Ikaa, i chwała Ci za to.
Ja bardzo nie lubię, jak widzę spacerujących z dziećmi rodziców lub dziadków, którzy palą papierosy. Normalnie budzi to moje oburzenie. Tak samo nie znoszę, kiedy idę ulicą, a przede mną idzie palacz i dmucha mi dymem w twarz. Wtedy chamsko manifestacyjnie macham rękami, jakby opędzając się od dymu, a jak idę z Hanią, to głośno do niej mówię - szybciutko, szybciutko, bo pani/pan pali, a papierosy śmierdzą i są beee. Taka już ze mnie wredota...