reklama

Październikowe Mamy 2010

reklama
uff przebrnęłam przez wątek ( zaległości od piątku)
Jeśli ktoś mi powie w 9 mcu, że to stan błogosławiony to go wyśmieję :/
Od piątku pochorowana : katar i kaszel buuuu. Kot dalej chory. Zarywam nocki przez niego ( przynajmniej jakiś trening przed dzidzią)
Jak zobaczyłam rano wiadomość o dawidowe, to też mi ciśnienie skoczyło i czytając zaległości doczytałam wpis od niej że " ma przeczucie, że coś się dzieje". No tak działa tylko matczyno-kobieca intuicja.

sparrowkot Ja też mam wizytę 14 z rana :)

Teraz zmykam kobietki, bo nie mogę zbyt długo siedzieć przed kompem. Zajrzę wieczorkiem. Buziaczki
 
no, nie wytrzymam jak nie poprę mego alter ego:D z racji zawodu, oczywiście, bo jeśli pamiętacie - ja też nauczam;D
nie da się "przerobić materiału" zaplanowanego przez jakiegoś idiotę z W-wy, utrwalić wszystko pięknie, przećwiczyc, a dzieci puścić do domu wolne jak wróbelki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! NIE DA SIĘ~!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! poza tym ja jak chodziłam do podstawówki wcale nie było mniej zadań domowych, tylko inaczej sie dzieci wychowywało - a teraz jak dzidzia musi napisać 10 razy literkę "a" to juz rączka odpada z wysiłku:P dzieciaki może i są przemęczone, ale nie bardziej niż my byliśmy (chyba ze pogadamy o kilogramach na plecach, bo tu z przesadą się zgodzę, mimo że naście lat temu też lekko nie było)!!! a daliśmy radę:D inną sprawą jest przeładowany materiał, podkreślam:inną sprawą, bo my podobnie dużo musieliśmy zakuć i żyjemy, więc nie róbmy z naszych dzieci matołów, które nie są w stanie tego dokonać,ok?
i nie żebym do kogoś tym postem piła:D:D:D ogólnie jak mam okazje ponarzekać to korzystam:D:D:D

sparrow, ja wczle nie mam do ciebie pretensji, że tak napisałaś, jak napisałaś wtedy!!! i nie chcę sie oszukiwać, że będzie bolało jak przy skaleczeniu kartką papieru, ale o wiele przyjemniej sie czyta, że bolało q...wsko, ale nie tak, zeby nie dać rady:D:D:D
 
sama jestem pedagogiem i wiem, że w szkole nie da się zrobić wszystkiego i to niestety wina systemu szkolnictwa i materiału, który zrealizować trzeba. chociaż jak ja chodziłam do szkoły to też pamiętam, że w domu robiło się zadania i było OK.

Tak ale ja nie napisałam o tym że trzeba odrobić zadanie a że trzeba kończyć kilka rzeczy które się zaczęło w szkole ...
To dopiero 2 klasa - dzieciaki powinny się uczyć w szkole a w domu odrabiać zadanie domowe i przygotowywać się do lekcji a nie żebym ja musiała robić z nim materiał jaki ma do zrobienia w szkole ... Takie jest moje zdanie - bowiem na ilość godzin jakie mają to mają czas na to aby z materiałem zdążyć a on i zajmują się głupotami typu - narysuj, pokoloruj jak w przedszkolu a poza tym pani ciągle się spóźnia na lekcje itp.


Ida ja się nie gniewam :) I całkiem dobrze rozumiem co piszesz.
Dałam radę więc cóż mogę dodać?
hiii ...
 
Ostatnia edycja:
Ja dzisiaj zaszalałam i pojechałam autobusem do miasta, plecak zabrałam żeby sobie owoce kupić:) I malinki zakupiłam bo naszła mnie ochota na maksa.
Ogółem od dzisiaj szwankuje mi kręgosłup:(:( już nie wiem czy leżeć czy siedzieć, tak źle i tak źle. Położna dzisiaj była, ciśnienie moje idealne i małej tętno też:) Ale też zauważyła,że od czwartku mi się brzuszek obniżył. Najlepsze jest to, że brzuszek częściej twardnieje, jak wychodziła to nawet zauważyła. Oj robi się ciekawie...........
A mój teraz dwa dni nocek ma, więc brzuszek dostał zakaz rozpakowywania się.
Ja coś dzisiaj brzuszkuje i brzuszkuje:)
 
Jak zobaczyłam rano wiadomość o dawidowe, to też mi ciśnienie skoczyło i czytając zaległości doczytałam wpis od niej że " ma przeczucie, że coś się dzieje". No tak działa tylko matczyno-kobieca intuicja.

oj matko, nie straszcie z tym przeczuciem, bo ja mam przeczucie, ze urodze zanim moj m wroci z Polandii i nie wiem co wtedy zrobie. w ogole dzis caly dzien mam skurcze, nieregularne i jakies do przezycia, wiec jeszcze nie spanikowalam, ale zawsze moge jak mnie odpowiednio nakrecicie. boje sie wczesniaczka, 33 tdzien to troche za wczesnie...

a co do systemu edukacji, to ja na polski bym tak nie narzekala. wiem, ze ucza wielu nieprzydatnych rzeczy (pamietam, ze musialam nauczyc sie budowy anatomicznej szczezuji i zupelnie nie rozumiem po co bo dzis nawet nie jestem pewna jak to sie pisze), ale jak widze czego ucza w szkole w anglii i co ci dorosli anglicy umieja to mi sie wlos jezy na glowie i nie tylko i chetnie bym ich do polskiej szkoly wyslala. faktem jest, ze w polsce zawsze mialam znajomych raczej dobrze wyksztalconych, a tu bywa roznie, ale i tak jakos mi sie w glowie nie miesci, ze czlowiek po skonczeniu chocby podstawowki moze uwazac, ze 0.25 godziny to 25 minut albo, ze 2+2*2=8. a tu z tym sie spotykam czesto niestety.
 
Dziewczynki moje kochane z terminu 26 Październik spokojnie:))))) my mamy jeszcze troszku czasu i nie ma co panikować:)))damy rade tylko zachować spokój:))

Popieram! Wiadomo,różnie bywa, ale zachowajmy spokój. Trzeba się przygotować i tyle. Ja mam termin na 30 września i nie panikuję. Bardziej martwię się o mojego męża- jak sobie da radę ze swoją pracą i Jakubem. Tym bardziej,że sam musi się oszczędzać, bo wcześniej miał poważne problemy zdrowotne. Zresztą wczoraj sam mi się przyznał(przy okazji wydarzeń z dawidowe),że się boi, czy sobie poradzi. Mamy taką sytuację,że nie mamy babć, czy dziadków, którzy nam pomogą(ewentualnie moja przyjaciółka). Wszystko spada na mojego A. Na szczęście wytłumaczyłam mu,że wszystko zależy od dobrej organizacji dnia i się trochę uspokoił.

Jestem dzisiaj wykończona. Byłam z Jakubem w Miejskim Zakładzie Komunikacji, bo chłopak jest wielkim fanem autobusów, tramwajów itp. Udało mi się załatwić wizytę,gdzie mógł zwiedzić sobie całą zajezdnię, usiąść za kółkiem każdego autobusu i tramwaju. Cieszył się synuś niezmiernie(a ja z nim), bo to było jego wielkie marzenie. Tym bardziej,że za tydzień z hakiem ma urodziny :tak:. Dlatego za chwilę padam na lóżeczko i odpoczywam.:tak:
 
reklama
no to ja sie pochwale... odwalilam prasowanie stulecia, kazdy jeden ciuszek uprasowany zlozony w kosteczke a ze mi kregoslup szlak trafi to sie wytnie:pppp serio ponad 3.5h jechalam z koksem.... jutro dzien leniucha- forum+gazety+ lenistwo.
Dzwonila moja polozna bo daty szkoly rodzenia sie nieco przestawily i ostatnie mam albo 22 albo 29 wrzesnia- zaczelam sie smiac ze pewnie i do tego czasu mala sie juz pokaze na swiecie... ogolnie se pogadalam z nia o tym odwracaniu dzidzi (wtedy w piatek byla inna polozna nie moja) i tez jest zdania zeby sprobowac odwrocic a jak sie nie bedzie chciala to wtedy cc zaplanujemy bo jej tez powiedzialam ze porod posladkowy na pierwszy raz mowie NIEEEEEEEEEEE!!! i tu przyznala mi racje ze jest ciezki bo trzeba przec do ostatniego wloska dzidzi a nie jak przy naturalnym ze 3-4 razy i po krzyku. szczerze to zaczyna mi to dryndac czy urodze dzis, jutro czy za tydzien czy miesiac... i tak musze urodzic i tak- nie ma innej mozliwosci. jedynie przed piatkiem musze zrobic badania krwi te co anestozjolozka mi przepisala (chodzi o krzepliwosc krwi i inne jaja) ze w razie jakby mloda sie wkurzyla i przywalila kopa ze wody by puscily to porod z miejsca...wszystko mozliwe juz teraz. kurcze czemu mi bebeszek twardnieje pod cycami czasem?? doslownie beton!!!! fakt ze mi robi fale, rusza sie i kopie ale jak mi twardnieje to mam wrazenie ze mnie rozerwie doslownie... czemu tak sie dzieje?? czy to jakis zwiastun???

moze stanie sie cud do piatku i mloda sie obroci jak potrzeba i mi oszczedzi stresu??
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry