Melduję się z mega dołem ale witam gorąco i tak was wszystkie..
W ostatnich dniach pogorszyło mi się ze zdrowiem, kaszel nadal doszł mocno zatoki i ogólnie czułam się do bani cięzko mi się oddychało. Znajoma zrobiła mi zdjęcie rtg płuc i niestety dopiero na zdjęciu wyszło, bo osłuchowo coś tam tylko delikatnie, że mam zmiany w płucach śródmiąższowe... nie znam się na tym, ale lekarz postraszył, że to bardzo ciężko się leczy miesiącami nadal, antybiotyki na mnie nie działają bo to wirusowe, jakieś sterydy podbno mam wziąć dali jeszcze jeden antybiotyk, ale sami nie byli pewnie i chcieli położyć na szpital, bo podobno jak się to zapalanie nie podda leczeniu to... hmmmm jest duży problem bo dochodzi do jakiś nieodwracalnych zmian. no nic w każdym razie łażę zdołowana bo nei mam pojęcia jak się tak załatwiłam. Dziś mam ze zdjęciem iść do pulmonologa, żeby zrobił więcej badań, mam nadzieję, że na szpitalu się może pomylili czy coś. Przeje.... czasem to życie. No nic sama póki co mało wiem na ten temat zobaczę co powie lekarz.
Na szczęście Wojtek zdrowy. Odechciało mi się tych całych świąt, mama mi wczoraj bańki postawiła i kwitnę w domu, teściu wziął klopsa na spacer i mam chwilkę dla siebie.
Najgorsze jest to, że okres mi się spóźnia, mam nadzieję, że ze stresu, ale strasznie mnie bolą cycki i do tego powiększyły się. Sram dosłownie ze strachu, żeby to ciąża nie była bo po 4 antybiotykach i prześwietleniu marnie to widzę. Zrzucam na karb stresu i choroby to spóźnienie. Oby tak było
