reklama

Październikowe Mamy 2010

reklama
nie było mnie cały dzień prawie i jak weszłam i zobaczyłam ten wątek o rozpakowanych to już myślałam, że coś mnie ominęło ;) aż mi się ciśnienie podniosło chyba ;)
za fotelikiem to chyba lepiej się rozejrzeć, bo jakoś do domu trzeba wrócić ;) oj jak chciałabym już wracać ;)
 
widzę,że kolejną mamę przyprawiłam o podwyższone ciśnienie związku z wątkiem rozpakowanych:)
No musimy sie oswoić z myślą ,ze dobiegamy do mety powoli:)
 
04092010069 (Medium).jpg04092010071 (Medium).jpg04092010072 (Medium).jpg04092010061 (Medium).jpg04092010054 (Medium).jpg04092010053 (Medium).jpg04092010070 (Medium).jpgno i jestem:) po imprezce urodzinowej:))) prezenciki super:) a zarelko nam sie udalo jak nie wiem:)))) 04092010050 (Medium).jpg oto krotki reportazyk foto:)) moze przegielam z iloscia fotek ale co taaam raz moge nie??:)))

na fotkach oczywiscie jestem albo sama albo z mezusiem, ta czarno biala menda to Oggie moja kicia ktora sie wylozyla na moim lapciu i nei chciala oddac (zemsta za pazury!) no i fotka przystawek ktore zrobilam tzw apéritif.

ogolnei to zaraz pekne w szwach zprzejedzenia:)
 
super :) a kotka to na pewno nie menda! no,no,no ;) moja też lubi leżeć na laptopie.
kasis ja wiem, ze już blisko mety i jak najbardziej chcę, żeby już się zaczęło, ale jakoś tak mi się ciepło na sercu zrobiło jak zobaczyłam wątek;)
 
mnie na sama mysl doslownie poty oblewaja jak mysle o porodzie a szczegolnie o dochodzeniu do siebie po. czy ktos nei moze urodzic za mnie??:))))
NATOLIN to jest menda nie kotka bo nei dosc ze potworzyca wazy ponad 6kilo- razem z klatka wazy 8500! a klatka nie jest ciezka to na dodatek ta lekarka tak walczyla z nia razem z moim mezem zeby te pazury przyciac jakby to byl doslownei rozjuszony byk... szoook!!!! taka szybka i waleczna bestiaz niej ze odlot. teraz sie smiejemy jak idzie na drapak bo nie ma czym wojowac i maz sie z nia bawil teraz niedawno chciala wbic mu pazury to tylko uszy skulila "gdzie moje pazury?". troche spokorniala dzisiaj po poludniu a to dopiero poczatek:))) dobrze jej to zrobi.
 
Witajcie, ja tak z doskoku, ale udało mi się mniej więcej ogarnąc wątek główny. Nadal jesteśmy u teściowej, wyjazd do domu jutro po śniadanku. Zbyt dobrych wieści nie mam. Zaczęło się od czwartku kiedy to mojego TŻ dopadła kolka nerkowa, chyba znów zebrał mu się piasek i "zapragnął się" przemieścić. Po 6 godzinach podróży do Warszawy (kocham kurna korki) okazało się że troszkę popuchły mi stopy. Przespałam się i niby rano było lepiej w piątek, ale w ciągu dnia spuchły mi kostki i stopy do rozmiaru słoniowego. Takie kwadratowe to mi się pierwszy raz zrobiły. Wieczorem moczenie, trzymanie w górze i krem jakiś z Musteli :/ Po nocy przechodzi, rano nówki pochodzę z godzinę i popuchnięte na nowo..... kurde nie wiem czy to normalne czy objaw czegoś.... pomóżcie.....
A do tego po 2 godzinnym oczekiwaniu u weterynarza okazało się że moja szynszylka ma depresję i wygryza sobie sierść.... ja chyba kurna też zacznę....
Z dobrych wiadomości to znów troszkę się obkupiliśmy dla małego. Jutro wkleję nowe zdobycze :)
No i jedna śmieszna rzecz.... kupiłam wkońcu karmnik.... nie zgadniecie jaki rozmiar..... z Anity .... 75 H !!!!!!!!!!!!!!!!
 
reklama
Concita jak puchna tylko nogi (zazwyczaj kostki własnie) to jest to raczej normalny "urok" ciąży. Organizm zaczyna zbierac więcej wody przed porodem na wybadek ewentualngo krwotoku, jakby cos się działo uwalnia ta nagromadzoną wodę z tkanek do łozyska naczyniowego wypełniając je i zapobiegając zapaści - generalnie cwany jest. Mi też teraz puchną bardziej kostki, tzn w okresie mega upałów puchły na max, potem zelzało i teraz znów, więc zakładam że to już ten czas na puchnięcie typowo ciążowe...

Zastanawiam się co ze sobą zrobić dzisiaj, oczywiście mam w planie spakowanie torby - ale to standard :) Może podjedziemy do Ikei bo pasuje jeszcze jakieś półki na przedpokój dokupić i do sypialni naszej nad łózeczko małego, żeby było na czym jakiegoś misiaka postawić bo łyso że hej :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry