reklama

Październikowe Mamy 2010

Witam :-):-)

kahaaa trzymaj się! nie myśl o tym co może się wydarzyć... czasami wydaje nam się, że to my swoimi myślami przyciągamy nieszczęścia... nie sądzę jednak, żeby tak było... ja w pierwszej ciąży poszłam do księgarni poszukać jakiegoś poradnika o ciąży... wzięłam pierwszą lepszą książkę i otworzyłam ją akurat na stronie o poronieniach... i wtedy przeszło mi przez myśl - a co jeśli ja poronię... tak się niestety potem stało i to nie raz... też sobie wmawiałam, że to ja na siebie jakieś fatum sprowadziłam... dopiero potem się okazała, że to nie od moich myśli i fobii jest zależne, a po prostu organizmu...

malutka mnie tez wszędzie dookoła ludzie wkurzają... o przepuszczeniu w kolejce nawet nie marzę, ale skandalem jest dla mnie wpychanie się przed ciężarną :no::no: zdarzyło mi się to już trzy razy - raz na poczcie, raz w banku i raz w h&m :wściekła/y::wściekła/y: a ostatnio w obi jakaś baba we mnie wózkiem wjechała, dobrze, że zdążyłam brzuch zasłonić :dry::dry:

ida wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy ;-);-)

dziulka czyli twoja mama tylko tak gada, że brzuch jak jajo, czy rzeczywiście taki się zrobił?? bo mi się wydaje od dwóch dni właśnie, ze mój brzuch zamienia się w jajo :shocked2::shocked2:a co do chłopów i sprzątania... mój mi nie pozwala nic robić, a jak mu mówię, że ma coś zrobić, to gada, że mu głowę zawracam głupotami :dry::dry: a jakbym sama się za to zabrała, to pewnie by mnie opierniczył... :baffled::baffled:

fasolkania ale smaka narobiłaś... zjadłabym rybkę... ale póki co chyba zrobię jutro zapiekankę z mielonego :tak::tak:

Co do prania ciuszków... Ja jeszcze NIC nie poprałam :zawstydzona/y::zawstydzona/y: I tak się zastanawiam, czy jakby była jakoś niedługo pogoda w miarę, to czy już prać i prasować, czy poczekać :dry::dry: bo jeśli uda nam się wyprowadzić przed pojawieniem się małej, to trochę się boję, że w czasie przeprowadzki ubranka stracą swoją świeżość :baffled::baffled: można by je w coś dobrze zapakować, żeby się nie zakurzyły i przesiąkły kartonem w razie czego... ale w co :baffled::baffled: No i teraz nie wiem - prac teraz, czy czekać na ostatnią chwilę :baffled::baffled: bo prac dwa razy jakoś mi się nie chce :zawstydzona/y::zawstydzona/y:
 
reklama
daaa a może poczekaj..przeprowadzka to jednak mimo wszystko kurz itp.w razie czego przygotuj sobie w oddzielnej torebeczce ubranka które chciałabyś dla dzidzi do szpitala i jakby co (odpukać :P ) to mama/mąż będą wiedzieli co uprać jakbyś była w szpitalu.

ja jeszcze nie prałam niczego - nie chce żeby ubrania małej leżały w komodzie ponad miesiąc bo mam wrażenie, że przejdą meblem i stracą swoją świeżość - takie jest moje zdanie. Zamierzam uprać tylko ciuszki na 0 - 3 m.ż. więc nie jest tego tak dużo - spokojnie podczas jednego dnia sobie z tym poradzę - obstawiam przynajmniej połowę września. No chyba że mój gin. podczas wizyty 7.09 przepowie mi szybsze rozwiązanie :)

Iduś wszystkiego naj!!!
 
Ostatnia edycja:
dobra, główny jakoś udało się przeczytać ;)
Iduś wszystkiego co najlepsze z okazji rocznicy ślubu. cieszę się, że z mężem lepiej, tak czułam, że jednak wszystko będzie dobrze i że i hormonki i męska natura robią swoje...
kahaa trzymaj się ciepło! musi być dobrze!
ale tu o smacznych rzeczach rozmawiacie, i lazanie bym zjadła i rybkę, zupkę gulaszową chyba jadłam wczoraj, więc może nie;) przed pożeraniem wszystkiego na co mam ochotę hamuje mnie tylko zgaga...
 
u mnie dzien bez zgagi to dzien stracony....moje dziecie ostatnio strasznie sie rozpycha i caly brzuch mnie boli....chodze ciagle zla i wszyskich najchetniej bym pozagryzala....czy ten czas szybciej nie moze leciec?....ech
 
DAAA serio mi sie "wyjajczyl" brzuch:) ogolnie pod zoladkiem dzisiaj mamy caly dzien taki twardy ze wscieklizny dostaje i uparciuch nadal majstruje przy pempku....

a co do akcji "garnkowej" skonczylo sie na tym ze wzielam sie za te gary nawrzeszczalam na mojego, poryczalam sie i poszlam beczec do pokoju! jak wyszlam stamtad cala zryczana nie odezwalam sie slowem do mojego ponad 2h (dla mnie to rekord swiata), siedzialam obrazona na wersalce i napisalam mu "list milosny" ze ja robotem nie jestem i jak mowie ze ma cos zrobic albo on sam sie deklaruje a potem nie robi to szlak mnie trafia. przytoczylam mu sytuacje w domu u tescia i jego drugiej zony- syf sie wylewa ze wszystkich katow a jego "zona" d... nie ruszy tylko siedzi i krzyzowki pisze.... noz kurcze przeceiz to az nieprzyjemnie siedziec w srodku bajzlu. napisalam mu w liscie ze po obiedzie mozna czekac 30 min ale nie 3h zeby gary myc bo ta czynnosc nie trwa Bog wie ile. przy okazji dowalilam ze ja wiem ze w brzuchu mam 1 dziecko a wydaje mi sie ze ogolnie to mam dwoje- jego jako drugie i ze drugiego nianczyc nie bede. a zeby dolac oliwki do ognia zeby ladnei sie jaralo to rzucilam tekst "czy jak malutka sie urodzi i powiem zmien pieluszke albo daj jej butelke to mi powiesz ze na to nie ma czasu do wykonania i bedziesz tez czekac tez 3h?". przy okazji zaznaczylam ze od narodzin zeby nie zapomnial ze tyle ile bede w stanie zrobic to zrobie sama w domu ale nie chce slyszec odmowy i ociagania z jego strony bo szlak mnie trafi, przypomnialam mu ze ja juz jednego neiroba w zyciu mialam (mojego eks meza) i wiecej takiego zycia gdzie ja robie SAMA wszystko w domu nie bede tolerowac (bo tak bylo, moj eks tylko spal, jadl, a nawet na zakupy do lodowki musialam isc sama albo prosic rodzicow bo szanowny debil nie lubi zakupow innych poza ciuszkami...). powiedzialam mezusiowi obecnemu ze samo wynoszenie smieci i zmiana kuwety kotu to nie jest wyczyn, ze nei wymagam zeby on robil wszystko a ja nic, ale jak jest cos do zrobienia to ma to byc zrobione w miare szybko i dzisiaj ostatni raz gary staly 3h od zjedzenia bo na przyszly raz to bedzie okno kuchenne albo smietnik- wywale w kosz -trudno-nie bedzie garow!! i wiecie co??? chyba zrozumial bo teraz jak zrobilam papu to 10 min potem nawet nie zauwazylam kiedy i bez najmniejszego slowa sam gary myl:))) a jednak trafilo do mozdzku:)))))

a co do zarelka to zrobie wam smaka: roladki z piersi kurczaka z serem w srodku (uproszczone cordon bleu), panierowane i do tego ogory kiszone i ziemniaczki:))) jak ktora bedzie chciala to rzuce przepis:)
 
a u mnie zmywanie po obiedzie(który był o 15) stoi do tej pory i powiem szczerze, że jakoś mi to nie przeszkadza ;) mąż cały dzień pracuje, a ja nic nie robię, ale jakoś do pozmywania nie mam weny i u mnie to raczej norma.
 
ALICJA jak on widzi ze ja kartke mam w rece i dlugopis to znaczy ze jestem strasznie obrazona a jeszcze straszniej wscieknieta.... tylko ukradkiem rzucal spojrzenie ile stron sie szykuje. taka moja metoda na mezusia. mimo tych przejawow ociaganie i lenistwa -jak to u chlopa - to go kocham ponad zycie, ma cudowny charakter, dobre kochajace serduszko i cierpliwosc w takich momentach gdzie ja wybucham gorzej niz wulkan:)) wycmokalam go ze zmyl gary ze slodkim "merci" w glosiku (hihih potrafie to do perfekcji) i teraz jak sobie siedze na lapku przy lawie to on sobie oglada tv i mnie glaszcze po pleckach:))) nie wymagam od faceta zeby robil wszystko w domu bo sumienie by mi nie pozwolilo i z domu wychowana jestem jak potrzeba ale z drugiej strony facet nie moze nie robic nic bo rozleniwic sie to sekunda a potem sie cos poprosi i powie: nie, albo nie teraz. naprawde wzial sobie do serducha ze jestem zdolna do zrobienie rabanu w domu i z drugiego pietra juz mieso wyfrunelo wiec czemu nie gary??:))))

zapomnialam dodac -moj elaborat na pismie potem zostal odpowiednio skomentowany i przyjety do wiadomosci mezczyzny:pp
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry