reklama

Październikowe Mamy 2010

Mała_mi krowa się nas wystraszyła i wpadła w poślizg, a wtedy Laura się wystraszyła i rozpłakała i tyle było z oglądanie zwierzów.
Co do facetów to oni inny gatunek i bez baby sobie nie poradzą, bo kto im będzie piwko, pilota i kapcie podawał, kto obiady gotował, prał i sprzątał. ;-)
Strip daj ogłoszenie, że szukasz opiekunki to na pewno nie jeden raz telefon zadzwoni.
 
reklama
STRIP jak to się brzydzi innym dzieiom pieluchę zmieniać? :szok: eh.... E-LONA ma raję - daj ogłoszenie, wtedy na bank będziesz miała w kim wybierać.
MAŁA_MI faceci są z zupełnie innej planety i mają odmienny pkt widzenia. Ja jak kiedyś mojemu mężowi podobny temat zapodałam to usłyszałam, że przecież dziecko musi mieć jakąś matkę :cool: także odpowiedź godna mistrza, jak by nie patrzeć.
KROMA jak to nawiedzać :-p;-) biednego męża będziesz straszyć? no wee... co za żona z Ciebie :-D

i tyle doczytałam. Idę spać, więc blanoć Wam.
 
Mógł być niepełnosprawny intelektualnie, ale mógł być tez zdrowy. Znam chłopca, który w wieku 4 lat nie mówił, tylko yyy rodzice byli u psychologa, ale z nim było ok poszedł do przedszkola izaczął gadać. Teraz nawija jak nakręcony.

:)

Przypomniał mi się kawał o dziecku i kompocie. Znacie?;-):-D

Emiliab a nie masz Nifuroksazydu (nie wiem jak się to pisze ;-))?
Jutro rano będę miała:tak:.; Dziekuję za podpowiedź


Spadam zaraz do dziadków na wieś krówki pokazać Lauruśce.


I jak spotranie Laury z krówkami? Dały radę? Krówki oczywiście;-). Doczytałam,że się wystraszyły :-(. Biedna Laura:*

JESTEM ZAŁAMANA.
Przyszła opiekunka, fajna, miła Wojtek zachwycony wszystko git, z kasą dogadane, nawet chciałam jej iść na rękę i ją zarejestrować. Mówi ok, od jutra miałą przyjsć do małego, a tu mi pisze sms godiznę temu,że ona jednak dostała pracę (yyyy?) stałą, więc nie może się zająć Wojtim. MAm doła.... zostało parę dni, a dzieckiem nie ma kto się zająć. Ta strasza niania powiedziała mi, że ona jednak nie może, bo UWAGA: ona swojemu dziecku pampersa by zmieniła, ale cudzemu to już nei bo się brzydzi. Wściekła jestem i dół mnie złapał... wszystko nie tak... :(


Oj to kiepsko z tą nianią:no:. A ta mama koleżanki?


Mała_mi tulam cieplutko:*** I nie przejmuj się mężem. Ja w sumie z moim o tym nie gadałam


Ja już na temat jedzenia nie będę się wypowiadać,bo i tak wiem,że nie dotrze,choćbym bardzo chciała.

Franek śpi. Mleka znowu nie chciał. Mam nadzieję,że jutro ten nifuroksazyd zadziała

makucku kochany dobranoc:****
 
heja:-)
mąż na nocce, więc może uda mi się co nieco skrobnąć, ale od końca;-)
co do szybkiego znalezienia "nowego szczęścia", przykład miałam blisko, bo mój dziadek po śmierci babci hajtnął się z sąsiadką (szybko też się to szczęście skończyło, bo wyszło że nie dogadali się w sprawie testamentu cośtamcośtam i wszystko na moją mamę zapisane było, więc "nowa" nic by nie dostała:-pzołza zresztą jakich mało:dry:). czy mój M szybko by znalazł? nie sądzę że jakoś specjalnie by szukał... ale... kto wie? w życiu różnie się układa i czasem z takiego szybkiego nowego początku może wiele dobrego wyniknąć:sorry2:
kroma, ale że jak Arek wyjął butlę z lodówki??? w sensie że mleko przygotowane do podgrzania??? przecież to mm nie może chyba za długo stać, nawet w lodówce:confused:ja jakaś tępawa chyba jestem:zawstydzona/y:
mała mi, i jak suknia??? a co do imprez to mnie też męczą takie spędy:cool:aaa, i wiesz co? jakbym ja umarła to chciałabym żeby M znalazł kogoś na "moje miejsce", i nieważne czy pół roku, czy pięć lat później - ważne żeby nie był samotny i miał kogoś kogo szczerze pokocha i kto pokocha jego tak jak ja... on jest takim typem zwierzaka zdecydowanie stadnego i ciężko byłoby mu żyć samemu... ale takiego szukania na siłę, byle czego/kogo, to już nie pochwalam zdecydowanie!!! nawiedzałabym zdecydowanie (ją:-p):-D
strip, a nie było jakiejś 3 opcji? bo coś mi się kojarzy:confused:a żłobek obczajałaś??? Wojtek lubi dzieci???
E-lona, mogę się mylić, ale angina jest od bakterii, przy wirusie na bank skacze gorączka, ale czy bakterii zawsze? chyba nie:confused:któreś dziecię z bb też miało anginę bez gorączki, Laura Dawidowe chyba.
wioli, współczuję świąt...:-(:-(:-(a co do badań, to ja bym chyba olała wielką łaskę doktorków i sama z własnej kieszeni się rzuciła i zrobiła:cool:dla spokojności. buziam:*********
rysio, kania dobrze pisze!!! to może od zatoki być:cool:ps. jak mnie narywał zębol kiedyś (ale to od zatoki nie było wtedy) to pomogło mi "zalewanie" go:cool2:w sensie że wóda w ten policzek gdzie zębol i go tam płuczesz:-Da czy połkniesz czy wyplujesz to już od cię zależy:-D:-D:-Djak zębole Miłosza? ile na stanie?
sarisku, podobne drugie dziecię jest odwrotnością pierwszego, ale w praktyce z moich obserwacji nie zawsze się to potwierdza;-)poza tym podobno nastroje mamy w ciąży mają duży wpływ na temperament i układ nerwowy dziecia - a z tego wynika że znowu urodzisz córcię z aureolką:-Da zakupów dzieciowych zazdraszczam i wirtualnych $ posyłam:-D
Emiś, nifuroksazyd i powinno przejść migusiem:tak::***
no to teraz temat trudny i długi;-)
zgadzam się że dziecko zagłodzić się nie da, oj nie:-Di zgadzam się że czasem dziecko dla spokoju zje to co mu każą, mimo że nie potrzebuje. i prawda że żołądek się rozpycha. mnie też dziwią te "francuskie normy żywieniowe":confused:Dziuluś, masz dla porównania:
