Ja tak szybko, bo zaraz po Amelkę:-).
Sariska- ja pamiętam, że przy Tomirze, to karmienie dało mi lepsze rezultaty, niz jakakolwiek dieta

.Postaw na karmienie, a zobaczysz, ile mały smoczek- Polcia, potrafi z Ciebie wyciągnąć

.A nuż nie trzeba będzie się dietować.Tylko efekty widac później, bo początkowo potrzeby małej nie są ta duże.Ja pod koniec okresu karmienia ważyłam wtedy 43 kg
Makuc, super, że wróciłaś
A jadziś suprajz mialam

.Zajeżdżamy rano do niani, a ona wychodzi i mówi, że jest chora, i że powinni do mnie z biura zadzwonic, uprzedzić.Ja ,oczywiście, żadnego telefonu nie dostałam.No to niania szybko za telefon i dzwoni do biura, zapytać, czy mogłabym podrzucic Amelkę do Dorthe- tej, u której Amelka była ostatnio.Zgodzili się.W biegu, na łapu-capu łapanie jakichś Amelkowych rzeczy od niani, co tam musi mieć i do Dorthe.W międzyczasie Amelka wpadła w histerię, że nie pozwalay jej do jej ukochanej niani, tylko ma wsiadać z powrotem do samochodu.Zwłaszcza, że u niani już takie dekoracje świąteczne, światełka w ogrodzie itp


.U Dorthe ryyyk nadal, nawet perspektywa kotków nie pomogła.Z ciężkim sercem ją zostawiłam, ale jakbym ją wzięła do domu, nic by nie pomogło, bo ryk był o zostanie u Anniki.Mam nadzieje, że Dorthe jako doświadczona niania szybko sobie z rozżaloną Niunią poradziła. Jutro i tak wspólny domek zabaw, a w środę już normalnie Annika.Amelka kocha tę swoją nianię :-)- cieszę się, że tak lubi u niej być.
PS
Właśnie dowiedziałam się, ze jutro M. jedzie do Kopenhagi, więc jutro Amelka w domu ze mną- nie miałby nas kto odebrać na czas. Oby zdążył wrócić na czas, by mnie do szkoły zawieźć :/.
Heh....jak nudy i nic się nie dzieje, to nudy.A jak akcje sie zaczynają, to wszystko naraz.
Aha, i wisi nade mną jak miecz Damoklesa wizja "Julefrokost"://- jak co roku szef zaprasza wszystkich do restauracji na kolację świąteczną.W tym roku bardzo wcześnie, bo już 21.XI.Pewnie nie było już innych terminów....No i znów nie dość, że wydatek, to jeszcze konieczność wyboru i kupienia jakiegoś ciucha na tę okazję, bo z Polski nic takiego nie zabrałam :///.Już trudno, ze wydatek, ale nienawidzę sobie kupowac rzeczy, w niczym się sobie nie podobam

(((.Znów liczyć musze na "oko" M., że coś fajnego wypatrzy, jak z tymi kurtkami zimowymi.