Ja Amelce wędzoną makrele, łososia itp. tez już od dość dawna daję.W przeciwieństwie do grzybów(choćby i pieczarek;-)), niesamowicie odżywcze i zdrowe, więc why not????
Wczoraj cały prawie dzień sciboliłam dla Niuni suknię księzniczki na bal przebierańców...jeszcze nie skończyłam...tzn. w zasadzie uszyta, teraz "dłubanina" w postaci przyszywania ozdób.Ale dziś nie skończe, bo jedziemy do IKEI po regały (tzn. jedziemy je obejrzec, a z kupnem zobaczymy- jeśli paczki wejdą do samochodu, to M. podskoczy po nie potem sam,.a jak nie, to będziemy musieli chyba od szefa przyczepke pożyczyc...szkoda, ze tu w Danii takie restrykcyjne przepisy dot. aut "służbowych"- gdy policja zlapie kogoś w takim samochodzie, a nie jest to podróż służbowa, grube tysiące kary...Chodzi o to, że za auta "do pracy" płaci się o wiele niższy podatek drogowy, no, ale wolno ich używac tylko w tym celu.Nawet tablice rej. mają inne- żółte, nie białe, więc od razu widać...A w firmie takie fajne pick-upy itp...Pozyczyłoby się, gdyby nie ten przepis...
A poza tym to...czas leci i dobrze, bo już wiosny mi się chce:-)
Co do pączków- tu do dostania w jednym sklepie w Odense

.
Więc zmuszona byłam sama coś zrobić- różyczki z konfiturą z jeżyn.
Wyszły całkiem-całkiem;-)

:-).I musiałam tłumaczyć w pracy (bo poczęstowałam, oczywiście), co to za zwyczaj "Tłusty Czwartek"

.A najlepszy był Kevin, ten z Irlandii.Tka mysli, myśli i w końcu:"A...Tak!My w Irlandii tez chyba coś takiego mamy, ale ja zapomniałem"