moja Inka je rano hmm, albo jajko ze szpinakiem, albo kaszkę/kluski z mlekiem, czsami parówkę(max 1 w tyg), a najczęściej "komapki", najchętniej (niestety) z pasztetem, ale ser żółty, serek wiejski też są zjadalne;-)i teraz tak: max to 1,5 jajka, 1,5 parówki, 1,5 kanapki, i jakieś pół miseczki (ok. 100ml kaszki). potem zagrychy czyli herbatniki, ciacha takie zoo, banan albo cuś innego - ale wszystko zależy od dnia. nie ma u nas żadnej normy. czasem mam wrażenie że sama bym tyle nie zjadła a czasem podziubie jak wróbelek i za chiny więcej nie chce i już. obiad je ok. 13-14, nawet 15tej, zależy od drzemki. oczywiście tu też rządzi nastrój bo potrafi wrąbać 3/4 miski zupy, a czasem podziubie trochę i np z talerza na którym były ziemniaczki, mięsko (przykładowe kotlecik mielony) i buraczki - znikają tylko buraczki. na kolację też zależy, ale zazwyczaj kanapki, czasem trochę budyniu do tego. mleka przed snem potrafi wypić od 20ml (o zgrozo) do max jakichś 250ml. tylko że z nia kwestia jest taka że nikomu żującemu nie przepusci i jeśli ktoś coś je to ona musi spróbować. jeśli jej podchodzi to też wcina, jeśli nie to olewa. ALE W ŻYCIU NAM SIĘ NIE ZDARZYŁO ŻEBY UDAŁO JEJ SIĘ WCISNĄĆ COŚ NA SIŁĘ!!! czasem jak już mam maxa że nic nie chce jeść to jakieś wybiegi stosuję, ale i tak max 2-3 łyżeczki uda mi się przemycić. a tyle co Leane zjada to nawet ja bym nie zmieściła chyba:-D
DZIULUŚ, sróbuj tak jak pisałaś kłaść jej jedzenie przed nosem i niech je sama ile chce, pomóź jej jeśli będzie trzeba ale tylko w ostatecznosci, bo wydaje mi sie że Leane przyzwyczaiła się już zjadać tyle ile jej podajesz. raz, drugi i przekonasz się ile naprawdę potrzebuje młoda (przy założeniu, że faktycznie potrzebuje mniej i żołądek nie jest "rozepchany"). pamiętaj, że dziecko się nie zagłodzi, a przynajmniej będziesz wiedziała czy faktycznie serek i jogurt po obiedzie są konieczne dla "dojedzenia" czy lepiej podać jej ten jogurt tak po godzinie jeśli będzie chciała. :***
a rozpisałam się tak bo moja "ukochana" szwagierka podczas stypy świątecznej czepiła się że Miśka non stop coś żuje. fakt, wszyscy przy stole siedzieli, więc ona podchodziła i to kawałek chlebka, to gryza kotlecika, to łyżeczkę sałatki jakiejś podgryzała. a szwagierka zaczęła mędzić że utuczymy dziecko, żeby jej nie dawać itp itd. nadmienię że jej córa dość pulchna swego czasu była i do tej pory ona jej pilnuje jadłospisu bo Nana ubita jest faktycznie delikatnie mówiąc. wqrzyłam się na szwagierę, bo nie musi kurde mierzyć mojego dzieck amiarą swojego!!! ja wiem że MIśka potrafi żuć przez 3/4 dnia ale następnego dnia potrafi nie zjeść więcej niż dwa gryzy naraz - nie zmuszam jej jeśli nie chce i nie odmawiam jeśli chce!!! że jest gruba to naprawdę ciężko byłoby o niej powiedzieć!!! nie wiem ile teraz waży ale obstawiam że około 11, bo w marcu na szczepieniu miała niecałe 10,5 kg... ciuszki mamy na 80 -86. i co wy na to? miałam rację że mi się ciśnienie podniosło czy nie?

dorisku, nastroju pracujowego życzę na jutro:tak:i miałam pytać czy to ty taka strongłumenka czy Miki tak mało waży?;-)
lasotka, zdrowia!!!
czaruś, nasze maluchy niby teraz w jakiś etap lęków wchodzą, więc wsio powinnno minąć za jakiś czas:tak:

e-lona, kania
, ja też bladzizna o mysich włosach i niebieskich oczach a mam na łbie znowu mrożne trufle l'oreala:-Dz tym że ja bez podkładu ludziom na oczy się nie pokazuję bo kiedyś przez te sińce pod oczami byłam podejrzewana o branie dragów:dry:więc max factorek nr 09 i w porzo jest;-)

i muszę spadać może jeszcze później zajrzę :*
 
witam wieczornie:)))

WIOLI frytki Leane je raz na 2 tygodnie i powiem ci ze te co robie to nie ma w nich grama oleju bo mam frytkownice bardzo nowoczesna i frytki sa super bez oleju:))

IDA twoj Misiek widze ze tez lubi powpylac?;)

co do zywienia to np ja Leane nei poje slodkimi napojami, nie tucze slodyczami ( kinderek raz na kilka dni) herbatnik czasami tez raz na 3 dni, nie chce zeby sie nauczyla do ciastek chipsow coli slodkich napojow. pediatra nam mowila ze dziecko jak lubi produkty mleczne to dac do 4-5 sztuk dziennie i tak tez jest. serek o ktorym mowie to serek naturalny bez cukru, jogurcik à la danonek to malutki taki jest i dostaje go po posilku bo tak po prostu tu sie zywi dzieci.

a co do najadania sie mlodej to jak widze ze nei chce juz jesc to jej nie zmuszam Bron Boze, w sobote zesmy troche naciskali zeby zjadla deczko tego obiadku i w niedziele maz naciskal troszke zeby jej tylko pokazac ze fasolka jest miekka i zabki nie bola, i jak zjadla dwa widelce to sie przekonala i wsuwala sama.
dzis wieczorem maz zrobil jej jajeczniczke bo wolala " jajo" i co?? nie zjadla jej wcale:ppp nie to nie. maz zrobil paroweczki dwie i wciela. nie pasiemy jej tez chlebem, czasem kawalek bagietki chrupiacej do ogryzania dosaje.serka zjadla pol a joguciku nei chciala wcale. nie to nie. nikt nie wpycha nikt nei nalega.

RYSIA ja z tych co sie nei obrazaja tak jak coniektore osoby , ja zawsze mowilam i mowie ze czasami krytyka uczy i tak jak mam prawo ktoras z was objechac ze cos robi nietak, tak wy mnie:)))

a oto jadlospis dzisiejszy Leane:

rano: kakao 240
poludnie : miesko i brokul , na deser serek
podwieczorek: banan, jogurcik
wieczorem: 2 parowki, pol serka

wczoraj: rano: kakao 240
poludnie: fasolka zielona i kawalek peirsi kurczaka, serek
podwieczorek : sloiczek owocowy i jogurcik
kolacja: makaron i parowka, serek, jogurcik.

MALA MI jak tam suknia slubna??? czulas sie jak ksiezniczka pewnie co??:))))))))))

poza tym u nas wieje i leje jak cholera:////////
 
rysia- Kania dobrze radzi, idz do laryngologa, gorna 6 moze miec korzenie zakonczone w zatoce, jak cos nie halo z zatokami, to moze sie odzywac.
e-lona- fajnie, ze macie gdzie kroki oogladac. My tylko w ksiazeczkach
strip- wspolczuje stresow z niania. Moze dobrze, ze te dwie odpadly w przedbiegach skoro niekonsekwentne taki, oby trzecia byla idealem.

w temacie jedzenia, to powiem wam, ze ja moja Maure bardzo pilnuje, bo z natury jest malym lakomczuchem, tzn, tylko na to co niezdrowe i zabronione paluszki, chrupy, ciastka itp.Dlatego w domu od dawna nie mamy takich rzeczy, chlebek, maselko tez jej normuje.Obiadki i normalne jedzenie je normalnie, malo tego , jest wybredna i jak jej nie podchodzi, to nie ruszy, nawet jak ja przeglodze. Wyglada slusznie, ubranka mamy rozmiar 80-86, a waga pewnie kolo 12 kg. Dlatego barszo uwazam i trzymam reke na pulsie.
 
melduje się wieczornie:)
Właśnie wróciłam z browarka z kumpelą i o dziw ząb nie boli...chyba Iduś Twoja metoda płukania jamy ustnej % zadziałała:-D
Teraz zastanawiam się co zrobić ze swoim czasem wolnym...Miłosz i M śpią więc mam czasu pod dostatkiem:tak::-Di żeby nie było na pisanie pracy NAPEWNO go nie poświęce:tak:ale może śmignę na allegro i co nieco sobie obejrzę i (tylko ciiiii by chłopina przez sen nie usłyszła)zakupię:-Ddobranoc:happy2:
 
