hej laseczki

cudowna noc

)) lalo jak jasny gwint, burza ze masakra- od wczoraj rana do dzisiaj rana non stop burze i ulewy jak nigdy (ostatni raz tyle deszczu spadlo w maju za cale 4 dni a nie jedna dobe), za to spalo sie doslownie bosko

))
wstalam dzisiaj rano, siku do pudeleczka i rura do laboratorium. kurcze moje zylki w lewym ramieniu chyba juz maja dosc bo dzisiaj doslownia mam fiolet jak narkoman po 30 dzialkach.... masakra. mam nadzieje ze to jzu ostatnie badanie na tokso, mocz i te cuda dla anestozjolozki.
oczywiscie zanim wyszlam z domu to przetrenowalam struny glosowe i zadzwonilam do tego pajaca od wozka... jakbyscie mnie slyszaly..... (maz jeszcze w domu byl to wyszedl do pokoju obok bo nie mogl zniesc jak sie dre). wyjechalam mu z teketem ze siedzialam jak stara lampucera caly dzien w domu i czekalam nie ruszajac sie niegdzie (a to ze lalo i grzmialo to sie wytnie...), ze jak on moze tak traktowac klientow. facet mowi: no mialem od pani 18 nieodebranych polaczen, caly dzien w rozjazdach i zapomnialem komorki, moj transportowiec zablokowal sie na autostradzie bo byl wypadek, potem jak wjechal w Lyon okazalo sie ze sa manifestacje (to fakt - byly bo wiem o tym i deszcz ludzi nie przestraszyl) , sam bylem zablokowany przez to wszystko i do domu wrocilem na polnoc. wiec znowu sie wydarlam: to k... mac nie mogl wasz transportowiec zadzwonic i pwoiedziec: sluchaj babo nie dojade dzisiaj bo to i tamto??? a on: nie mogl bo nie zabral listy klientow z telefonami do nich... serio tu lapy mi opadly i szczeka... wydarlam sie ponownie: to co to za burdel, co za organizacja! to sa jakeis jaja z klientow! wy chcecie kase na czas a dostawa to w d... i nei umiecie nawet dograc zeby facet zabral se liste telefonow do ludzi do ktorych jedzie??? (podobno 17 klientow czekalo jak durni jak i ja wczoraj). przepraszal mnie, mowil zebym sie uspokoila i ze dzisiaj dowiezie. no to czekam.
a teraz wlasnie wrocilam z badan i zakupkow, do laboratorium szlam na wlasnych nogach -piekne slonce wiaterek az przyjemnie

)) nerwy uspokoilam

)) przytaszczylam do chaty znowu gazet dwie tony w tym jedna z ... butelka dla dzidzi, tak wiec dobilam chyba 10 butelek

)))))))))) ale nei moglam sie oprzec bo raz ze gazeta jest swietnie redagowana to jeszcze zawsze sa markowe butelki, smoczki i inne cudenka. oczywiscie kolejna tona krzyzowek (potrafie od 23h do 2h w nocy siedziec nad krzyzowkami az mi kratki lataja przed oczami i zaczynam swirowac

)
przy okazji powiem wam cos, radze wam sprozadzic liste z adresami instytucji do ktorych po narodzinach dzieci musza zglosic sie nasi mezowie z aktem urodzenia. nei wiem jak jest w PL ale tu we FR na przyklad jest 48h na zgloszenie narodzin dziecka w merostwie (tzn cos jak nasz urzad miasta czy stanu cywilnego razem jakos), w ZUSie francuskim, w innych instytucjach. ja wczoraj opracowalam liste dla meza jak bede w szpitalu i jak juz urodze to przynajmniej nie bedzie tracic glowy gdzie ma isc, gdzie wyslac list z kserem aktu urodzenia , nie bedzie sie gubic w tym. ta liste przykleje na lodowke i wtedy jemu bedzie latwiej dzialac.
a zaraz puszcze pawia-giganta bo ktos robi steki wolowe pode mna a przez cala ciaze tak zneinawidzilam wolowine ze od samego zapachu w gardle mi stoi wszystko... normalnie chyba okna pozamykam:////