Cześć mamuśki,
jestem, choć ledwo żywa. Oczywiście angina rozwalila mnie na łopatki. Nie miałam siły na nic. a mimo to trzeba było cośkolwiek przy dziecku zrobić... mąż mi oczywiście pomagał, ale jak mu miałam kolejny raz mówić gdzie stoi kaszka i jak założyć porządnie śliniak dziecku to mi od razu siły witalne wracały...

albo, że rzepy w pampersie trzeba przyklejac symetrycznie, takie pierdy a wszystkiego trzeba dopilnować albo szybciej zrobić samemu... wrrrrr...
tak więc przepraszam, że wszystkim nie odpiszę ale chyba nie dam rady...
Natolin pijemy identyczną kawę tylko moja w dodatku musi być porządnie posłodzona - 2 łyżeczki
a odnośnie telefonu to pocieszę Cie, ze jakieś pół roku temu wyprałam telefon dotykowy Piotrka, tzn. prał się ze 20 min. i po tym czasie dopiero się zorientowaliśmy i co prawda musieliśmy za naprawę zapłacić 120 zł. ale działa... już nie mówiąc o przygodach adźki która zalewała go już nie raz swoją śliną, więc myślę, że nie powinno być źle...
Doris super, że Miki wyjedzie jednak w ferie, mój Piotrek w tym roku nie wyjeżdżał na narty bo trochę z kasą kiepsko, jednak co dwie pensje to nie jedna ale pewnie jakąś górkę jeszcze zaliczymy
Kania życzę Ci dobrej nocki, w sumie mi też by się przydała bo adzia zrobiła dziś sobie godzinną przerwę o 1szej
Dziulka a ty oczywiście jak zwykle niepoprawna - sprzątanie na tapecie, no i trzymam kciuki za odchudzanie, mi tez by się przydało, ale mi się nie chce, może bardziej na wiosnę...
makuc wiem o czym mówisz... ja też czasem tak mam, uwielbiam słuchać mądrych ludzi...
kurczę adzia płacze to se popisałam...