Podoba mi się twoje podejście Dziulka, z tym nieobrażaniem:tak:
Ida ja bym pewnie to samo powiedziała, chociaz fakt ze Wojti to smao odkażdego musi podeżreć dzioba otwera jak tylko widzi jedzenie... ale po pierwsze: zeby!!!! po drugie, podjadanie nie jest dobre, powinien byc posiłek, pojawić się mały glód i dopiero następny posiłek. tak się ksztąłtuje zdrowe nawyki, ale nie mądruję się bo sama wiesz przecie no :happy2: mnie tezwpienia jak młody zjeśniadaniei chce zeby zgłodnial mi do obiadu, a dziadki ciągler coś mu wtykają ;p:-p
 
heh, no to z tego co widzę to Inka je zdecydowanie mniej zdrowo... ona lubi chlebek (dzieki babci:dry:), ziemniaczki, herbatniczki i paluszki... ale nie mogę narzekać bo warzywa i owoce wcina aż miło:tak:ostatnio tylko banay jej się znudziły, ale teraz już więcej owoców będzie więc płakać nie będę;-)jedyne co mnie martwi to że ona niezbyt chętnie mięso wcina:-(na kanapce czasem przejdzie ale tak to ugryzie wyciągnie obejrzy i odkłada obok talerza albo na podłogę jebut...
Dziula, to ja tylko napiszę że albo Leane mniej je ostatnio albo ty do tej pory źle ujmowałaś w słowa jej jadłospis:-D:cool2:;-)z tym że słowa "kawałek" itp są raczej niejednoznaczne:-pja nie zamierzam tu nikogo oceniać ani oskarżać, bo muszę przyznać że sama nie pilnuję jakoś zasadniczo menu Inki... ciężko byłoby mi napisać jadłospis nawet z dzisiaj... zgadzam się tylko z dziewczynami że musisz "słuchać dziecka", jeśli od początku tak wygladało ilościowo wasze menu i nie wybrzydzała to może i tyle potrzebuje. może niedokładnie piszesz ile czego zjadła - np. parówki mogą być jak berlinki a mogą i być o połowę mniejsze. kojarzy mi się że wklejałaś zdjęcie michy makaronu który wtrąbiła młoda - nie widziałam go.
dziewczyny, to nie to że ja chcę Dziulę "bronić" bo dyskusja to nie atak przecież, ale tylko stwierdzam że ja nie uważam siebie za osobę odpowiednio zorientowaną w temacie aby podejmować temat:zawstydzona/y:próbuję sobie przypomnieć co mój Misiek wczoraj szamał... rano nie chciała kanapek z serem i szynką, więc zrobiłam jej z pasztetem - zlizała pasztet, zjadła może pół kromki. babcia przyniosła kluski z melkiem, trochę zjadła może z pół miseczki. na obiad zjadła niecałe średnie dwa gołąbki. a wieczorem pół budyniu (z pół litra mleka) i podziubała trochę sałatki warzywnej ode mnie. przed spaniem wypiła ok. 120ml mleka. i szczerze przyznaję że nie wiem czy to mało czy dużo. ona codziennie je inaczej... ja staram się jej ani nie wpychać ani nie odmawiać. a przeżuwajki typu herbatnik czy paluszek niestety nie uniknę, bo obie babcie przyzwyczaiły... tyle że staram się dawać ich niewiele i jak najmniej "dorosłe":sorry2:
Dziula, a jak Leane w centylach siedzi???ja nie mam pojęcia jak moja bo jeszcze ani razu mi jej nie zmierzyli:cool:
 
reklama
A moje dziecko jest takie że co by dostała to by zjadła kaszy albo mleka daje jej 225 a tak w ogóle to już Amelka pije tylko mleko zwykłe z kartonu czasem z kakao a czasem bez ale co do jedzenia obiadu czy innego posiłku to kontroluje jak je na obiad kluski to już daruje sobie naleśniczków czy innych produktów mącznych i podobnie na śniadanie płatki na kolację kaszka to już nie daje serków tylko kanapkę robię. Może i drobniutkie te moje dziewczynki ale zdrowe...ale dzisiaj fajne słoneczko było tylko szkoda że i wiaterek taki zimny temu towarzyszył
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry