reklama

Październikowe Mamy 2010

witam wieczorem:)) wp racy bylo fajnie:)))))

SHEENEY ja nie z tych co zapominaja tylko po prostu pierniczy mi sie bo procentowo to u mnie jest w tej chwili tak, na dzien polskiego uzywam 15% , francuskiego 85%. w kazdym razie ja po polsku teraz pisze lepiej niz mowie bo wlasnei mam internet. na codzien polskiego wp isowni wogole nei uzywam, chyba ze ktos sms przysle:ppp ja polskiego nei zapominam ale widze to sama po sobie ze pewne slowa gubie, szukam w glowie poprawnego zwrotu itp. ja nei chce zapomniec polskiego bo jakby nie bylo to ojczysty jezyk. z polskiego kiedys bylam mistrzem ortografii w moim miescie a teraz zdarza mi sie robic idiotyczne byki.... za to z francuskiego to wyczajam wszystkie bledy u innych ( jak w PL bylam belfrem tak zostalo do dzisiaj:pp), i poprawiam rodowitych francuzow, np mojego meza ktory w liscie motywacyjnym zrobil 13 bledow a jest rodowitym zabojadem:))))))))))))) kwestia uzywanai jezyka...
 
reklama
Helou:-)
U nas z tą ospa juz lepiej- nie pojawiaja sie nowe "wyrzuty", tamte juz pozasychały...Że dziecko wyglada okropnie, to sie wytnie:baffled:- ważne, że juz może spać , nie męczy ją to swędzenie tak strasznie.

Widzę, ze ciekawa dyskusja o jezykach obcych (nie obcych ;)) u dzieci.

Ogólnie z tymi językami to wyglada tak, że nauka jakiegokolwiek jezyka u małych dzieci bardzo rozwija je intelektualnie.Dzieki temu moja sis przeciez dostała fajna pracę;-):tak:- pracuje w Niemczech, w przedszkolu, gdzie właśnie uczy maluszki polskiego- mają angielski , ale władze oświatowe tam doszły do wniosku, ze powinny sie tez uczyć polskiego, mieszkajac w rejonie przygranicznym.Inna sprawa, że i tak połowa dzieci tam to z Polski;-):-D- bo rodzicom tak bardziej pasuje, gdy np. pracuja w Niemczech.
Generalnie to uważam, że dzieci mieszkajace za granicą i tak bez najmniejszego problemu opanują tamtejszy jezyk, wiec tym bardziej warto w domu mówić po polsku ile się da- jak np. Leane, która ma tate Francuza, chodzi do niani Francuzki, ma tam kontakt z dziecmi- nie ma mozliwości, by miała klopoty w szkole z powodu "mieszania języków"- dzieci jakos instynktownie i automatycznie "przełączają się" na ten "własciwy " w danym momencie.
A co do tej matki, o której pisala WIOLI, to pewnie sama za dobrze angielskiego nie zna i w rozmoweie z dzieckiem chce sie "podciągnąć":-p.
Brat mojego exa mieszka od lat w Kanadzie, tam urodziła sie jego córka.W domu oboje rodzice mówią po polsku, mało tego,posłali ją dodatkowo do polskiej szkoły (takiej dodatkowej, poza "normalną"), bo uważaja, że powinna i tylko z korzyscia dla niej bedzie, jak i polski opanuje (choc mimo polskiego w domu i tak miewała kłopoty, mówiac po polsku- składnia zdan byla angielska i "kalkowala", np. mowiła "lubie to", zamiast "podoba mi sie".
Ja tu mam plany posłać Amelke do niani, by sie uczyła jezyka, ale w domu nie ma możliwości, bym do niej po duńsku mówiła, nawet, gdy co nieco już "liznę" tego języka.I pisac i czytac po polsku tez ja będę uczyć- w niczym to jej nie zaszkodzi, a tylko pomoże w ogólnym rozwoju, jeśli juz.Dlaczego np. angielskiego dziecko ma sie uczyc, a polski to gorszy????Im więcej języków zna sie, tym lepiej.MORIAM nasza tez kiedyś na ten temat pisała- generalnie jeśli chcemy, by dziecko znało dwa języki, to jedno z rodzicow w domu powinno do niego mówic wyłącznie po polsku- inaczej nie będzie chciało go uzywać, wiedząc, ze dogada sie w jednym.Tak to już działa.

WIOLI:szok:OMG!!!Ja na Twoim miejscu bym tej bramki pilnowała- mam podobnie tu, ale z bramkami do ogrodu- nieważne, czy Amelka spi, czy nie- zawsze zamykam starannie obie.Tu jest taki układ , ze tylne drzwi prowadza do zamknietego ogrodu, natomiast frontowe na podjazd, z którego tylko kilkanascie krokow do ulicy.Bardzo niebezpiecznie, bo nie dość , że lekki zakręt, to jeszcze żywopłot, który wszystko zasłania- kierowca jadąc nie miałby nawet czasu zareagowac, gdyby tak nie daj Boze, wyszła:no::no::no:.Więc te frontowe zawsze starannie zamykamy i w ogole staramy się ich jak najmniej uzywać- wychodzimy albo przez ogród, albo przez cżęść "gospodarczą"- taki jakby warsztat dobudowany z boku.
A na schody na poddasze też juz mi zdążyła wleźć:no::crazy:- kręte i strome:baffled:. Ale ze strachu tak ostro zareagowałam, tak krzyknęłam, ze chyba zapamietała, bo od tej pory stoi przy nich i sie czai- patrzy na mnie pytająco, ja mówie surowo" nie wolno", wiec pogrozi sobie palcem i z żalem je opuszcza;-):-D.

U nas kolejny dzien zimnicy i wichury:baffled::no::no:.Heh....klimat jak w Anglii:baffled:- pada albo wieje....kiedy w końcu będzie ciepło?????
Słyszałam wczoraj w radiu, ze w Polsce pieknie, burze i upały, a tu...:-(:-(:-(...
Dziś M. nie musi iśc do pracy, wiec mam luz co do Amelki- mogę sobie wyjść do ogródka, "pogrzebać sie" w ziemi spokojnie, nie sprawdzając co chwile, czy wstała.Żeby tylko przynajmniej ten wiatr ucichł....choc trochę....
 
f72f3da1dd22cd9a3e48a5a936edf595.jpg


dawidowe
zazdraszczam wczorajszego leniuchowania :-p szczęściaro Ty :-)

dorisku mam nadzieje ze randka się udała :-)

kaniu ja mam podobnie z językami, dlatego pozostaje przy pl :-p :rofl: tzn może gdybym miała potrzebę używania to co innego bo swojego czasu umiałam niemiecki perfekt ale kiedy skończyłam lektorat to od razu zaczął mi zamierać i teraz miałabym problem z płynną wypowiedzią :/

sariska wspólczuję czekania, kobiety w ciąży, w szpitalu też czekają?

wioli o kurcze no to nieźle :/ duży musi być Twój synuś skoro już tak sobie radzi. Może w takim układzie w ogóle zrezygnować ze szczebelkowego łóżeczka na rzecz tapczanika?

Co do języka:
moja najbliższa przyjaciółka mieszka w IE i mimo iż nie zamierza wracać do Pl to dla niej czymś oczywistym było ze najpierw chłopców nauczyła polskiego (ma bliźnięta) . Powoli zaczęła wprowadzać też ang słówka bo z nim stykają się poza domem ale to polski był tym pierwszym. I co, chłopcy poszli do szkoły (po naszemu przedszkole ;-) ) i bez problemu sie odnaleźli, chłonęli ang jak gąbka. I teraz w domu mówią po pl, poza nim po ang, mają po 3 latka nie sprawia im ten podział większego problemu. I mimo ze kumpela ma zdanie o Polsce jakie ma, to zawsze stara sie przyjeżdżać tu z chłopcami i utrzymywać tam w IE kontakt z "polskością". przesyłamy im polskie książeczki, gazetki dla chłopaków, ona sama też często ściaga książki dla siebie na pdf czy audiobooki, po polsku, rozmawiamy przez skypa po polsku. Nie wiem czy wpływ na to ma fakt ze była polonistką. Jest tam już 6 lat i fakt czasem zapomina jej się jakiegoś słówka, ale poza tym szyk, ort bez zastrzeżeń, mówi, pisze lepiej niż niejeden Polak :/ Ale jej po prostu na tym zależy.

Happy trzymam kciuki żeby z Amelcią i Kacperkiem wszystko szło ku lepszemu i zeby te okropieństwa raz dwa znikły :*****
a co do burz - to dawać śmiało :/ miało dzisiaj lać i być całe 11 st taaaa.... jeszcze 8.00 nie ma a za oknem mam 17 st i słońce. I nie żebym szczególnie narzekała ale gdybym wiedziała ze będzie jednak ładnie to bym inaczej dzień zaplanowała :/ ehhh....

A poza tym to u nas wreszcie spokojniej ;-) łapki w buzi, kupki lecą ale już od paru dni gorączki nie mamy, Isia zdecydowanie pogodniejsza :-) od wczoraj postanowiła ze wszystko je sama i przyznać musze że nawet jej to wychodzi, wczoraj zjadła łyżeczka SAMA całą zupkę a później jogurt z owocami na kolację. I to prawie wszystko trafiło do brzuszka a nie poza krzesełko :rofl:
 
Dzien doberek

Alis nawet niewiem ile kuba ma wzrostu:crazy: ale nie wydaje mi sie zeby byl duzy podpatrzylam jak to robi wchodzi do rogu przerzyca noga i zjezdrza w dol mysle caly czas o tym lozku normalnym ake boje sie jak nigdy bo zeby zasnol trzeba bedzie ze sto razy go odkladac do lozka jak bedzue wylazil a wiem ze bedzie:-D ciesze sie ze isia juz lepiej czyli zeby?

Happy dobrze ze ospa juz pomalu znika jak nowe krostki nie wychodza to juz bedzie z gorki:-) bramke od tamtej pory mam zamknieta na cztery spusty!

Sheeney ja bartka urodzilam w 37 tyg liczylam ze z kuba tez tak bedzie ale nie siedzial uparcie do terminu niby taki punktualny:-D a jak dzisiaj sie czujesz?jakies skurcze sa?

Kania jak tam anulka wiesz cos?

Ida a ty zaginelas w akcji?

Dzisiaj rano kubus obudzil mnie wielkim buum znowu wylazl gora jade dzis na poszukiwania bezpiecznej oazy dla mojego dziecka i spokoju ducha dla mamy:-D acha zapomnialabym nie pada:-):-):-) I ma byc 13 stopni a jutro 15 oby sie nie zmienily prognozy
 
edit: już sie zachmurzyło i pociemniało :-p

wioli owocnych poszukiwań życze :-p ja też bym sie obawiała tego wychodzenia z tapczanika więc jak na razie po cichutku sie ciesze ze Iś jeszcze taka niziutka jest :-) a cod do isiowych dolegliwości to myślę ze zęby bo od razu katarek przeszedł ;-)


a i chciałam napisać ze wczoraj na placu zabaw spotkałyśmy dziewczynkę z sierpnia która była od Isi o pół główki niższa :sorry2: czyli ze jednak moja Iś wcale nie jest taka tyciusieńka, są starsze od niej i niższe :-p ja wiem ze to taka głupota ale sie ucieszyłam
 
Witam i ja.

Mysza śpi a ja pałaszuje jajecznice z jajek prosto z kurnika bo mi koleżanka dowiozła od teścia.

Happy a ty w Danii będziesz pracowała? Czy mąż zmienił prace? Co tak nagle się stało że się przeprowadziliście?

Alicja a u mnie słońca nie ma i taka pogoda mi się podoba. Jeszcze czekam na burze bo mam chęć posłuchac i popatrzeć.

Wioli pochwal się jak kupisz.

A teraz ide pałaszować blok czekoladowy któy wczoraj robiłam
 
Ostatnia edycja:
Witam dziewczyny w ten paskudny deszczowy dzień.Tyle co przestało padać poszliśmy do sklepu po jakieś pyszności i w drodze powrotnej zastał nas deszcz ale na szczęście nie zmokliśmy bardzo:happy: mały ogląda bajkę "auta" i zajada chrupki kukurydziane a ja pałaszuję lays formag.Na obiad robię młode ziemniaczki z ogórkiem zielonym w śmietanie ale to już jak Kamil zaśnie sobie:sorry2:
 
reklama
dawidowe ja wole tak bez tego ale małemu robię sadzone(ja nie jem takich rzeczy)a kotleta jutro bedę miała więc nie mogę tak codzień się obrzerać mięskiem:sorry2:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry