DZIULKA78
uzalezniona od BB
witam. jestem u kresu wytrzymalosci psychicznej i fizycznej.... w nocy masakra jak nigdy.... ona nie plakala, ona krzyczala.... malz sie nia zajal od 2h w nocy do 3h. polozyl spac a potem 5 min potem jazda na calego. wstalam ja, Leane doslownie szalu dostawala z bolu zebow, pokazywala mi na buzie swoja i " aj aj aj" i ryyyyk. jak widziala ze nadchodze z zelem na dziasla to od razu " a a buzia" i otworzyla buzie szeroko zeby jej ulzyc. polozylam spac. usypiam i ja. chwila ciszy. znowu ryk. maz wstal, zapodal srodek przeciwbolowy mimo ze na noc dostala. usnela. dospala do samej 10h az ja ja obudzilam. apetyt zerowy. z butli 180 zostawila 90. dalam czopek na oskrzela to pol godziny pozniej jak zaczela pierdziec to myslalam ze mnie zaczadzi w pokoju, po czym mowiac prosto- zrabala sie w pieluche. cale dopoludnia mendzioch na maksa, daj jej to, daj tamto, albo nie bo odpycha, albo daj jednak, albo nie i tak wkolko. potem obiad. zrobilam jej purée ziemniaczane i rybe, zeby nie musiala gryzc to zmiksowalam wszystko na gladko. ledwo na fotelik posadzilam -ryk jak jasna cholera. zjadla moze 3 lyzeczki- nie ma mowy o wiecej. pomyslalam ze moze jej nei smakuje wiec zrobilam sloiczek ktory zazwyczaj pochlania. na sile niemalze zjadla moze 3 lyzeczki, ciagly ryk az mi leb pekal a maz zauwazyl ze mam gesia skore na czole.... dalam odboj z jedzeniem obiadu, poszlam po serek bo na to to ona jest chetna zawsze. ryyyk. zjadla moze 3 lyzeczki. je ten serek i znowu wola " a a". wiec maz ja wzial z fotelika , dalismy jej syropek i to "a a" czyli srodek przeciwbolowy. jeeeezzuuu co za hardcore.....
HAPPY a nie ma diety opartej na pizzy??? i czasem frytkach??
)) dzisiaj zrobilam obiad-ziemniaki, schabowy i ogorek kiszony, czerwone winko. ziemniakow nie zjadlam w calosci mimo ze nalozylam sobie mniej niz zawsze, kotleta zjadlam w calosci i ogorki tez a winka sprobowalam i jakos mi nei podeszlo i nei wypilam wcale.
STRIP cholernie sie ciesze ze jestes z nami
) a fotka zajebiaszcza
)) ty powinnas modelka zostac.
a poza tym wlasnei wytoczylam salwe wojenna malzowi bo przez to ze ja na chorobowym to zaczal olewac swoje obowiazki wiec do pionu skubanca postawilam. rzedwczoraj mowie: kochanie smietnik prawie juz pelny. a on " jutro wywale" czyli w sobote. wczoraj " kochanie smietnik pelny az po brzegi", a on " wez worek inny i wkladaj do niego, jutro wywale". dzisiaj rano dostalam wscieklizny bo zaczal sie robic sklad w kuchni, wiec wyjelam worek zawiazalam, wlozylam nowy, w sumie wyszly dwa worki. teraz po obiedzie pojechalam mu po glowie i mowie ze chyba mu sie we lbie przestawilo bo niedosc ze do mycia garow reki nie wsadzil od 4 dni to jeszcze ma problem zeby glupie smeici wyrzucic i kuwete kotu zmienic. wiec teraz zapierdziela na wysokich obrotach bo powiedzialam ze jak dolicze do 10 to wszystkie worki leca za okno i w dupie mam czy kogos zabija czy nie. a poniewaz wie ze ja slow na wiatr nei rzucam to jak doliczylam do 7 to juz lecial po zwirek kota do lazienki
))) troche terroru musi ciagle byc bo jak nei to chlopu we lbie sie majta.....
zaraz sie chyba poloze troche.
HAPPY a nie ma diety opartej na pizzy??? i czasem frytkach??
STRIP cholernie sie ciesze ze jestes z nami
a poza tym wlasnei wytoczylam salwe wojenna malzowi bo przez to ze ja na chorobowym to zaczal olewac swoje obowiazki wiec do pionu skubanca postawilam. rzedwczoraj mowie: kochanie smietnik prawie juz pelny. a on " jutro wywale" czyli w sobote. wczoraj " kochanie smietnik pelny az po brzegi", a on " wez worek inny i wkladaj do niego, jutro wywale". dzisiaj rano dostalam wscieklizny bo zaczal sie robic sklad w kuchni, wiec wyjelam worek zawiazalam, wlozylam nowy, w sumie wyszly dwa worki. teraz po obiedzie pojechalam mu po glowie i mowie ze chyba mu sie we lbie przestawilo bo niedosc ze do mycia garow reki nie wsadzil od 4 dni to jeszcze ma problem zeby glupie smeici wyrzucic i kuwete kotu zmienic. wiec teraz zapierdziela na wysokich obrotach bo powiedzialam ze jak dolicze do 10 to wszystkie worki leca za okno i w dupie mam czy kogos zabija czy nie. a poniewaz wie ze ja slow na wiatr nei rzucam to jak doliczylam do 7 to juz lecial po zwirek kota do lazienki
zaraz sie chyba poloze troche.



:-(
nie wiem czemu ale tak mi się jakoś skojarzyło z tymi goścmi i obiadem (chociaż u mnie to nigdy ze sobą w parze nie idzie) a Piotruś rzeczywiście dał czadu na kuleczkach
chociaż i tak nie jest tak jak powinno, bo za godz. zajecia zaczynam 
