heja:-)
mąż na nocce, więc może uda mi się co nieco skrobnąć, ale od końca;-)
co do szybkiego znalezienia "nowego szczęścia", przykład miałam blisko, bo mój dziadek po śmierci babci hajtnął się z sąsiadką (szybko też się to szczęście skończyło, bo wyszło że nie dogadali się w sprawie testamentu cośtamcośtam i wszystko na moją mamę zapisane było, więc "nowa" nic by nie dostała

zołza zresztą jakich mało

). czy mój M szybko by znalazł? nie sądzę że jakoś specjalnie by szukał... ale... kto wie? w życiu różnie się układa i czasem z takiego szybkiego nowego początku może wiele dobrego wyniknąć
kroma, ale że jak Arek wyjął butlę z lodówki??? w sensie że mleko przygotowane do podgrzania??? przecież to mm nie może chyba za długo stać, nawet w lodówce

ja jakaś tępawa chyba jestem
mała mi, i jak suknia??? a co do imprez to mnie też męczą takie spędy

aaa, i wiesz co? jakbym ja umarła to chciałabym żeby M znalazł kogoś na "moje miejsce", i nieważne czy pół roku, czy pięć lat później - ważne żeby nie był samotny i miał kogoś kogo szczerze pokocha i kto pokocha jego tak jak ja... on jest takim typem zwierzaka zdecydowanie stadnego i ciężko byłoby mu żyć samemu... ale takiego szukania na siłę, byle czego/kogo, to już nie pochwalam zdecydowanie!!! nawiedzałabym zdecydowanie (ją

)
strip, a nie było jakiejś 3 opcji? bo coś mi się kojarzy

a żłobek obczajałaś??? Wojtek lubi dzieci???
E-lona, mogę się mylić, ale angina jest od bakterii, przy wirusie na bank skacze gorączka, ale czy bakterii zawsze? chyba nie

któreś dziecię z bb też miało anginę bez gorączki, Laura Dawidowe chyba.
wioli, współczuję świąt...:-

-

-(a co do badań, to ja bym chyba olała wielką łaskę doktorków i sama z własnej kieszeni się rzuciła i zrobiła

dla spokojności. buziam:*********
rysio, kania dobrze pisze!!! to może od zatoki być

ps. jak mnie narywał zębol kiedyś (ale to od zatoki nie było wtedy) to pomogło mi "zalewanie" go

w sensie że wóda w ten policzek gdzie zębol i go tam płuczesz

a czy połkniesz czy wyplujesz to już od cię zależy



jak zębole Miłosza? ile na stanie?
sarisku, podobne drugie dziecię jest odwrotnością pierwszego, ale w praktyce z moich obserwacji nie zawsze się to potwierdza;-)poza tym podobno nastroje mamy w ciąży mają duży wpływ na temperament i układ nerwowy dziecia - a z tego wynika że znowu urodzisz córcię z aureolką

a zakupów dzieciowych zazdraszczam i wirtualnych $ posyłam
Emiś, nifuroksazyd i powinno przejść migusiem

:***
no to teraz temat trudny i długi;-)
zgadzam się że dziecko zagłodzić się nie da, oj nie

i zgadzam się że czasem dziecko dla spokoju zje to co mu każą, mimo że nie potrzebuje. i prawda że żołądek się rozpycha. mnie też dziwią te "francuskie normy żywieniowe"

Dziuluś, masz dla porównania:
moja Inka je rano hmm, albo jajko ze szpinakiem, albo kaszkę/kluski z mlekiem, czsami parówkę(max 1 w tyg), a najczęściej "komapki", najchętniej (niestety) z pasztetem, ale ser żółty, serek wiejski też są zjadalne;-)i teraz tak: max to 1,5 jajka, 1,5 parówki, 1,5 kanapki, i jakieś pół miseczki (ok. 100ml kaszki). potem zagrychy czyli herbatniki, ciacha takie zoo, banan albo cuś innego - ale wszystko zależy od dnia. nie ma u nas żadnej normy. czasem mam wrażenie że sama bym tyle nie zjadła a czasem podziubie jak wróbelek i za chiny więcej nie chce i już. obiad je ok. 13-14, nawet 15tej, zależy od drzemki. oczywiście tu też rządzi nastrój bo potrafi wrąbać 3/4 miski zupy, a czasem podziubie trochę i np z talerza na którym były ziemniaczki, mięsko (przykładowe kotlecik mielony) i buraczki - znikają tylko buraczki. na kolację też zależy, ale zazwyczaj kanapki, czasem trochę budyniu do tego. mleka przed snem potrafi wypić od 20ml (o zgrozo) do max jakichś 250ml. tylko że z nia kwestia jest taka że nikomu żującemu nie przepusci i jeśli ktoś coś je to ona musi spróbować. jeśli jej podchodzi to też wcina, jeśli nie to olewa. ALE W ŻYCIU NAM SIĘ NIE ZDARZYŁO ŻEBY UDAŁO JEJ SIĘ WCISNĄĆ COŚ NA SIŁĘ!!! czasem jak już mam maxa że nic nie chce jeść to jakieś wybiegi stosuję, ale i tak max 2-3 łyżeczki uda mi się przemycić. a tyle co Leane zjada to nawet ja bym nie zmieściła chyba
DZIULUŚ, sróbuj tak jak pisałaś kłaść jej jedzenie przed nosem i niech je sama ile chce, pomóź jej jeśli będzie trzeba ale tylko w ostatecznosci, bo wydaje mi sie że Leane przyzwyczaiła się już zjadać tyle ile jej podajesz. raz, drugi i przekonasz się ile naprawdę potrzebuje młoda (przy założeniu, że faktycznie potrzebuje mniej i żołądek nie jest "rozepchany"). pamiętaj, że dziecko się nie zagłodzi, a przynajmniej będziesz wiedziała czy faktycznie serek i jogurt po obiedzie są konieczne dla "dojedzenia" czy lepiej podać jej ten jogurt tak po godzinie jeśli będzie chciała. :***
a rozpisałam się tak bo moja "ukochana" szwagierka podczas stypy świątecznej czepiła się że Miśka non stop coś żuje. fakt, wszyscy przy stole siedzieli, więc ona podchodziła i to kawałek chlebka, to gryza kotlecika, to łyżeczkę sałatki jakiejś podgryzała. a szwagierka zaczęła mędzić że utuczymy dziecko, żeby jej nie dawać itp itd. nadmienię że jej córa dość pulchna swego czasu była i do tej pory ona jej pilnuje jadłospisu bo Nana ubita jest faktycznie delikatnie mówiąc. wqrzyłam się na szwagierę, bo nie musi kurde mierzyć mojego dzieck amiarą swojego!!! ja wiem że MIśka potrafi żuć przez 3/4 dnia ale następnego dnia potrafi nie zjeść więcej niż dwa gryzy naraz - nie zmuszam jej jeśli nie chce i nie odmawiam jeśli chce!!! że jest gruba to naprawdę ciężko byłoby o niej powiedzieć!!! nie wiem ile teraz waży ale obstawiam że około 11, bo w marcu na szczepieniu miała niecałe 10,5 kg... ciuszki mamy na 80 -86. i co wy na to? miałam rację że mi się ciśnienie podniosło czy nie?
dorisku, nastroju pracujowego życzę na jutro

i miałam pytać czy to ty taka strongłumenka czy Miki tak mało waży?;-)
lasotka, zdrowia!!!
czaruś, nasze maluchy niby teraz w jakiś etap lęków wchodzą, więc wsio powinnno minąć za jakiś czas
e-lona, kania, ja też bladzizna o mysich włosach i niebieskich oczach a mam na łbie znowu mrożne trufle l'oreala

z tym że ja bez podkładu ludziom na oczy się nie pokazuję bo kiedyś przez te sińce pod oczami byłam podejrzewana o branie dragów

więc max factorek nr 09 i w porzo jest;-)
i muszę spadać może jeszcze później zajrzę :*