Kaniu, ale "latasz";-), odpocznij troszkę

.:***
E-lona, zdrówka dla Ciebie

.
Kroma, dla Ciebie też

. A dyskusje przy ubieraniu, "bo ona wie lepiej", tez znam

...heh...Doszło do tego, że wszystkie jej buty pochowałam i wyciągam tylko te, które mam zamiar jej danego dnia włożyc.Bo już zdarzało się wieźć ją do niani w kapciach, a normalne buty w ręce,by na miejscu podmienić

.No i czapka jakas obowiązkowo musi być- Amelka to fanka nakryć głowy i nawet w domu się w nie stroi i nie można jej zdjąć

.Oczywiście "czapką" może być cokolwiek, ale już lepiej , niech nosi czapkę, niż moje majtki na głowie
Baśka, 50 zł na zycie, hehe



- no, fajnie by bylo móc za 50 zł przeżyć

.Koles nie nadaje się do wspólnego mieszkania, lepiej Wam będzie samym

.
Dziulka, u nas tez nianie "państwowe"

- zatrudnia je "kommuna", mają nadzór pedagoga itp.I też jakoś niedługo, z tego , co pamiętam, ma być szkolenie.
U nas jeśli rodzic sobie zażyczy, na czas nieobecności niani , dostaje "zastępczą".Akurat ja się o tę zastępczą nie obawiałam, bo w tygodniu poprzedzającym, "moja" niania wybrała się z dzieciaczkami z wizytą do tej drugiej ,poza tym poznałam ją i Amelka miała z nią kontakt w tym wspólnym domku zabaw, gdzie wozimy ją co drugi wtorek- wtedy grupa niań z dziećmi tam cały dzień przebywa i się "integrują"

.Więc adaptacja była "załatwiona".Zresztą, jak u tej drugiej były koty i króliki, to już Amelce nic więcej do szczęścia nie trzeba było;-).Jak na koniec kazałam jej się pożegnać, to było "Favell. kotek"


- niania gdzieś tam na drugim planie, jako dodatek;-)

.
Co do obecności lub nieobecności dziecka- u nas jest tak, że i tak płacisz pełną stawkę, niezależnie, czy dziecko idzie do niani, czy nie, nawet , jak chore. Więc pod tym względem większy luz.Tylko , oczywiście, jak Amelkę chcę zatrzymać w domu z jakiegoś powodu, piszę smsa, by niania nie czekała na nią.
Ale kontrola jest,a jakby na nianię były 3 skargi, to pożegnanie z zawodem.Niania dostaje pensję z "kommuny", a rodzice pokrywają jakaś tam częśc kosztów. Nie są to małe pieniądze, bo, jak już chyba kiedyś pisałam, płacimy 2400.Nie chce mi się nawet myśleć, ile musiałabym wydać, jakbym miała płacić pełną stawkę

.
Amelka znów mi wstała

.Mam nadzieję, że jeszcze zaśnie, bo taka niedospana jest nie do życia

.A jeszcze dzis M.znów na wyjeździe- znów same cały dzień.