reklama

Październikowe Mamy 2010

reklama
Monia, ja też się bardzo cieszę :-). Mam nadzieję, że już lepiej się czujesz :*

A w temacie jedzenia: ja dzisiaj na obiadek ziemniaczki i śledzie w śmietanie z cebulką i ogórkiem, a na kolację pyyyyszne podgrzybki smażone w śmietanie! mniam.
 
my z małżem mamy dzisiaj dzień lenia :-) do południa w pidżamach, później małż "zrobił obiad" - pojechaliśmy na niezdrowy i przepyszny fast food :-D ... ehh...musimy sobie poleniuchować za zapas bo jak się malutka urodzi to raczej okazji nie będzie :-p
 
Dziękuję dziewczyny za te miłe słowa wsparcia odnośnie rodzinki mojego męża. Muszę widocznie to zaakceptować i nie przejmować się, teraz muszę skupić się na ważniejszych sprawach. Mi tylko żal męża ,że ma taką rodzinę, to zupełne przeciwieństwo mojej rodziny.
Co do tego ślubu to nawet jak dostanę zaproszenie to po pierwsze albo będzie tak że wtedy będę mogła rodzić albo mieć już małego brzdąca i zająć się nim przecież trzeba. A po drugie ja nawet nie mam zamiaru im nic dawać, nam też nic nie dali, nawet kwiatka nie kupili- po prostu nic... a siostrunia nawet nie złożyła życzeń nam kiedy to wszyscy nam je złożyli, tylko ona taki odludek. Nie wiem czy złożenie życzeń to jakieś upokorzenie? W sumie ona przyszła na ten nasz ślub z taką łaską.

My dzisiaj byliśmy u mojej położnej. Miałam pierwsze ktg. Położna mnie zbadała i stwierdziła że główka jeszcze bardzo wysoko i raczej do porodu daleko. Za tydzień mam kolejne ktg i spotkanie z nią, zobaczymy jak sprawa będzie miała się wtedy. Ona mówi że nie wydaje się jej żebym urodziła do terminu z miesiączki 30 września, więc jeszcze będzie tak że marzenie męża o dacie 10.10.10 się sprawdzi heh :) Nie chcę być tak długo przeterminowana eh No ale tak naprawdę zobaczymy jak to będzie- wiadomo że wszystko się może zmienić, więc za tydzień zobaczymy co nowego:) . Dzisiaj też mi udzielała wielu cennych wskazówek dotyczących porodu.
Jak byłam na tym oddziale położniczo-ginekologicznym, to jakaś dziewczyna rodziła i jak usłyszałam pierwsze " Aaaaaaaaaaaaaaaaa" to zrobiłam się podobno blada i chciałam stamtąd uciec. No i tak kilka razy sobie pokrzyczała ta dziewczyna, ale w sumie wyobrażałam sobie takie wrzaski gorzej hmmm...

A tak w ogóle to mnie choróbsko wzięło. Mam katar, lekki kaszel i ból gardła. Na gardło biorę tantum lemon ale nie wiem co brać na resztę dolegliwości... ja jak się źle czuję to po prostu jestem nie do życia.

Mąż idzie jutro na pogrzeb dziecka tej koleżanki które się narodziło na przełomie 4/5 miesiąca i nie przeżyło. Powiedział żebym ja nie szła i w sumie ma rację, dla mnie to byłoby też ciężkie i emocjonujące :(

Pozdrawiam Was wszystkie i nie całuję, żeby Was nie zarazić :):)
 
mała_mi, bardzo dobrze, że na ten pogrzeb nie idziesz. Ty byś to strasznie przeżyła, a koleżance z pewnością też byłoby jeszcze ciężej patrząc, jak inna mama w ciąży nadal ma swojego dzidziusia w brzuszku, a ona już nie. Wiem coś o tym, z autopsji niestety.

sparrowkot, bidulko, bez masażyku to nic, ale sama długo i bez przytulaska, to smutno... Teraz po 2-miesięcznej przerwie na pomieszkanie u rodziców ja też tak będę od jutra miała, po 13-14 godzin dzienni będę chyba gadać do lustra. Przesyłam wirtualny masażyk ;-)
 
Monia, ja też się bardzo cieszę :-). Mam nadzieję, że już lepiej się czujesz :*

A w temacie jedzenia: ja dzisiaj na obiadek ziemniaczki i śledzie w śmietanie z cebulką i ogórkiem, a na kolację pyyyyszne podgrzybki smażone w śmietanie! mniam.

JA TEZ CHCE!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Chyba rozmroze grzybow i zasmaze w tygodniu.
Az mi jezyk do tylka uciekl!
 
Ja w sumie dużego apetytu też nie mam, dzisiaj wszamałam naleśniki z malinami i serkie waniliowym bo męzowi grzyby w śmietanie robiłam. Po tym popiłam wodą z ogórków kiszonych i zjadłam dwa ciacha. To się nazywa mieć smak:) Ale ogórki pycha bo od babci przywiezione, a ona na wodzie mineralnej je robi:):) mniam mniam


Dzisiaj dzionek zleciał na tworzeniu albumu dla małej i jestem z siebie dumna bo dużo zrobiłam:) Szkoda tylko, że jej jeszcze nie ma bo bym fotki powklejała. A tak cały dzień mało się ruszam bo niestety ból mi nie pozwala. I znowu miałam atak kołotania serca i do tego megaśny ból z tył głowy.


Co do kota Dziulka to mamy podobny egzemplarz co ty, chociaż nasze koty wózek nie okupują, ale za to Tigra kotka 5 letnia, która panicznie boi się wszystkiego i żyje własnym życiem też zaczęła do nas przychodzić i szczególnie lubi do mnie zaglądać. Więc nie wiem, ale mnie się wydaje, że koty coś wiedzą:):)
 
reklama
Mała_mi ja też bym na Twoim miejscu na ten pogrzeb nie poszła. Po pierwsze za dużo emocji dla Ciebie, po drugie podobnie jak Efa wiem że dla tej koleżanki mogłoby ciężko patrzeć na Twój brzuszek.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry