reklama

Październikowe Mamy 2010

reklama
Dziulka powiem Ci,że jestem w szoku mój nie pozwoziłby mi się wydzierać na niego czy robić takiego rajbanu heheh zresztą nie odczuwam takiej potrzeby chociaż czasami to by sie przydało,chyba jestem za łagodna.

Co do porządków u mnie też mąż jakoś bardziej ceni porządek hihi
 
wiesz co, to nie tak ze ja robie non stop haje, ale czasami musze przywrocic do prozadku bo potem bedzie jak u niektorych- ze chlop w domu nie wie nawet gdzie szklanki sa bo nic nie robi w nim cale zycie. ja juz jednego lenia mialam w zyciu, wykrwawialam sie praca w biurze do 16h potem praca w szkole do 19 albo 20h , potem obiad, gary,i szybko spac bo pobudka o 6h. chodzilam jak cien a ten duren nic nie pomogl (moj eks maz). dlatego teraz nie pozwole na to i jak mi mowi moj ukochany ze cos zrobi a tego nei robi to ja sie wtedy chce zapalic w srodku.bo albo niech zrobi albo niech powie: nie kochanie nie zrobie bo jestem zmeczony- ja to zrozumiem bo nieraz juz tak bylo ze prosilam o cos ale byl padniety wiec dalam spokoj. w kazdym razie zawsze na niego moge liczyc jesli chodzi o sprawy z autem, cos zalatwic itp. a jesli chodzi o prozadki to np rpzed swietami jak mowie : robimy porzadki od a do z, to on bez slowa wie ze lazienka jego, siedzi tam 3h a wyszoruje kazdy katek i fugi miedzy kafelkami szoruje szczoteczka do zebow czego ja nie wymagalam nigdy. jak sie juz chyci to zrobi nieraz lepiej ode mnie, bo np jak ja lazienke myje to ogolnie a nie szoruje fug z wielka miloscia:) tak samo on ma talent do porpawnego ukaldania roznych rzeczy a ja robie piramidy i potem na leb to leci hahha:) kazdy cos ma swojego:)))
 
Po****ny dzień! Chyba będziemy musieli się wynieść stąd. Tutaj nas nie chcą i nie ma miejsca dla nas. Wszystko jest wypominane, nawet miejsce w lodówce że zajmujemy, miejsce w półeczce w łazience. Mąż się tak wkur*** dziś że pozabierał wszystko co nasze z kuchni i łazienki i przyniósł do naszego pokoju- tak więc możecie sobie wyobrazić jak wygląda pokój.
Nic dzisiaj nie jadłam. Mieliśmy zaplanowany obiad na dzisiaj,ale nawet go nie zrobiliśmy bo byłoby wypomniane że coś zużywamy. Jak G. powiedział żeby podzieliła rachunki na liczbę osób w mieszkaniu to się wielce oburzyła i powiedziała nie. To ja już sama nie rozumiem tego. Słabo się czuję. Brzuch mi stwardniał i nadal nie popuścił. Jestem załamana i nie wiem co mam ze soba zrobic- odechciało mi się funkcjonować. Za niedlugo urodzi się mój syn i co ja mu mam zapewnić?
 
MALA MI juz kiedys ci mowilam ze powinniscie sie wyniesc stamtad bo tylko pogarsza sie wszystko... moze do twoich rodzicow?? chociaz na teraz? ty potrzebujesz spokoju nie stresu, zwlaszcza teraz na koniec ciazy. maz niech to zrozumie ze to wazne dla was wszystkich bo przez ta tesciowa tylko bedziecie sie wiecznie klocic, wypominac co kto zrobil, ile kto czego zjadl. laska to nie zycie dla was. albo sie wyprowadzcie do twoich albo szybko wynajmijcie chocby kawalerka na jakis czas bo inaczej czarno widze wasze zycie z nimi. co za chamstwo z jej strony!! ojj jakby na mnie to trafilo to bym juz miala walizke spakowana jak nic.
 
mała mi88 to ja juz bym wolała wynajmowac pokoj w jakism mieszkaniu studenckim. JA wynajmuje 3 pokojowe mieszkanie i przygarnełam dwóch studentów do obu pokoji i sama mieszka w najwiekszym w balkonem. a niedługo z mała i mezem. PRzez to prawie nic nie płace bo chłopaki płace dosc sporo. Czasem mysle o kawalerce ale szkoda wydawac kase na kogos a tu prawie nic nie płace. Mam spokoj i nikt sie do niczego nie wtraca. Chłopaki całe dnie pracuja wiec czasem ich nie widze po 4 dni. Nikogo nie przyprowadzaja mimo ze nie ma zakazu. Cicho i spokojnie. Nie umiem sobie wyobrazic ze by mi tesciowa skakała po głowie. Tak samo mam jeden pokoj jak i ty tylko ja mam swiety spokoj. Moze warto nawet o tym pomyslec. PRzeczkac. JA za rok bede kupowała własne ale poki co ciadto ale niezaleznie.

A co do meza to sie zastanawiam jak bedzie. Bo ja jestem u niego to on pracuje a ja siedze w domu wiec dla mnie było oczywiste ze robiłam wszystko ja. Przychodził bardoz zmeczony ze zal by mi było ab jeszcze cos robił. Nie moge powiedziec ze np herbaty mi nie zrobił. Ale on z domu nauczony ze nic nie robi bo zawsze jego mama albo dwie szwagierki. Czasem byłam zdzwiona jak siedziałam u tescioów 2 tygodnie i one zasuwały. Mi nie pozwoliły nawet zmyc szklanki. On nawet jak wypił herbatke to jedna wstawała i od niego brała pusta szklanke. Jedyne co zrobił to poszedł 50 metrów do sklepu jak ktos chciał. Ale teraz jak przyjedzie do Polski i np nie bedzie pierwszy miesiac pracował to go zabije jak nic nie zrobi. Musze go od drugiego zagonic aby sie nie przyzwyczaił.

Dzis dostałam dwa worki ubranek a jutro jeszcze 3. Generalnie białe sa kiepskie i sie ich pozbede ale w tym był chyba 3 kombizone w tym dwa na zime. Praktycznie nowe i ładne a trzeci polarkowy panterkowy na jesien. Wiec jak po praniu sie nie rozleca to nie bede musiała kupowac nic na zime.
 
Ostatnia edycja:
DAWIDOWE wlasnie ja tak przyzwyczailam mojego bylego. pod dziobek sniadanko, obiadek, kolacyjka, w domu porzadeczek, zakupki zrobione (oczym wyzej pisalam wrrrr) , poprane poprasowane aze padalam na pysk to sie wytnie co nie??? daltego jak poznalam sie z moim obecnym mezem to od poczatku ustalilismy pewne rzeczy. dodam ze po poznaniu sie stwierdzilismy oboje ze to TA/TEN i zaryzykowalismy zamieszkac razem zeby sie poznac od strony zycia a nie tylko cmokania i trzymania za raczke a po slubie zeby rozczarowanie nie bylo. od poczatku u nas bylo tak ze ja wieszkosc robilam i robie w domu -70% a on reszte bo wiadomo ze wiecej pracuje i ciezej. w tygodniu nie zmuszam go do wielkich akcji sprzatniowych ale w wekendy dlaczego on ma np nie zmyc naczyn albo zrobic cos i pomoc mi? nie daje mu np prasowania bo to akurat w miare lubie i robie to od zawsze, ale np zamiesc podloge albo umyc, czy posprzatac sypialnie -korona z glowy nie spadnie. musialam go wcielac w pewne rzeczy zebym nie wyladowala jak z bylym ze pracowalam w 2 miejscach naraz i na dodatek caly dom na mojej glowie.facet jak sie nauczy ze nic nie musi to potem tymbardziej "nie da sie wychowac" i powstanie konflikt. ja z mojego meza jestem zadowolona bo wiem ze mi pomoze jak potrzeba ale ostatnio jakos go lenistwo wzielo i musialam zrobic maly sajgonik zeby go przypraowdzic do porzadku:))) a ty tez sie nie daj i niech twoj ci pomaga tymbardziej ze jak beda maluszki juz na swiecie to nie tak latwo bedzie samej ogarnac wszystko.
 
DAWIDOWE wlasnie ja tak przyzwyczailam mojego bylego. pod dziobek sniadanko, obiadek, kolacyjka, w domu porzadeczek, zakupki zrobione (oczym wyzej pisalam wrrrr) , poprane poprasowane aze padalam na pysk to sie wytnie co nie??? daltego jak poznalam sie z moim obecnym mezem to od poczatku ustalilismy pewne rzeczy. dodam ze po poznaniu sie stwierdzilismy oboje ze to TA/TEN i zaryzykowalismy zamieszkac razem zeby sie poznac od strony zycia a nie tylko cmokania i trzymania za raczke a po slubie zeby rozczarowanie nie bylo. od poczatku u nas bylo tak ze ja wieszkosc robilam i robie w domu -70% a on reszte bo wiadomo ze wiecej pracuje i ciezej. w tygodniu nie zmuszam go do wielkich akcji sprzatniowych ale w wekendy dlaczego on ma np nie zmyc naczyn albo zrobic cos i pomoc mi? nie daje mu np prasowania bo to akurat w miare lubie i robie to od zawsze, ale np zamiesc podloge albo umyc, czy posprzatac sypialnie -korona z glowy nie spadnie. musialam go wcielac w pewne rzeczy zebym nie wyladowala jak z bylym ze pracowalam w 2 miejscach naraz i na dodatek caly dom na mojej glowie.facet jak sie nauczy ze nic nie musi to potem tymbardziej "nie da sie wychowac" i powstanie konflikt. ja z mojego meza jestem zadowolona bo wiem ze mi pomoze jak potrzeba ale ostatnio jakos go lenistwo wzielo i musialam zrobic maly sajgonik zeby go przypraowdzic do porzadku:))) a ty tez sie nie daj i niech twoj ci pomaga tymbardziej ze jak beda maluszki juz na swiecie to nie tak latwo bedzie samej ogarnac wszystko.

oj nie nie tak sie nie dam. Zwłaszcza jak np obydwoje bedziemy pracowac. JA mysle o takiej sytuacji jak obydwoje mamy wolne to nie mam zamiaru pasc na pysk. Obiad ugotuje bo lubie, pranie zrobie a prasowac to ja ogolnie zawsze jak piore tak wieszam ze nie ma potrzeby. Generalnie prasuje na biezaco jak gdzies wychodze. Jedynie dla małej bedzie sporo prasowania. Najwazniejsze dla mnie bedzie jak on obskoczy mała przewinie wykapie ponosi to juz bedzie sporo, smieci wyniesie czy sniadanie zrobi.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry