reklama

Październikowe Mamy 2010

Ale wieści. No to się zaczęło. A ja jeszcze nic nie mam uprane, uprasowane, ani spakowane i tak wszystko odkładam z dnia na dzień, bo jeszcze teoretycznie czas mam. Jutro idę odebrać wyniki badań. Chyba to już ostatnie będą. A w czwartek wizyta.

Margerrita współczuję z powodu straty.

Ida ból jest podczas porodu, ale trzeba wierzyć, ze wszystko będzie ok i nastawić się optymistycznie, że dasz radę. Wtedy powinno być łatwiej. Ja się w ogóle nie bałam i jakoś nad tym wszystkim się nie zastanawiałam. Zaczęło się, pojechałam do szpitala, zrobiłam co mogłam. Teraz jak o tym myślę to wydaje mi się, że w trakcie całego porodu w ogóle o niczym nie myślałam tylko tak jakbym żyła chwilą.

Dokładnie tak jak piszesz. Trzeba pojechać, zrobić wszystko co się da i już :) Kurcze, wiadomo, że to tylko tak łatwo brzmi, oby było równie łatwo w praktyce :)
 
reklama
Margerrita wyrazy współczucia :-(:-(

Kurcze dziewczyny tak was czytam, że Wy już wszystkie gotowe... a ja niespakowana, wyprawka nieskompletowana, niepoprana, a co gorsze nie wiemy jeszcze gdzie będziemy mieszkać :baffled::baffled: Myślałam, że mamy jeszcze sporo czasu, ale (nie wiem, czy Wam już pisałam) prawdopodobnie będę musiała mieć cesarkę... Możliwe, ze dwa tyg wcześniej... Moja córcia w 31w4d ważyła prawie 2200, więc zapowiada się niezły klocuszek... no i moja pani dr stwierdziła, że ze względu na moją budowę, "przeszłość" oraz parę innych drobiazgów, mój poród siłami natury mógłby być ciężki... No, ale to się jeszcze okaże... Tak więc chyba czas zacząć coś robić :baffled::baffled:
Poza tym brzuch mi się obniżył :szok::szok: Nie jakoś dramatycznie, ale jednak... Poza tym miewam już skurcze... Nie jest ich za dużo, ale są....

Przy ilu skurczach w ciągu godziny mam się jeszcze nie martwić?? (bo chyba na moim etapie takie nieregularne i nieczęste nie są powodem do paniki... prawda??)



Makuc w którym szpitalu będziesz rodzić????
 
Ostatnia edycja:
ja dzisiaj z mezem przytachalam do domu lozeczka skladane w razie gdyby... jutro przyjedzie dostawca z wozkiem jakby cos... w piatek moj sadny dzien...albo obroca dzidzie i bedzie ok i bedzie czekac na swoja kolejke albo odwali numer i zacznie sie pchac na swiat po obrocie o ile wogole dadza rade... w kazdym razie teraz na zimne dmucham tymbardziej ze mi pwoiedzieli ze mala juz gotowa w razie cos i nawet do wczesniakow by jej nei dali tylko do normalnie urodzonych dzieci (2500g i 47-48cm) . wiem ze przy obrocie probuja maks 3 razy obrocic zeby nei meczyc ani mnei ani dziecka iwwszytko nadzorowane itp ale nigdy nei wiadomo co bedzie :)w kazdym razie jak bedzie mnie bolalo cos albo ogolnie stchorze po peirwszej probie to wtedy przestaja-nic na sile. jak sie uda obrot to po obrocie bede godzine lezec na obserwacji tetna malenstwa i ruchow czy wszystko ok i jak tak to do domu. no niezbyt bym chciala sie juz rozpakowac (termin na 10.10) ale jak mala sie uprze to nic nei zrobie:ppp jutro prasuje ostatnie wielkie torbisko ubranek dla malej i spokoj. do szpitala jestem spakowana w razie cus...
 
Ale byłam zaskoczona wieściami o dawidowe!!!! Wiedziałam już po 14(sparrowkot dziękuję ślicznie). Niestety, byłam poza domem(na wsi), a potem w kinie. Dopiero niedawno wylądowałam w domu. A dawidowe miała ten sam termin co, ja;-). A ja nadal nie spakowana. :no::no:

marrgerita współczuję....
 
Witam dziewczęta:) Kurcze mnie strasznie wzruszyła wieść o Dawidowe:) płakałam aż, małż pytał dlaczego płacze to nie potrafiłam odpowiedzieć:)
Ale też podobnie jak co niektóre jakieś obawy się wkradły, jeszcze większy strach...
nie wiem teraz to już będą powoli wieści na porządku dziennym:)
 
Ulisia, dziewczyny kochane, dzięki za zaufanie, niestety nie mogę raczej być moderatorem, bo niedługo wracam do Bydgoszczy, a tam "umarł" nam kompletnie komputer. Przez 2 tygodnie staraliśmy się w 5 bankach o kredyt na nowy, niestety nie udało się. Byłoby nas stać na raty maksymalne 150zł i tym bardziej ciężko byłoby skądś dostać takie warunki. A rodzina aktualnie nie jest nam w stanie pomóc, więc może się stać tak, że z Bydgoszczy nie będę miała częstego dostępu do internetu :(. Może z laptopa służbowego męża, ale on nie zawsze daje radę go przynieść do domu. Zresztą sam nie wie, jak będzie wyglądała jego przyszłość w pracy, bo szefowie Tomka coś się martwią, czy firma nie padnie :/
Także nie mogę nawet obiecać, że będę z Wami często...
 
EFA -ty nie mozesz byc moderatorem bo pewnie polecisz nastepna rodzic:))) chyba najdalej z nas jestes nie??:))) oczywiscie zartuje:)) ale jak widze twoj suwaczek to mi goraco sie robi:))
 
Właśnie weszłam na BB bo cały dzień nie miałam kiedy a tu taka wiadomość. Jestem w szoku i aż mnie w gardle ścisnęło. A dawidowe jeszcze wczoraj nie pisała że wybiera się do sklepu z walizeczką na kółkach? Chyba nagle trafiła do szpitala co? Wiecie coś więcej?
Mój mały coraz boleśniej daje o sobie znać. Od wczoraj nóżki pod żebra wciska. Dzisiaj wieczór ze zgagą :/ Napiłam się kubusia i zaczęłam odkurzać. Schyliłam się no i zgaga :/ grrr
A i dzisiaj wytoczyłam ostateczną wojnę pająkom na balkonie :) Małż zerwał "trawkę" która była tam rozłożona i ja sama osobiście zmiotłam i odkurzyłam ściany i podłogę. To jest mój balkon i nie pozwolę się zastraszyć!
 
EFA -ty nie mozesz byc moderatorem bo pewnie polecisz nastepna rodzic:))) chyba najdalej z nas jestes nie??:))) oczywiscie zartuje:)) ale jak widze twoj suwaczek to mi goraco sie robi:))

Hehee, nieźle mnie uspakajasz DZIULKA. A ja właśnie dzisiaj po raz pierwszy posiałam gdzieś moje stalowe nerwy. Wiadomo - dzięki dawidowe ;). W każdym razie wyjazd do Bydgoszczy przełożyłam na przyszły weekend, a nie na 15 września, więc od przyszłej soboty rezygnuję z poumawianych już wizyt u mojej ginki w Gdańsku i siedzę na tyłku w domu.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry