Elona,Kahaaa ,ostatni będą pierwszymi

;-)- czy jakos tak...

;-).
W ogóle to dzień dobry.Koniec obijania się,trzeba normalnego porannego posta wyprodukować

;-).Co prawda weekend jest,więc i tak ruch tu pewnie się zrobi,jak ja już se będę musiała pójść,no,ale...A poza tym wczoraj jeszcze chciałam posiedzieć z Wami,to...Namolna przylazła



.Juz się "odbraziła"


,niestety....ech...

Co do bałaganu,niestety....

...nie ogarniam tego....jak małe dziecko może w tak krótkim czasie zrobić taki sajgon....heh...Chyba kolejną selekcję zabawek muszę zrobić.bo widzę,że ma kilka ulubionych,a inne są tylko do wyrzucania z kosza

.
Co do pracy
Elizy,to z jednej strony podoba mi się,ale...chyba bym nie mogła takiej miec...za bardzo wszystko bym przeżywała i "zabierała pracę do domu"....
Kaniu- :*** dla Ciebie.Dobrze,ze z Oliwką lepiej....choć nie zabrzmiało to przekonująco...niby zdrowa,a daje czadu,tak?
Ida,masz rację,ani lekarze,ani pielęgniarki srodowiskowe...nikt nic na ten temat nie mówi

.Pamiętam,jak kiedyś,dawno o tym pisałaś i od tamtego czasu zwracałam baczną uwagę na to...ale ile jest takich przypadków,że nikt nic nie wie...?

Co do ubranek,to ja w zasadzie kupuję Amelce tylko rajstopki,bo wszystko inne dostaje aż w nadmiarze,ale potwierdzam zdanie
Małej Mi o ciuszkach z Tesco.Są naprawdę dobrej jakości,bo skoro ja dostaję używane i wyglądają jak nowe....

.Aczkolwiek moja ulubiona marka to Next- dla dziewczynek robią takie akurat w moim guście

.
Co do lumpexów,to prawie ostatnio nie chodzę,bo i tak ubranek Amelka ma za dużo,więc kolejne dokupować...hm...a jak już wejde,to zawsze coś wyjątkowego mi wpadnie w oko i "musze " to kupić.Ale tu tez się sprawdza zasada jakości- skoro używane i nadal wyglądają jak nowe,to warto kupić,bo za grosze super jakość.
Dawidowe- Amelka już jadła placki ziemniaczane.Ze śmietaną bardzo jej smakowały

"We need to talk about Kevin"- "Porozmawiajmy o Kevinie".Książka i film.
Tonik bardzo lubię,chyba z gazowanych napojów najbardziej.Sam czy z ginem...whatever

;-).Za to wszelkie napoje typu "light" nie przejda mi przez gardło

,jak dla mnie smak okropny przez te słodziki...
mamaagusi,zdrówka dla Was :***.Dobrze,że z Agą ok
makuc u nas też bez spaceru nidyrydy

.W zasadzie to tylko na spacer by wychodziła- drzwi wejściowe okupuje przy każdej okazji...a wczoraj stała przed wieszakiem z jej ubrankami i dopominała sie o jedną bluze z kapturkiem.Lubi ubranka z aplikacjami,a na tamtej był jakiś miś czy coś...no,to co będę dziecku żałować;-)- ubrałam ją w te bluzę ,niech się tym misiem pozachwyca.A ona złapała lalę pod pachę,na szyję założyła sobie torbę taka płócienną na zakupy i maszeruje do drzwi- "pa-paa"

.Uznała,że gotowa do wyjścia;-)

.
I jak Ci się film podobał?
alicja,moja Amelka tez u dziadków napyszczek będzie padała,a spać nie pójdzie...

.Chyba nadmiar wrażen i inne otoczenie....
Elonka- ja tez czekam na fotkę tortu

.Pamiętam,że super Ci to wychodziło.
Asik łelkam bek


.Duuużo zdrówka dla Ady,oby już jej ten lek pomógł i cholerstwo nie wracało.:***
Co do wenflonów,to Amelka miała po urodzeniu w główkę wkłuty

.Że niby jakąś infekcję załapała....I jeszcze go jej "przytrzymywali" taką siateczką elastyczną.Więc jak ona kręciła główką,to ta siateczka się przemieszczała i wenflon się wyciągał- ile się nakłóciłam z pielęgniarkami,że ta siatka powoduje,ze wciąż musza jej nowy zakładac.Ale jak w końcu postawiłam na swoim,to już ten jeden starczył do końca....okropne doświadczenie

.
Wszystkim ,którym nie odpisałam "personalnie " duże :****.