Ragna
Fanka BB :)
Hej,
Kroma, no to trzymam kciuki za te dobre wieści.
Moja sytuacja zawodowa nie jest tragiczna, bo mam gdzie wracać, a czy mi się tam podoba czy nie, to już inna historia, bo niestety bardzo mi się nie podoba, ale o zmianie pracy pomyślę dopiero wtedy, kiedy będę gotowa oddać Hanię gdzieś na min. 8 godzin albo znajdę nianię, co raczej odpada. Gdyby tylko moja Hanka miała inny charakterek, to posłałabym ją do tego klubiku, ale o tym już było;-)
Dziś dała mi straszliwie popalić... U znajomych prawie cały czas marudziła albo płakała... Straszne! Oczywiście ich córeczki się raczej bała i unikała kontaktu. Najgorsze było jednak to, że straszna z niej zazdrośnica. Generalnie należę do osób, które cieszą się sympatią dzieci, więc córka znajomych chciała się ze mną bawić, brała mnie za rękę, gadała do mnie, dawała zabawki, a jak Hania widziała, że ta mała mnie dotyka, to od razu w ryk... Uciekała, płakała i obrażała się... W aucie, jak wracałyśmy, też płakała... Ręce mi opadają. Nie wiem - zęby, skok, nowa ona??? Jestem tym już bardzo zmęczona...:-(I jeszcze z B. się przez telefon posprzeczałam...
Kroma, no to trzymam kciuki za te dobre wieści.
Moja sytuacja zawodowa nie jest tragiczna, bo mam gdzie wracać, a czy mi się tam podoba czy nie, to już inna historia, bo niestety bardzo mi się nie podoba, ale o zmianie pracy pomyślę dopiero wtedy, kiedy będę gotowa oddać Hanię gdzieś na min. 8 godzin albo znajdę nianię, co raczej odpada. Gdyby tylko moja Hanka miała inny charakterek, to posłałabym ją do tego klubiku, ale o tym już było;-)
Dziś dała mi straszliwie popalić... U znajomych prawie cały czas marudziła albo płakała... Straszne! Oczywiście ich córeczki się raczej bała i unikała kontaktu. Najgorsze było jednak to, że straszna z niej zazdrośnica. Generalnie należę do osób, które cieszą się sympatią dzieci, więc córka znajomych chciała się ze mną bawić, brała mnie za rękę, gadała do mnie, dawała zabawki, a jak Hania widziała, że ta mała mnie dotyka, to od razu w ryk... Uciekała, płakała i obrażała się... W aucie, jak wracałyśmy, też płakała... Ręce mi opadają. Nie wiem - zęby, skok, nowa ona??? Jestem tym już bardzo zmęczona...:-(I jeszcze z B. się przez telefon posprzeczałam...

weeeeeee bo mnie aktualnie stanowczo nie stać na trip to France
a świerzbią mnie łapy coby ci przylutować
ja aktualnie jestem PO @ WIĘC NIC MI SIE NIE SPÓŹNIA

