no faktycznie Dawidowe w Twojej sytuacji to zrozumiałe,ja oprócz męża na miejscu mam rodziców z którymi mieszkam więc w razie w mogłabym liczyć na spakowanie i przygotowanie wszystkiego wiec narazie nie szaleje, ale w Twoim przypadku to tez bym tak zrobiła.
A tak z innej beczki jestem w szoku przed chwilą byłam z moją Farą na spacerze i tak słyszałam co chwile sygnały i sie ucinały to świadczy o tym ,ze cos sie stało nie daleko mnie, wychodzę z Farunią a tam wypadek obok mojego domu kilka aut sie zderzyło a co najgorsza jedno wpadło na chodnik, aja tam często chodzę a jak bym tak szła z psem 15 minut wcześniej nawet nie chce myslć!!!!! masakra