happybeti
show must go on...
Ja zakończyłam w sobotę - tak sobie wyliczyłam ;-)
. Jest 13 kg mniej, póki co. I- póki co- nie przybywa z powrotem- odpukac
:-). Ale za kilka dni planuję powtórzyć "seans" , co prawda już nie z tak długimi etapami , tylko , powiedzmy, po 5 dni kazdej fazy . Potem znów kilka dni "normalnego jedzenia" , oczywiście NORMALNEGO, nie rzucania się na wszystko
. I znów pare dni "jogurciki".
Chcę chudnąć powoli , stopniowo, by nie zafundować sobie "jojo" . Wyliczyłam sobie, że przy takim systemie, do lata będę "laska "
.
A Twoja żona, Artur, skąd zna tę dietę?
Bo ja przeglądałam net i nic podobnego nie znalazłam ,tylko Dziulka jest naszym "źródłem wiedzy"
.
W sobotę robiłam małe "party" urodzinowe. Postawiłam w tym roku na kuchnię polską, więc były paszteciki z kapustą i grzybami z barszczykiem do picia, sałatka warzywna, śledziowa, bigos i tort makowy oraz sernik . No i takie tam inne jeszcze -sery, sałatki itd.- bo ja jak zaczynam robić jedzenie, to się rozpędzam i nie umiem przestać
. Najważniejsze, że tak egzotyczne potrawy gościom smakowały.
A największą furorę zrobiły...wędzone udka z kurczaka- tu tego nie znają, tak, jak kiszonej kapusty, ogórków, śledzi NIE na słodko ...
No i...póki co, nie mówię głośno, by nie zapeszyć, ale...trzymajcie MOCNO, MOCNO kciuki do konca marca ;-)
.
U nas od paru dni prawdziwa wiosna- chyba ruszę już na ogródek , zrobić porządki po zimie
.
. Jest 13 kg mniej, póki co. I- póki co- nie przybywa z powrotem- odpukac
:-). Ale za kilka dni planuję powtórzyć "seans" , co prawda już nie z tak długimi etapami , tylko , powiedzmy, po 5 dni kazdej fazy . Potem znów kilka dni "normalnego jedzenia" , oczywiście NORMALNEGO, nie rzucania się na wszystko
. I znów pare dni "jogurciki". Chcę chudnąć powoli , stopniowo, by nie zafundować sobie "jojo" . Wyliczyłam sobie, że przy takim systemie, do lata będę "laska "
.A Twoja żona, Artur, skąd zna tę dietę?
Bo ja przeglądałam net i nic podobnego nie znalazłam ,tylko Dziulka jest naszym "źródłem wiedzy"
.W sobotę robiłam małe "party" urodzinowe. Postawiłam w tym roku na kuchnię polską, więc były paszteciki z kapustą i grzybami z barszczykiem do picia, sałatka warzywna, śledziowa, bigos i tort makowy oraz sernik . No i takie tam inne jeszcze -sery, sałatki itd.- bo ja jak zaczynam robić jedzenie, to się rozpędzam i nie umiem przestać
. Najważniejsze, że tak egzotyczne potrawy gościom smakowały. A największą furorę zrobiły...wędzone udka z kurczaka- tu tego nie znają, tak, jak kiszonej kapusty, ogórków, śledzi NIE na słodko ...
No i...póki co, nie mówię głośno, by nie zapeszyć, ale...trzymajcie MOCNO, MOCNO kciuki do konca marca ;-)
. U nas od paru dni prawdziwa wiosna- chyba ruszę już na ogródek , zrobić porządki po zimie
.
Udało się, choć wszystko na wariata i "od d... strony "