardziej sie wczul w role niz kiedys, wiecej przy Leane robi i pomoze. ale dokad mordziaka nie otworzylam to mialam ciezki zywot.

KANIA Leane na razie " papa" i wyglada na to jakby tylko malz sie liczyl, chociaz na mnie tez mowi " papa". slowo "mama" czy po pol. czy fr. rzadko wychodzi.... echhh coreczka tatusia...
 
reklama
No zawsze jak mnie nie m ma to tyle natrzepiecie. Młody śpi po walce. Coś dziś chrypi i oddycha tak jakoś głośno.
Postaram się was jutro nadrobić bo teraz ide spać póki książę śpi
Buziaki dla was:D
 
hejka,
mamaagusi ja tam myślę, że Twój mąż jest fajny facet i na pewno byłby zadowolony, że sprawiłaś sobie jakąś przyjemność, trzeba umieć dawać i brać... nawet jeśli tak do końca nam na tym nie zależy. A raz na jakiś czas tatuś na pewno ucieszyłby sie z chwil spędzonych sam na sam z córcią
z tą teściową to współczuję, uwielbiam takie dziecinne przepychanki, moja nie jest najgorsza ale też potrafi nieźle zaleźć za skórę, choć ostatnio się dziewczyna wyspokoiła odkąd Adzia się pojawiła
Ragna z tym życiem erotycznym to coś jak u mnie...
Sariska jutro będzie nowy dzień:happy:
Dziulka perfekcjonizm perfekcjonizmem ale mi tu zalatuje jakimś zespołem natręctw;-) a tak na poważnie olej podłogę ja tam myję raz w tygodniu i Adzia nie ma żadnych problemów. Najlepsze jest to, że chodzi jak odkurzacz zbiera wszystko co napotka na swojej drodze i do paszczy:angry: Już nie wiem jak jej tłumaczyć, staramy się sprzątać na bieżąco ale ona zawsze coś wypatrzy i sru do dzioba, albo szybko zwiewa za drzwi i tam degustuje... ostatnio pazur kota:baffled:

A propos podłóg moja szwagierka w związku z tym, że jej teściowa z którą mieszkała miała kota to podłogi szorowała dwa razy dziennie, no i w ogóle miała bardzo rygorystyczne podejście co do czystości otoczenia dziecka i jak dziecię poszło do przedszkola dłuuuugo nie mogła pozbyć się infekcji jamy ustnej... taka była "wyjałowiona"

nie no kocur mi wlazl na klawiaturę i mnie ugniata... a, że korzysta z nieobecnosci terrorystki to go nijak zniechęcić nie mogę:eek: przecie go nie zwalę
Wioli oby dzieciaczki się nie zaraziły co jak co ale takie świństwo to z dalA od maluchów
Makuc Ty to usprawiedliwiona jesteś bo pracujesz i to tak późno kończysz...:szok:
Nat współczuje porodu kleszczowego, nie wyobrażam tego sobie... dobrze, że Piotruś nie ucierpiał... tylko Tobie trauma została...
Kania u mnie jest tylko mama... musi to brzmiec przesłodko

My dzisiaj na sankach wieczorem byliśmy cała familią. Kupiliśmy w biedronie te sanki plastikowe ale adzia w ogóle nie była nimi zainteresowana - wręcz się bala więc piotrek z nich korzystal i tatuś oczywiście... nawet ja na listku zjechałam ale adźka się za bardzo wystraszyła, że matka jej znika z horyzontu więc się nie porywałam na dłuższe szaleństwa... Za to bardzo jej się podobało wchodzenie pod oblodzoną górkę i upadanie - rechotała wniebowzięta, zwłaszcza, że starałam się ją rozśmieszac czymś w stylu: łubudubudu i łolaboga!!! dzieciom niewiele jednak trzeba do szczęścia...
Tylko kombinezon mam jakiś kijowy bo strasznie napompowany jest, bardzo ciepły ale jednak do chodzenia średnio się nadaje i chyba muszę pomyśleć o cieńszym...:confused2:
Co do pracujących mężów to mój przcuje w tej samej firmie co ja (tam się poznaliśmy) więc wiem na czym polega jego praca, wiem z jaką intensywnością pracuje w związku z czym nie za wiele może pofikać z tekstami pod tytułem haruję od rana do wieczora... doskonale wie, że opieka nad Adzią to nie leżenie, a tu jeszcze obiad, sprzątanie, odrabianie lekcji z Piotrkiem tak naprawdę to jest harówa od rana do wieczora... No ale mimo to nie mam większej pomocy z jego strony bo... napatrzył się niestety na tatusia co to zaraz po pracy z piwem i pilotem na kanapie zalega... I tak dużo "wypracowałam" u niego. no ale to temat rzeka...
Ja nie wiem jak wy piszecie te posty , ale ja już godzine stukam...:-D
 
ASIK co do pisania postow to wiesz jak my psizemy??, SZYBKO i DUUUUZO :))) a co do mnie to nei jestem maniaczka czystosci i Leane neiraz siersc kota zezarla ale jak widze ewidentnie ze futro fruwa, ze okruchy albo piasek z wozka to conajmniej zamiote jak mi sie nei chce odkurzac a dzisiaj przetarlam w sumie niz mylam. a ze przy okazji chate ogarnelam, meble z kurzu to dobrze tez jest bo jak wracam z pracy to lubie wracac do czystej chaty.


ja chyba oglupialam.... wode pije neigazowana zamiast piwa :rofl2: maz sie cieszy ze w koncu pije wode a nie tylko kawa, cola, piwo, winko. toz to do mnie niepodobne pic wode....
 
no to czas na mnie, stukam sie szklanka zimnej wody i ide sobie spac..... jutro mam dniowke ciezka jak cholera. 9.30-20.40 ale z przerwa 2.5h wiec pewnie po 13h30 sie pokaze chociaz na chwile bo zaplanowalam sie zdrzemnac jak przyjde do domu na ta przerwe. mloda u niani bedzie i bede sama sie upajac cisza.
 
reklama
Dziulka ale mi smaka narobiłaś opisem tego dania, mniam:-p
Muszę w ogóle pojechać jeszcze kiedyś do Francji.
Asik nawet nie wiesz jak się ucieszyłam jak przeczytałam, że masz kota :-) Chociaż to też lekka zazdrość szczerze mówiąc :-( Napisz coś o kotku, proszę :-)
Mamaagusi ale np dużo czasu spędzasz przed kompem to i tak z mężem nie spędzasz ;-) a np z Michałem też nie chciałabyś się spotkać???

No nic, idę spać, coś się późno zrobiło, a nawet bardzo późno :eek:
Czytałam w wannie tę książkę Hołowni i Prokopa. Fajna :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry