reklama

Październikowe Mamy 2010

moj mezus tylko neiraz patrzy ile moge i co po czym jem a ja sie tylko patrze oczami niewiniatka: no coooo??? ciaza:))) i tak szczesliwy jest ze go w srodku nocy nie wywalilam po jakies hamburgery albo inne badziewie:)))) w kazdym razie lodowka i szafki ze slodkosciami i slonosciami zawalone po brzegi:)))) na poczatku ciazy wcinalam zelki jak opetana a teraz leza, za to od wczoraj kroluje biala czekolada a tak ogolnie to lody, owoce i dzisiaj ptasie mleczko polskie:))))))))
 
reklama
ciąża to jedyny taki okres w życiu kobiety kiedy może sobie trochę pofolgować i poszaleć z zachciankami. W końcu należy nam się coś od życia za poranne nudności, opuchnięte nogi, bóle kręgosłupa czy bóle porodowe :-D
 
Witam przy kaweczce już :) I piesior już nawet wysikany i M do pracy z kanapkami wyprawiony :)
Spanie miałam dziś w nocy super, może dlatego, że niedziela spędzona aktywnie i na świeżym powietrzu. Najpierw zajechalismy do stadniny koni, popatrzeć tylko ale i tak miło, potem obiadek w staropolskiej knajpce i spacer po ojcowski parku narodowym, przeszlismy nawet jednym szlakiem - krótkim bo krótkim i po płsakim terenie ale zawsze to coś - w sumie od ok. 10:00 do 17:00 spacerowanie po powietrzu a od 18:00 spotkanie z przyjaciółmi wiec jak wpadłam ok 21:00 do domu to ledwo nogi ciagnęłam, o 22:00 juz spałam jak dziecko :) Dzisiaj mnie za to podwozie nawala ale tego sie mozna było spodziewać. Doszlismy do wniosku, że skmoro my tak lubi leśne wycieczki i wypady za miasto to poza ukochanym i wymarzonym maclarenem-spacerówką będziemy musieli kupic coś bardziej "terenowego" i w zasadzie zaczęliśmy sie juz na allegro rozglądać żeby rozeznac temat.

Mój M mnie wczoraj u znajomych zszokował bo nie chciał ani kropli alkoholu, ani oaciupinki piwa nie wypił i oświadczył wszystkim, ze on juz teraz nie pije bo to już taki okres ze nigdy nie wiadomo kiedy do szpitala więc on w gotowości musi być :) Przyznam, że miło mi się zrobiło. A najbardziej to sie cieszył jak mówił znajomym ze juz torbe spakowałam bo najbardziej sie bał ze będzie on na szybko musiał to robić haha... :)

Apetyt u mnie od 3 dni mniejszy, wczoraj tylko 2 kanapeczki na śniadanie, obiad w knajpce (jedno danie i bez deseru co jak na mnie mega dziwne) i wiezcorem kilka kruchych herbatników u znajomych - może wreszcie mnie ta zerność opuściła, dobrze by było bo zaczynałam już mieć obawy o swoje 4 litery.

Na 9:00 wybieram sie do lumpka niedaleko - nowy towar wiec nadzieja że małemu coś wynajdę :) Muszę tez dzis zrobic mycie i sterylizacje laktatora, butelek smoczków żeby było do szpitala gotowe, znajoma połozna mi powiedziała żebym sobie jedna butelkę awaryjnie wzięła do szpitala bo nawet jakby sie okazało ze mały nie będzie chciał cyca to zawsze będzie mu mozna modac moje odciągniete mleko butelką a że ono (to pierwsze mleczko czyli siara) jest dla maluch abardzo ważne to lepiej zebym butelke wzięła, więc jeszcze ją dorzucam to torby z laktatorem. No i cóż, jakieś mielone chyba dzis zrobie, żeby M awaryjnie już w zamrażalce miał, zakupilismy juz co prawda zapas makaronów i sosów w słoikach ale jakies mięsko mu jeszcze przygotuje żeby mi z głodu nie padł ja ja na salonach "sheratona" będę przebywała... :)
 
Ostatnia edycja:
Witajcie z rana!

Wczorajszy dzień(a bardziej pół dnia) też spędziłam na powietrzu. Sprawiliśmy synowi frajdę i byliśmy na super placu zabaw. Potem kawa u rodzinki i powrót do domu. Obiad zjedliśmy razem z kolacją(kurczak pieczony,ziemniaczki i gotowana na słodko marchewka), bo śniadanie było późno(naleśniki z dżemem). Czułam się bardzo dobrze, nawet mogłam sobie po placu dość długo pospacerować(plac zabaw jest w takim świetnym parku)i pooglągać wiewiórki:).

Co do przygotowywania posiłków na czas pobytu w szpitalu, to na szczęście nie muszę się tym martwić. Mój mąż jest lepszym kucharzem ode mnie, więc poradzi sobie bez problemu.

A dzisiaj, jak zawiozę Jakuba do przedszkola, idę załatwić sobie położną, bo w końcu czas najwyższy. A lumpa też mam w planie, tylko po 14, jak będę odbierać syna z przedszkola...
 
Co do przygotowywania posiłków na czas pobytu w szpitalu, to na szczęście nie muszę się tym martwić. Mój mąż jest lepszym kucharzem ode mnie, więc poradzi sobie bez problemu.

Mój w sensie kulinarnym - gotowania też by sobie poradził bo tez dobrze gotuje, zwłaszcza dania tradycyjnej kuchni polskiej z których ja noga zupełna jestem, tylko że jemu sie nie bedzie chciało dla siebie samego i bedzie ciagnął na tostach i parówkach jak znam zycie a chciałabym żeby jednak jadł cos konkretniejszego. A co zostanie będziemy mieć na po porodzie, żeby kwestia gotowania nam dodatkow czasu nie zabierała :)
 
jutro na 9:15 do gina .. jak mi powie że nic się nie dzieje i nie widzi przygotowań do porodu to będę zaszokowana !!
Mam takie dziwne uczucie jak siedzę na przykład. Czuję takie parcie co jakiś czas - to chyba takie skurcze przygotowujące.
Tak bym chciała żeby mi się tym razem rozwarcie zaczęło robić ładnie a nie .. że rodziłam z rozwarciem na 3 !!!!!!! i potem jak trzasło to myślałam że kosci mi połamało a to się nagle rozwarcie całe zrobiło. Boziu i mogłoby już się zacząć wiecie? Już mnie tak bardoz bardzo nudzi te chodzenie z brzuchem. On jest taki ciężki .... moje marzenie teraz to możliwość położenia się na brzuchu i uśnięcia .................................. ohhhhhhhhhhhhh jak mi się to marzy .....

A zastanawiam się jeszcze jak to będzie w szpitalu .... bez mojego synka, a on w domku beze mnie.. jeju ... Nigdy jeszcze się nie rozdzielaliśmy nawet na jeden dzień.
W nocy mąż w pracy a on będzie samiuteńki w pokoju( bo mieszkamy razem w pokoju) - a dziadkowie w drugim ...
Biedactwo napewno będzie mu się serduszko krajało i będzie zazdrosny ..

Dobrze że są telefony i mmsy .. wyślę mu filmiki i fotki :D
 
reklama
Dzisiaj nie zdążyłam jescze jakiś dziadek mnie wk.. faktycznie 13 pechowa dla mnie dzisiaj :( jutro zrywam się z rana będe pierwsza i wypne się na nich wszystkich,a na środe i tak zdąże z wynikami.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry