reklama

Październikowe Mamy 2010

Dziewczyny tak jak obiecałam w odpowiednim wątku wstawiłam fotki łóżeczka. Teraz zmykam do wyra bo chyba się przeciążyłam i miałam bolesne skurcze w nocy :(

Buźka,

Miłej niedzieli!
 
reklama
fasolkaania super pooglądam sobie na pewno:)dzięki:)

Moderatorki kochane stwórzcie wątek opowieści z porodówek bo Anulka zaczęła pisać a nie ma gdzie:(a Wy macie możliwośc odrazu dać go na górę:)
 
Ostatnia edycja:
fasolkaania super pooglądam sobie na pewno:)dzięki:)

Moderatorki kochane stwórzcie wątek opowieści z porodówek bo Anulka zaczęła pisać a nie ma gdzie:(a Wy macie możliwośc odrazu dać go na górę:)


Opowieści z porodówek przykleiłam na górze. Czy mam tam przenieść jakiś post?

Edit: Dobra, chyba znalazlam - przenoszę :)
 
Ostatnia edycja:
Moje kochane, niegdzie nie zniknę - zostaję jednak z Wami!
Jestem już w Bydgoszczy, gdzie jak pewnie pamiętacie umarł nasz stary komp i bałam się, że zostanę odcięta od świata, a mój mąż od najważniejszego narzędzia swojej pracy.

Otóż od godziny jestem szczęśliwą posiadaczką nowego komputera, i to jakieeego. A całej historii, jak do tego doszło, to nawet nie opisuję, bo jest niesamowita, niesamowita i jeszcze raz niesamowita!!!
 
Ostatnia edycja:
hejeczka:) ja dzisiaj popludnie leniwie :) na poludnie wyczarowalam jajecznice na boczusiu i cebulce i zesmy dopelnili bebeszki. potem polezalam troche mezusiowi na kolankach -tzn on pozycja pollezaca i podkulona noga a ja na nim -stwierdzil ze przyczepka do ciezarkowki ciezka sie zrobila:))) ogolnie tak sobie lezelismy i gadalam marudzilam o moich obawach i smuteczkach itp.stwierdzil ze mi brak motywacji i pewnosci siebie co do porodu stad ten strach. mam nadzieje ze szkola rodzenia w srode zrobi swoje bo bede poznawac dokladnie jak wyglada metoda posladkowego co robia w razie problemu- jasno i od a do z. przy okazji beda cwiczenia- pilke szlak pode mna trafi chyba jak sie na niej wyloze bo taki kloc ze mnie ciezki a bynajmniej tak sie czuje.... ogolnie maz mowil zebym zaufala lekarzom bo wiedza co robia a i lekarze i maz wyniuchali ze ja slucham wszystkiego co sie mowi ale jest bariera do ktorej nie dopuszczam nikogo i sie boje zaufac... chyba jakas racja w tym jest... w koncu nikt mi nei kaze rodzic posladkowo jakby okazalo sie ze nie mam warunkow do tego i mozliwosci fizycznych. zobaczymy co bedzie. wkazdym razie na dzien dzisiejszy wolalabym cc bo jeszcze nawet nie wiem jak oddychac nawet przy normalnym porodzie... czytalam opowiesci Anulki z porodu- serio: super to przezyla wszystko. moze ja ianczej tez bede reagowac jak w srode mnie bardziej oswieca na te tematy, naucza i pokaza pewne rzeczy. puki co po piatku mam mega traume i panike na sama mysl o porodzie. tu sie ciesze ze niunia juz niedlugo bedzie z nami a tu sie tak boje ze szok. nawet do meza mowilam zeby mi cos nie odbilo zebym szoku nie doznala i nei odpychala wlasnego dziecka bo wtedy powiedzialam mezowi ze ma mi przywalic w pysk i to z impetem. maz mowi ze na pewno tak nei bedzie bo widzi i sie cieszy na cale podejscie moje do ciazy i tego ze dzidzia bedzie. ehhh moze wam truje ale musialam to "wywalic" z siebie.

poza tym zauwazylismy od paru dni zmiane nieziemska w zachowaniu kota... a dokladniej odkad nam do domu zawital wozek... kicia z reguly dzikawa i bojaca sie nowych przedmiotow, zaakceptowala nowy przedmiot w domu, oceirala sie o kolka, probowala wlazic do kosza pdo wozkiem (a ze kosz na 4 a kicia wazy 7 kilo to kosz sie wypial hihi), probowala wejsc do wozka-powiedzialam NIE i juz nei porobowala...ale to nei w tym rzecz... wlasnei od tamtego dnia zauwazylismy ze bardzo do nas sie zbliza tzn stara sie nam przypodobac, zabawia nas, mamy wrazenie ze widzimy ja 3 lata wstecz jak byla malym kotkiem... robi zwariowane minki, wygibasy i w ogole budzi w nas smiech samo jej zachowanie. tak jakby dziecinniala... czy ona czuje co sie kroi czy co? moze czuje i sie boi ze ona pojdzie w odstawke i daltego tak reaguje??? dzisiaj nawet polozylam sie na wersalce jak maz ogladal tv w poludnie -ona prawie nIGDY nie wlazi na zadne meble, czasem spi tylko w nogach na lozku w sypialni ale nie przychodzi do NAS jako do NAS na wersalke jak siedzimy przed tv. z charakteru ona zawsze dzikawa byla malo pieszczotliwa a tu taka zmiana.... moze ktoras mi powie czemu tak jest? czy to mozliwe ze kot wyczuwa zmiany? bo pies to wiem ze tak.

poza tym zawiezlismy do mamy wozek po poludniu bo u nas miejsca brak i przynajmniej u niej go rozlozylismy i sie wietrzy. u nas nie moglismy bo na 100% kot by spal w nim bez ustanku. w przyszlym tygodniu ma byc podobno juz lozeczko. co by nie bylo jajec jak ostatnio bo normalnie lekko to nei rpzejdzie tym razem.a moja mamusia zrobila mi neispodziewanke i kupila mi duze opakowanie ptasiego mleczka... wrypalam juz 3/4 pudla:)))))) mniam:)
no i ostatni rzecz- dzisiaj z obiadkowania mam wolne- na wieczor pizzaaaaaaaaaaa:)))
 
Dziulka ja cię zamorduję!!! Weź już kobieto nie pisz co zjadasz każdego dnia bo mi się to w głowie nie mieści!!! Ja tu biedna po głupim sucharze mam zgagę a ty wpierniczasz takie rzeczy i się dobrze czujesz. W dodatku robisz takie mieszanki: jajecznica i ptasie mleczko. Masakra. Kiedy mi ta zgaga i wymioty miną????
 
reklama
no jakbys ty mnie zamordowala to moj mezulek by cie dopadl hihih:))) ku wyjasnieniu: jajecznica w poludnie a ptasie mleczko cale popludnie do teraz:)))) nawet mama sie nabijala ze wpierniczylam jak maly odkurzacz:))) Jeszcze same opowiesci to jest nic ale jak sie oglada fotki z jedzonkiem to wtedy dopiero slina wisi do pasa:)))
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry