E-lona torcik super, sama piekłaś czy nie doczytałam...?
Kania ja też zawsze jak mnie głowa boli to czekam az samo przejdzie bo nie lubię szprycować sie lekarstwami, ale ostatnio stwierdziłam, że za długo to jednak trwa i zapodaję sobie dawkę uderzeniową i jest rzeczywiście lepiej niż męczyć sie czasem z pół nocy...
Rysia współczuje tak wczesnego wstawania, u mnie dziś ada obudziła się o 5.50 ale jeszcze ją przydusiłam i dospala do 8.20:-). A i tak jeszcze przysnęłam z nią koło 16tej. chyba wychodzi ze mnie zmęczenie poszpitalne. Bo jednak w nocy nie ma co liczyć na nieprzerwany sen, obok dziewczynka miała inhalacje co trzy godz. a ten inhalator głośny jak traktor i naprawdę wcale niewiele przesadzam... wyjec taki, że oka nie można było zmrużyć, no i te podłączanie do kroplówek, dzieci płaczą, pielęgniarki światła rozświecaja za każdym razem... dobrze, że adzi to tak bardzo nie przeszkadzało, czasem sie przebudzała ale po kilku 'szusznięciach' do uszka odpływała...